Podróż do Namibii

Bernhard Jaumann: GODZINA SZAKALA
Czyta się kilka minut
 /
/

Clemencia Garises ma trzydzieści jeden lat i jest inspektorem policji kryminalnej w Windhuku, stolicy Namibii. To policjantka ambitna i dobrze przygotowana do zawodu – odbyła nawet szkolenie w Finlandii. Kiedyś taka kariera nie byłaby dla niej możliwa, ale czasy apartheidu skończyły się dwie dekady temu.


Mówimy bowiem o kraju, który pod koniec XIX w. został kolonią niemiecką jako Afryka Południowo-Zachodnia, a po I wojnie światowej na mocy decyzji Ligi Narodów przeszedł pod zarząd Unii Południowoafrykańskiej, później Republiki Południowej Afryki. Niemcy wymordowali część zamieszkujących kolonię ludów Herero i Nama (przeczytać o tym możemy w wydanej niedawno po polsku „Zbrodni kajzera” Olusogi i Erichsena) i jako pierwsi wprowadzili system segregacji rasowej, utrwalony po II wojnie za sprawą apartheidu, będącego wówczas podstawą ustroju społecznego i politycznego Afryki Południowej. W 1959 r. w Afryce Południowo-Zachodniej powstała SWAPO (South West Africa People’s Organization), działająca na rzecz niepodległości kraju, drogą polityczną i militarną. W 1990 r. dawna kolonia przekształciła się w niezależny kraj – Namibię, władzę w demokratycznych wyborach zdobyła czarna większość, a prezydentem został przywódca SWAPO Sam Nujoma.

Wtręt historyczny jest potrzebny, bowiem pani inspektor przyszło zająć się zbrodniami, których motywy kryją się w przeszłości. Książka Jaumanna – pisarza niemieckiego (rocznik 1957), z zawodu nauczyciela, z zamiłowania podróżnika, przez pewien czas mieszkającego w Namibii – stanowi skrzyżowanie kryminału i thrillera politycznego ze smaczną przymieszką powieści obyczajowej. Clemencia Garises jest postacią fikcyjną, ale Anton Lubowski (1952–1989), którego postać się tu pojawia, istniał naprawdę. Syn Niemca i Afrykanerki, zamożny adwokat, był jedynym przedstawicielem białej elity, który opowiedział się po stronie SWAPO i został prominentnym działaczem organizacji. Zastrzelono go niemal w przeddzień niepodległości. Wiadomo, że za zamachem stało Civil Cooperation Bureau, południowoafrykański „szwadron śmierci” finansowany przez państwo, ale działający niezależnie od policji, sprawa nie została jednak nigdy do końca wyjaśniona.

A teraz – i znów wracamy do fikcji – Clemencia zajmuje się zabójstwami, których ofiarą padają właśnie członkowie tamtego szwadronu. Sprawca jest niewątpliwie ten sam, a zabójstwa wyglądają na starannie zaplanowane egzekucje. W dodatku pytania się mnożą. Dlaczego Oshivelo, zwierzchnik pani inspektor, były działacz SWAPO, nakłania ją, by nie wracała do sprawy Lubowskiego, choć trop wydaje się oczywisty? Czyżby – jak sugeruje Angula, kolega Clemencii – towarzysze walki byli zamieszani w śmierć białego kolegi? I jaką właściwie rolę odgrywa emerytowany sędzia Hendrik Fourie, któremu wtedy nie udało się postawić przed sądem irlandzkiego najemnika, członka CCB?

Intryga splątana jest misternie, napięcie narasta, na niektóre pytania odpowiedzi nie będzie. W tle zaś mamy namibijski pejzaż – właśnie dobiega końca męcząca pora sucha, wszyscy nie mogą już doczekać się deszczu – i wspomniane tło obyczajowe. Lubowski pochowany został jako pierwszy biały na cmentarzu w Kataturze, biednej dzielnicy Windhuku będącej symbolem segregacji rasowej – tutaj na przełomie lat 50. i 60. zeszłego wieku przesiedlono czarną ludność stolicy. Na tym samym cmentarzu znajduje się grób matki Clemencii (zginęła przypadkowo podczas policyjnej pacyfikacji dzielnicy w czasach apartheidu). Clemencia też mieszka w Kataturze, wraz z pogrążonym w depresji ojcem, młodszym bratem, który każdy wieczór spędza w miejscowej knajpie, oraz dwiema ciotkami, które nieustannie chcą ją wyswatać. Jedna z ciotek to znachorka, ale ma też inne zajęcie – jest zawodową płaczką, więc gdy kuracja się nie powiedzie... „Godzina szakala” to – jeśli się nie mylę – pierwsza po polsku książka Jaumanna, a zarazem część jego „trylogii namibijskiej”. Mam nadzieję, że poznamy pozostałe. (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, ss. 294. Przeł. Alicja Rosenau. Seria „Ze strachem”.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2013