Podziemny motyl

Na pierwszy tom nowej powieści Haruki Murakamiego "1Q84" polski czytelnik czekał najkrócej w całym świecie zachodnim. Tylko Chińczycy i Koreańczycy - poza oczywiście rodakami autora - dostali do rąk tę książkę przed nami. Czy warto było się aż tak śpieszyć?

01.02.2011

Czyta się kilka minut

Wielbiciele prozy Murakamiego bez wahania powiedzą, że tak. Ten najpopularniejszy współczesny pisarz japoński ma bowiem wielką grupę absolutnie oddanych mu fanów na całym świecie, w tym i w Polsce, którzy kupią wszystko, co wyjdzie spod jego pióra. Jeśli ktoś przebrnął przez poprzednią książkę Murakamiego, "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu", na pewno zachwyci się teraz "1Q84". Tyle że nie jest to największa powieść Murakamiego. Z jednego, ale istotnego powodu: wydaje się dość wtórna.

Pisanie o niej dziś przypomina zresztą trochę ocenianie obiadu po samej przystawce; nie wiemy przecież, co nas jeszcze czeka. Jednak już lektura pierwszego tomu pozwala na snucie domysłów na temat aktualnego stanu ducha (a może pióra?) autora "Kroniki ptaka nakręcacza". Na wiosnę ma się ukazać tom drugi, a w roku 2012 trzeci i wtedy dopiero można będzie w pełni podsumować całą trylogię. Pozostańmy dziś wyłącznie w sferze delektowania się przekąską, amuse-gueule.

Haruki Murakami, wymieniany od kilku lat w gronie kandydatów do literackiej nagrody Nobla, niewątpliwie znalazł się przed ścianą. Musi bowiem, choć nie z własnego wyboru, tu i teraz pokazać pełnię swego talentu. A pisanie pod presją zwykle nie przynosi błyskotliwych rezultatów. Po lekturze pierwszego tomu "1Q84" można jedynie powiedzieć, że autor trzyma fason. Powieści tej dość daleko jednak do "Kroniki ptaka nakręcacza", "Kafki nad morzem" czy "Tańcz, tańcz, tańcz". Choć czyta się ją z podobną dozą przyjemności, to dominuje wrażenie déj? vu.

Pierwszy tom "1Q84" przypomina nieco patchwork zszyty z poprzednich powieści Murakamiego. Może w następnych tomach poczwarka przekształci się w podziemnego motyla? Nie chcę dalej rozwijać tej przenośni, by nie zdradzać treści utworu - powiem tylko, że korzystam z pomysłów samego autora... Równoległe przedstawienie losów dwojga bohaterów, Aomame i Tengo, w nielinearnej narracji, zaczerpnięte jest z "Końca świata i Hard-boiled Wonderland". Nic w tym zdrożnego, ale i nic oryginalnego. Od początku wiadomo, że losy obojga muszą się zejść. Oczywiście pewna wtórność pomysłu nie przeszkadza w śledzeniu owego łączenia się dwóch z pozoru równoległych trajektorii. To przecież obowiązkowa część magii opowieści snutych przez Murakamiego.

Powrót do Mandżurii przywodzi na myśl ważne wątki nacjonalistyczne z "Kroniki ptaka nakręcacza", nieprzenikniona tajemnica okrywająca sektę - "Przygodę z owcą" i "Tańcz, tańcz, tańcz", a wszechobecna w twórczości Murakamiego codzienność i samotne wieczory bohaterów każą pamiętać o "Po zmierzchu", "Na południe od granicy, na zachód od słońca", "Sputniku Sweatheart" i do pewnego stopnia "Norwegian Wood". Znamienne, że słynne "proste posiłki" Murakamiego pojawiają się w pierwszym tomie "1Q84" rzadko, choć to one pomagają pisarzowi w budowaniu charakterystycznego, niepowtarzalnego nastroju. Najwidoczniej przy tak wielu podobieństwach do innych powieści stara się przynajmniej ograniczyć ich liczbę.

Głównym tematem powieści jest analiza, jak doszło do tego, że utraciliśmy panowanie nad światem. Atomizację życia ludzkiego, osłabienie i rozbicie instytucji rodziny i idące za tym osamotnienie jednostki obserwować można było już w roku 1984 (owym 1Q84). Nawiązanie do "Roku 1984" Orwella może sugerować, że dramat pojedynczego człowieka iść musi w parze z brakiem ładu państwowego, światowego i równoczesną presją nowych, patologicznych struktur wypełniających odsłaniającą się lukę. Japonia jako jedno z pierwszych państw postindustrialnych weszła w erę postnowoczesną, za bycie awangardą płacąc potężny społeczny trybut. To także przypomnienie mementa z wcześniejszej powieści Murakamiego, "Norwegian Wood", często odbieranej jak romans, a w rzeczywistości będącej dramatycznym portretem japońskiego społeczeństwa w dobie ponowoczesnej mutacji.

Zagubienie bohaterów żyjących w Japonii roku 1Q84 to zapowiedź i naszego losu z roku 2010 i 2011. Jesteśmy społeczeństwem ryzyka, budujemy na nietrwałych podstawach materialnych i kulturowych, żyjemy z dnia na dzień tak samo, jak Aomame i Tengo w roku 1Q84, bez pewności, jakie będzie jutro i czy dziś dzieje się rzeczywiście dzisiaj. Tej pewności w oczywisty sposób nie było nigdy, ale istniał porządek, który dawał przynajmniej złudną nadzieję. Teraz solidne podstawy wiary zastąpione zostały przez sekty, a na poczuciu niepewności budują swoje kariery Wielcy Bracia. Nawet niezmienny dotąd Księżyc ulega przemianie. To obraz roku 1Q84, który nie jest rokiem 1984. Wędrówka w czasie i rozsupływanie zagadek czeka nas przy lekturze pozostałych tomów.

Na koniec dwa słowa o stronie technicznej polskiego wydania. Pośpiech najwyraźniej zaszkodził korekcie, która zupełnie się nie popisała: irytuje brak kilku "się", a w wielu słowach brak niektórych liter, co powinien wyłapać nawet automatyczny korektor.

Haruki Murakami, 1Q84 - tom I, przekład Anna Zielińska-Elliott, Warszawa 2010, Wydawnictwo Muza.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2011

Artykuł pochodzi z dodatku „Książki w Tygodniku 1-2 (6/2011)