Israel Katz, minister obrony Izraela, oświadczył: „Przygotowujemy się do skoncentrowania ludności Gazy w »mieście humanitarnym« w ruinach Rafah”. Plan ma polegać na relokacji i „dobrowolnej emigracji” najpierw 600 tys. Palestyńczyków, a docelowo całej dwumilionowej populacji Strefy Gazy.
Projekt zakłada, że zanim deportowana ludność zostanie wpuszczona do tej strefy koncentracji, przejdzie przez filtrację, czyli. kontrolę bezpieczeństwa. Ma ona odseparować cywilów od członków Hamasu oraz pozbawić organizację możliwości kontroli. Zgodnie z zapowiedzią Katza po wejściu do obozu nie będzie można go opuścić. Bezpieczeństwa będzie strzec izraelska armia, choć – jak zapewniał minister obrony – tylko z dystansu, bo formalnie odpowiada ona za ochronę granicy.
Przy punktach dystrybucji żywności zginęło ponad 600 Palestyńczyków
Podczas briefingu dla dziennikarzy Katz poinformował też, że armia izraelska nie będzie zarządzać obozem ani dystrybuować pomocy humanitarnej, a Izrael poszukuje międzynarodowych partnerów do zarządzania „miastem humanitarnym”.
Obecnie pomocą humanitarną w enklawie zarządza kontrowersyjna Fundacja Humanitarna dla Gazy (GHF), wspierana przez Izrael i USA. Dystrybuuje ona pomoc od maja, kiedy to Izrael zniósł 11-tygodniową blokadę na dostawy żywności. Organizacja prowadzi cztery miejsca, określane jako „bezpieczne punkty dystrybucji” (dla porównania: ONZ zarządzała wcześniej czterystoma punktami).
Zostały one okrzyknięte „pułapkami śmierci”, ponieważ odkąd GHF zarządza dystrybucją, odnotowano 613 zabitych i ponad 4,2 tys. rannych w wyniku ostrzału przez siły izraelskie, uzbrojone gangi czy kontraktorów z Safe Reach Solutions. SRS to amerykańska firma ochroniarska, wyspecjalizowana w planowaniu i dostarczaniu pomocy humanitarnej „w najtrudniejszych środowiskach”. Zatrudnia byłych wojskowych, w tym arabskojęzycznych najemników, a także byłych oficerów wywiadu i agencji bezpieczeństwa NSA.
Gdzie powstaną obozy dla Palestyńczyków
Koncentracja ludności palestyńskiej w obozie w Rafah jest „planem emigracyjnym, który zostanie zrealizowany” – zapewniał Israel Katz. Oficjalnie „dobrowolnym”, ponieważ Gazańczycy będą „zachęcani” do opuszczenia Strefy. Dokąd? Tydzień temu Agencja Reutera informowała, że z materiałów, do których dotarła, wynika, iż obozy tranzytowe miałyby powstać nie tylko wewnątrz Gazy, ale potencjalnie także poza nią – na Synaju (Egipt) oraz Cyprze. Jeszcze wcześniej, w marcu, agencja AP informowała, że Izrael i USA rozmawiały w tej sprawie z przedstawicielami kilku państw afrykańskich: Sudanu, Somalii i Somalilandu (to separatystyczny region Somalii).
Plany relokacji realizowane są za wiedzą i wsparciem administracji Donalda Trumpa. Jej szczegóły miała opracować Boston Consulting Group – jedna z trzech największych w świecie firm consultingowych, zatrudniona zeszłą jesienią przez Izraelczyków. To ona stworzyła modele relokacji i oszacowała koszty. Gdy po doniesieniach o śmierci setek Palestyńczyków próbujących dotrzeć do centrów pomocy humanitarnej wybuchł skandal, firma oficjalnie zerwała współpracę z GHF.
„Relokacja” Palestyńczyków: szacowanie kosztów
Według raportu „Financial Times” Boston Consulting Group miała oszacować koszt „pakietu relokacyjnego” pierwszej transzy przesiedleńców na 9 tys. dolarów na osobę i ok. 5 miliardów dolarów w sumie. Zgodnie z ustaleniami śledztwa amerykańskich dziennikarzy BCG opracowała też model kosztów „dobrowolnej relokacji”. W tym scenariuszu koszt „pakietu wyjazdowego” spadłby do 5 tys. dolarów na osobę, ale obejmowałby również dofinansowywanie kosztów zamieszkania przez cztery lata i wyżywienia przez rok. Bostońscy eksperci zakładali, że jedna czwarta ludności wyjedzie dobrowolnie ze Strefy Gazy, a trzy czwarte z nich nigdy do niej nie wróci.
Plan nie jest prosty w realizacji, o czym podczas posiedzenia izraelskiego gabinetu ds. bezpieczeństwa w niedzielę 13 lipca wieczorem ostrzegali wojskowi. Według doniesień izraelskiego Kanału 12 może minąć od trzech do pięciu miesięcy, zanim będzie on gotowy, a przy okazji może zagrozić trwającym negocjacjom w sprawie zakładników.
Plan rządu krytykują także politycy izraelskiej opozycji
„To obóz koncentracyjny. Przykro mi” – komentował były premier Ehud Olmert w wywiadzie dla brytyjskiego „Guardiana” tuż po oświadczeniu ministra Katza. „Kiedy budują obóz, w którym [planują] »oczyścić« ponad połowę Gazy, to nieuchronnym wnioskiem z tej strategii jest to, że nie chodzi o ratowanie [Palestyńczyków]. Chodzi o deportację, wypędzenie i wyrzucenie” – dodał Olmert.
Podobnie komentuje Jair Lapid, były premier i polityk daleki od propokojowych poglądów izraelskiej lewicy: „Czym jest to »miasto humanitarne«? Czy będzie można z niego wyjść? Jeśli nie, to jak będzie to egzekwowane? Będzie tam 600 tys. ludzi otoczonych płotem. Naprawdę nie lubię, gdy ludzie mówią »obóz koncentracyjny« – są porównania, których nie można czynić – ale jeśli ludzie nie mogą wyjechać, to jest to obóz zatrzymań” – mówił Lapid, cytowany przez „Times of Israel”.
Strefa Gazy jak okupowana Warszawa?
Izraelski dziennikarz Gideon Levy idzie dalej: przywołuje skojarzenie z okupowaną Warszawą. „[Mordechaj Anielewicz] Przywódca Żydowskiej Organizacji Bojowej umarłby ze wstydu i hańby, słysząc o planach ministra obrony, mających pełne poparcie premiera” – pisze Levy na łamach dziennika „Haaretz”.
„Izrael nie ma już moralnego prawa do używania słowa »humanitarny«. Ktokolwiek zamienił Strefę Gazy w to, czym jest – w masowy cmentarz i pustkowie pełne ruin – i traktuje to ze spokojem, utracił wszelką więź z ludzkością – pisze dalej Levy. – Kto widzi jedynie cierpienie izraelskich zakładników w Strefie Gazy i nie dostrzega, że co sześć godzin Siły Obronne Izraela zabijają tylu Palestyńczyków, ilu jest żywych zakładników, utracił wszelkie człowieczeństwo”.
AGNIESZKA BRYC jest adiunktką na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i przewodniczącą Rady Ośrodka Studiów Wschodnich. Specjalizuje się w problematyce polityki współczesnej Rosji i Izraela.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















