Pasterze, uwaga!

Pan mówi: »Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska«.
Czyta się kilka minut

Dlatego to mówi Bóg Izraela, o pasterzach, którzy mają paść mój naród: »Wy rozproszyliście moją trzodę, rozpędziliście i nie zatroszczyliście się o nią; oto Ja się zatroszczę o nieprawość waszych uczynków«”.

Pasterze Izraela, pasterze Kościoła, pasterze narodów, państw. A schodząc niżej, na poziom podstawowy – pasterze diecezji i parafii, gmin miejskich i wiejskich. Pasterze rodzin, organizacji, partii, kierujący mediami i wojskiem... Wyliczać można w nieskończoność. Kim oni wszyscy są? Papież, biskupi, proboszczowie, wikariusze, kurie – to jasne, przewodzący tym społecznościom są pasterzami. Ale co z królami, prezydentami, sołtysami, generałami czy prezesami? Czy oni też są pasterzami, duszpasterzami? Owszem – jeśli tylko „pasą lud”, to znaczy troszczą się o chleb i dach nad głową, o bezpieczeństwo.

Pomyślność narodów zależy jednak nie tylko od pasterzy; bywa, że także od owiec. Czasem nawet to one mają większą rolę do odegrania. Owce mogą przecież dobrego pasterza stratować na śmierć. Przypominają o tym krzyże i pomniki. Ileż to razy na pasterzy wybieraliśmy tych, którzy obiecywali raj na ziemi za darmo – zamiast tego, kto miał odwagę mówić, że „bez pracy nie ma kołaczy”? Oni mamili, a my daliśmy się omamić, bo wydawało się nam, że do pasterzowania wystarczy pobożność (lub bezbożność), postępowość (lub konserwatyzm), młodość (lub starość). Nie, nie wystarczy. Polityka, ale i duszpasterstwo, jest sztuką szlachetną – czytamy w soborowej Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym. Ci zaś, którzy chcą się taką działalnością zajmować, winni się do niej solidnie przygotować, gdyż obejmując urząd, biorą na siebie ogromną odpowiedzialność. Skoro każda władza pochodzi od Boga, to znaczy, że władzę – jak wszystkie inne Boże dary: propozycje, zaproszenia, wymagania – możemy przyjąć lub odrzucić, wykorzystać dobrze, ku pożytkowi, lub na nieszczęście oddanych naszej pieczy.

Dziś mówienie o pasterzu i owcach nastręcza coraz większych trudności. Kto z nas widział na własne oczy kierdel i bacę lub juhasa? Jest jednak przynajmniej jeden powód, dla którego o porównaniu sprawującego urząd do pasterza nie powinno się zapominać. To ewangeliczne porównanie pozwala poznać, czy ma się do czynienia z prawdziwym, czy fałszywym pasterzem. Wystarczy popatrzeć, gdzie ów pasterz umieścił siebie – i, powtarzając za Franciszkiem, „jak pachnie”. Idzie zawsze na przedzie, czy czasem pośród stada? A może zawsze idzie na końcu stada i wiecznie je pogania? Ktoś ironicznie zauważył, że pasterz idzie na końcu wtedy, gdy wiedzie stado na ubój. Trudno mieć o to do pasterza pretensje. Ale ludzie to nie owce – pasterz ich życiem nie zarządza. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2015