Rada Pokoju Trumpa dla Gazy. Wielkie plany bez udziału Palestyńczyków

Proponowana przez Trumpa odbudowa Gazy to w istocie kolejne narzędzie likwidowania Palestyńczyków jako wspólnoty narodowej. Staliby się na własnej ziemi tym, czym są dziś gastarbeiterzy w krajach Zatoki Perskiej.
Czyta się kilka minut
Mecz z udziałem Palestyńczyków, którzy stracili ręce lub nogi w wyniku izraelskich nalotów. Utworzyli oni drużynę piłkarską o nazwie „Gaza Azim Team”. Strefa Gazy, 11 lutego 2026 r. // Fot. Saeed M. M. T. Jaras / Anadolu / AFP / East News
Mecz z udziałem Palestyńczyków, którzy stracili ręce lub nogi w wyniku izraelskich nalotów. Utworzyli oni drużynę piłkarską o nazwie Gaza Azim Team. Strefa Gazy, 11 lutego 2026 r. // Fot. Saeed M. M. T. Jaras / Anadolu / AFP / East News

Rzeczywistość Strefy Gazy po pięciu miesiącach formalnego rozejmu pomagają zrozumieć liczby. Ponad sześciuset: tylu Palestyńczyków zostało w tym czasie zabitych (to populacja sporej polskiej wsi, jak tatrzańskie Małe Ciche). Dwa i pół tysiąca: tyle budynków Izrael w tym okresie zburzył (to z kolei nieduże polskie miasto, np. Puck).

Tylko w styczniu u 4435 dzieci zdiagnozowano ostre niedożywienie. Kilkadziesiąt osób zmarło z wychłodzenia, kilkadziesiąt kolejnych zginęło pod gruzami walących się budynków. Około 1,4 mln ludzi (dwie trzecie populacji) żyje w namiotach i prowizorycznych schronieniach. Niemal cała ludność Strefy stłoczona jest na mniej niż połowie jej przedwojennego obszaru, bo jego większość okupuje Izrael

Oznacza to, że populacja większa od Warszawy gnieździ się wśród ruin na terenie o powierzchni kilku warszawskich dzielnic.

Trump zaprowadził w Gazie rzekomy pokój. Jakie są realia?

Dostęp do Gazy z powietrza, wody i lądu zarządzany jest przez Izrael i nikt oraz nic nie może wjechać czy wyjechać bez jego zgody. Dotyczy to też dostaw pomocy humanitarnej – niezmiennie poddanych systemowej obstrukcji – i ewakuacji medycznych (pilnie potrzebuje jej obecnie przynajmniej 18 tys. osób).

Czego liczby nie ujmują, to np. przenikliwe zimno (śródziemnomorska zima łagodna wydaje się tylko tym, którzy nie przeżyli jej w plastikowym namiocie), wlewająca się do namiotów woda, żałoba po stracie bliskich oraz poczucie beznadziei i strachu przed przyszłością. Zwłaszcza tą, którą Gazie szykują USA do spółki z Izraelem (o czym za chwilę).

Takie są realia rzekomego pokoju. Tego pokoju, który w październiku 2025 r. prezydent Trump zaprowadził na Bliskim Wschodzie po raz pierwszy od, jak sam stwierdził, trzech tysięcy lat. Amnesty International oraz izraelska organizacja praw człowieka B’Tselem nazywają tę sytuację „trwającym nadal ludobójstwem”.

Cele strategiczne Izraela wobec Palestyńczyków i przyszłości Strefy Gazy

Nie ma wątpliwości, że warunki, jakie Izrael wytwarza w Gazie, nie są dziełem przypadku, lecz częścią polityki. Polityki prowadzonej (różnymi metodami) świadomie i konsekwentnie na wszystkich okupowanych terytoriach palestyńskich.

Jej celem jest zniszczenie Palestyńczyków jako wspólnoty narodowej, a zatem jako grupy historycznie zamieszkującej określone terytorium, zachowującej wspólną tożsamość i poczucie łączności (mimo fizycznego rozdzielenia między Zachodnim Brzegiem Jordanu, Wschodnią Jerozolimą i Gazą) oraz wspólną aspirację do własnego państwa.

Na Zachodnim Brzegu polityka ta prowadzona jest metodą przyspieszonej żydowskiej kolonizacji, zaboru terytorium, przyzwalania na przemoc ze strony osadników, osłabiania i rozbijania Autonomii oraz, mówiąc przenośnie, odcinania tlenu żyjącym tu Palestyńczykom.

O celach Izraela otwarcie mówi nie tylko minister finansów Becalel Smotricz, znany z radykalizmu (to: docelowa aneksja, a dla Palestyńczyków do wyboru podporządkowanie, emigracja lub śmierć), ale też minister gospodarki Nir Barkat, polityk Likudu, partii premiera Netanjahu

W niedawnym wywiadzie stwierdził, że Autonomię należy „rozerwać na strzępy”, a następnie zastąpić siatką niezależnych od siebie palestyńskich enklaw oblanych żydowsko-izraelskim morzem. Taki wywiad nie mógłby ukazać się bez politycznej koordynacji.

Bilans ofiar wojny w Gazie: ilu Palestyńczyków zginęło według Izraela i Palestyny

W Gazie przez ostatnie dwa lata Izrael konsekwentnie dążył do uczynienia tego terytorium niezdatnym do życia. Robił to, maksymalizując straty ludzkie i materialne.

Dla przypomnienia, wbrew własnym niekończącym się zapowiedziom nie pokonał Hamasu, za to zabił co najmniej 72 tys. ludzi. Dane palestyńskiego ministerstwa zdrowia w tej kwestii – przez dwa lata dezawuowane przez Izraelczyków, m.in. za pomocą porównań do oskarżenia o mord rytualny – w styczniu potwierdziły izraelskie siły zbrojne.

Statystyka ta obejmuje ofiary znane z nazwiska, płci, wieku, daty śmierci i numeru ewidencyjnego; do tego dochodzi 3 tys. niezidentyfikowanych ciał. Pełna lista tych pierwszych – na której 1186 pozycji to dzieci w wieku rok lub mniej – opublikowana została 19 lutego po hebrajsku także w Izraelu (przez liberalny dziennik „Haaretz”).

Komentując ją, historyk z Uniwersytetu Hebrajskiego, Lee Mordechai, stwierdził, że błędy na niej obejmować mogą co najwyżej jeden procent.

Do tych 72 tysięcy zabitych dodać należy nieznaną liczbę tych, których szczątki leżą pod gruzami. Szacunki wahają się tu zwykle między dziesięć a dwadzieścia kilka tysięcy. 

Skala zniszczeń w Strefie Gazy: wyburzenia, infrastruktura i konsekwencje wojny

Brak też miarodajnych informacji o osobach, które zmarły w wyniku niedostępności leczenia (np. pacjenci onkologiczni) i/lub sztucznie wywołanego przez Izrael głodu. W grudniu 2024 r. Alex de Waal, brytyjski antropolog i specjalista w zakresie badań nad głodem, sugerował, że może to być nawet 10 tys. osób. Osiem miesięcy później – po okresie całkowitej blokady Strefy i w warunkach oficjalnie stwierdzonego głodu – mówił już o potencjalnej wielokrotności tej liczby.

Skalę i metodyczność działań Izraela pokazują też wskaźniki zniszczeń materialnych – niewidziane od II wojny światowej, a już na pewno od wojny na Półwyspie Koreańskim. Według szacunków centrum satelitarnego ONZ (UNOSAT), całkowicie lub częściowo zniszczono w Gazie 81 proc. budynków.

Przy czym nie są to wyłącznie efekty uboczne działań wojennych, ale też rezultaty świadomej i systematycznej kampanii wyburzeń ścierających z powierzchni ziemi całe kwartały. Jej ofiarą padły budynki mieszkalne, szpitale, uniwersytety, urzędy, cmentarze, budynki gospodarcze, szklarnie, zbiorniki wody, odsalarnie wody morskiej. Wiele z tych zniszczeń izraelscy żołnierze uwiecznili sami. Inne są udokumentowane np. przez brytyjską organizację Forensic Architecture. 

Po tym, jak w październiku 2025 r. weszło w życie tzw. zawieszenie broni, ten przetaczający się przez Gazę izraelski walec toczy się dziś wolniej. Bez wątpienia jednak toczy się nadal i zmierza ku temu samemu celowi.

Pomoc humanitarna w Gazie pod kontrolą Izraela

Przykładem obszaru, w którym Izrael zacieśnia kontrolę nad Gazą, jest pomoc humanitarna. W związku z wprowadzeniem przez Izrael nowych regulacji, pod koniec lutego 37 międzynarodowych organizacji (m.in. Duńska Rada ds. Uchodźców, Norweska Rada ds. Uchodźców, Caritas, Lekarze bez Granic, Oxfam czy World Vision) utraci możliwość prowadzenia tam działalności pomocowej.

W ich miejsce wejdą organizacje zaakceptowane przez Izrael. W tym takie, które – jak wskazano w artykule opublikowanym 11 lutego przez „The New Humanitarian” – ściśle współpracują z Izraelem i unikają komentarzy na temat jego polityki. Kilka z nich pojawiało się już wcześniej w kontekście tzw. Centrów Dystrybucji Pomocy – alternatywnego wobec ONZ i kontrolowanego przez Izrael systemu dystrybucji żywności, ustanowionego w Gazie w połowie 2025 r.

System ten charakteryzował się masakrami palestyńskiej ludności, regularnie powtarzającymi się w pobliżu Centrów, a dokonywanymi przez ochraniających je amerykańskich najemników lub armię izraelską (zginęło w ten sposób niemal tysiąc osób).

Jedna z organizacji zatwierdzonych dziś do działalności w Gazie była bezpośrednio zaangażowana w funkcjonowanie tego systemu. Przedstawiciele kilku innych uczestniczyli w działaniach mających na celu poprawę wizerunku przedsięwzięcia wtedy, gdy informacje o masakrach zaczęły wydostawać się poza Gazę.

Plan Trumpa dla Strefy Gazy: Rada Pokoju, odbudowa i międzynarodowa kontrola

O przyszłości Gazy, przynajmniej w wymiarze formalnym, decydować ma – przewidziana w planie Trumpa i usankcjonowana rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ – tzw. Rada Pokoju. W miniony czwartek, 19 lutego, w Waszyngtonie odbyło się jej pierwsze posiedzenie.

Jest to de facto prywatna organizacja Donalda Trumpa (to on jest jej przewodniczącym, w założeniu dożywotnim), do której akces zgłosiło dotąd nieco ponad 20 państw. W tym Armenia, Azerbejdżan, Uzbekistan i Kazachstan z obszaru postsowieckiego; Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar i Bahrajn z Zatoki Perskiej; a także Turcja, Indonezja, Pakistan, Mongolia, Argentyna i Węgry (jedyne w tym gronie państwo Unii).

Gdy formułowano plan Trumpa dla Gazy, żadna reprezentacja Palestyńczyków nie była pytana o zdanie. Na zdjęciu: spotkanie Rady Pokoju w Waszyngtonie, 19 lutego 2026 r. // Fot. Saul Loeb / AFP / East News

ONZ udzieliła „Radzie” autoryzacji jako ciału, które miało nadzorować realizację planu pokojowego dla Gazy. W praktyce jednak „Rada Pokoju” ukonstytuowała się jako organizacja o globalnych celach, a nawet potencjalna alternatywa dla ONZ. Dopiero gremia i stanowiska jej podległe – takie jak: Rada Wykonawcza ds. Gazy, Wysoki Przedstawiciel ds. Gazy czy Narodowy Komitet ds. Administracji Gazą (grupa palestyńskich technokratów) – mają zajmować się sytuacją w samej Strefie.

Deklarowanym celem tych struktur ma być stabilizacja i rekonstrukcja. W czasie szczytu „Rady Pokoju” ujawniono, że tym pierwszym mają zająć się tzw. międzynarodowe siły stabilizacyjne (20 tys. żołnierzy z Indonezji, Kazachstanu, Kosowa i Albanii, pod dowództwem amerykańskiego generała), a na rzecz odbudowy państwa członkowskie „Rady” miały zadeklarować łącznie 7 mld dolarów.

Przyszłość Palestyńczyków w Gazie: odbudowa, inwestycje i ryzyko marginalizacji

Ani na etapie formułowania planu Trumpa, ani przy tworzeniu „Rady Pokoju” żadna reprezentacja Palestyńczyków nie była pytana o zdanie. Wspomniany wyżej palestyński Narodowy Komitet to grupa ludzi arbitralnie wskazanych, niemających mandatu (ich zadaniem ma być administracja na podstawowym szczeblu, nie reprezentacja polityczna).

Natomiast gdy idzie o Izrael, plan Trumpa był z nim na każdym etapie koordynowany i dostosowywany do jego oczekiwań (włącznie z wszystkimi personaliami). Izrael ma też w strukturach „Rady” szereg reprezentantów swojego interesu.

Z kolei rekonstrukcja Gazy – przewidująca stworzenie tam śródziemnomorskiej riwiery – oznacza nie tylko terytorialne okrojenie Strefy i jej trwałe rozczłonkowanie na szereg oddzielonych od siebie „obszarów mieszkalnych”, przemieszczanie się pomiędzy którymi byłoby kontrolowane i reglamentowane. Oznacza też całkowite zniszczenie tkanki społecznej i zatarcie śladów materialnego dziedzictwa. 

Ludność palestyńska byłaby w tej wizji – kolportowanej głównie przez Jareda Kushnera, zięcia prezydenta USA – sprowadzona do roli taniej siły roboczej dla zagranicznych inwestorów z branży nieruchomości i turystycznej (ci podobno przebierają już nogami).

Scenariusze dla Palestyńczyków: złe i jeszcze gorsze

Tak prowadzona odbudowa Gazy byłaby więc w istocie kolejnym narzędziem likwidowania Palestyńczyków jako wspólnoty narodowej. Bez fizycznego wyniszczenia (przynajmniej na dużą skalę), ale prowadzonej za pomocą jak największego przestrzennego rozdrobnienia, atomizacji, cyfrowego nadzoru, odebrania dziedzictwa i prawa do jakichkolwiek kolektywnych aspiracji. 

Palestyńczycy staliby się na własnej ziemi tym, czym są dziś gastarbeiterzy w wielu państwach arabskich Zatoki Perskiej.

Niestety, w obecnych warunkach nie byłby to dla Palestyńczyków scenariusz najgorszy. Tym byłoby bowiem wznowienie wojny. Np. pod pretekstem, że Hamas nadal się nie rozbroił (czego trudno oczekiwać, biorąc pod uwagę, że leżąca na stole oferta nie przewiduje dla Palestyńczyków żadnego prawa do samostanowienia). 

Albo że palestyńskie społeczeństwo nie dość szybko się reedukuje (to także jeden z izraelskich postulatów). Takiego scenariusza nie można więc wykluczyć.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 09/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Walec się toczy