Papież odwiedza kraj, w którym mało kto na niego czeka

Wstrząsany kryzysami pedofilskimi Kościół w Belgii topnieje, księża odchodzą z kapłaństwa, budynki trzeba wyprzedawać, a parafie łączyć. Pomysłów na duszpasterstwo nie ma.
Czyta się kilka minut
Papież Franciszek w Brukseli, 27 września 2024 / IMAGO/Didier Lebrun/Imago Stock and People/East News
Papież Franciszek w Brukseli, 27 września 2024 / IMAGO/Didier Lebrun/Imago Stock and People/East News

Lądującego w Brukseli papieża Franciszka powitała we czwartek wieczorem sztormowa pogoda oraz pewien brak ekscytacji. Pojawiały się pytania, po co właściwie ta wizyta, prasa skupia się na informacjach o utrudnieniach w ruchu i spekulacjach, ile kosztują podatnika te niecałe papieskie trzy dni w Belgii.

Trudno powiedzieć, by w tym zsekularyzowanym, choć wciąż jakoś katolickim kraju, wstrząsanym w ostatnich miesiącach kolejną falą afer pedofilskich, wizyty papieża ktoś bardzo wyczekiwał.

Poprzednia wizyta papieska w Belgii miała miejsce prawie 30 lat temu, w 1995 r., gdy Jan Paweł II spędził w tym kraju dwa dni. Wcześniej ten sam papież odwiedził kraje Beneluksu dekadę wcześniej, podczas słynnej z chłodnego przyjęcia w Holandii wizyty w 1985 r. W Holandii przywitały go wtedy puste ulice i protesty – w Belgii zaś setki tysięcy osób zgromadzonych na trasie przejazdu przez Brukselę. Jan Paweł II spędził wtedy w tym niewielkim i sekularyzującym się już wtedy gwałtownie kraju pięć dni.

Obecna wizyta Franciszka odbywa się przy okazji 600-lecia Katolickiego Uniwersytetu w Leuven, gdzie papież ma mówić na dwóch kampusach o migracji i ekologii. Ten elitarny katolicki uniwersytet pod wpływem powojennego ruchu flamandzkiej emancypacji, który doprowadził do federalizacji Belgii, podzielił się na dwa osobne byty, francuskojęzyczny UCL w Louvain-La-Neuve, który papież odwiedzi w sobotę, i flamandzkojęzyczny KU w Leuven, do którego zawita w piątek.

Zniechęceni konserwatyzmem: do jakich katolików przyjechał Franciszek

Belgia powstała, gdy katolickie Południe Niderlandów chciało oddzielić się od protestanckiej Północy, a jej katolicki charakter był ważnym spoiwem tego trzyjęzycznego, złożonego ze zróżnicowanych kulturowo regionów kraju. Po II wojnie światowej Belgia doświadczyła szybkiej urbanizacji, industrializacji, za którymi przyszło duże zainteresowanie zmianami i otwarciem się katolicyzmu na świat. A potem – szybka sekularyzacja. Dość powiedzieć, że między 1968 a 1970 r. od katolicyzmu odeszło 800 tys. osób w 12-milionowym kraju. Kolejne lata oznaczają dalszy spadek. Dziś 57 proc. społeczeństwa jest ochrzczone, Kościół katolicki zachował określone w konstytucji przywileje, finansowanie parafii, księży i pracowników duszpasterskich, ale liczba Belgów uczestniczących w mszy waha się między 6 a 10 proc., a w większych miastach jest zdecydowanie niższa.

Tamta katolicka Belgia połowy XX w. zasiliła też intelektualnie Sobór Watykański II. Delegacja profesorów filozofii, teologii i biskupów związanych w Uniwersytetem w Leuven, nazywana squadra Belga, stanowiła ważny głos na soborze. Podobnie prymas niewielkiej Belgii, kard. Suenens, stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych soborowych postaci. Belgijska prasa śledziła obrady z ekscytacją, a koncepcje takie jak powszechne kapłaństwo ochrzczonych, kolegialność biskupów czy współodpowiedzialność świeckich przyjmowano i wdrażano w życie tutejszego Kościoła poprzez zmiany w liturgii, formacji i organizacji parafii. Jednak to, że głębsze zmiany nie przyszły (np. zniesienie celibatu, dopuszczenie antykoncepcji i rozumienia małżeństwa, ale też głębsza deklerykalizacja), a wraz z pontyfikatem Jana Pawła II nastąpił konserwatywny zwrot, było powodem rozczarowań i odejść.

Mniej księży i parafii

W sobotę Franciszek ma spotkać się w bazylice na Koekelbergu z biskupami, duchowieństwem i pracownikami duszpasterskimi. Księża belgijscy zdają się być odchodzącym pokoleniem. Widać to w drastycznych spadkach liczb: między 2017 a 2022 r. ubyło 915 księży i jest ich teraz niespełna 2 tysiące, do tego podobna liczba zakonników. Wspierani są przez 2277 świeckich pracowników, w tym 509 kobiet i 486 osób z Konga. Parafii też jest coraz mniej, a w ośmiu diecezjach trzeba je łączyć w większe jednostki.

W samym 2022 r. wyłączono z użytkowania 22 budynki kościołów (powstają w nich potem restauracje czy ścianki wspinaczkowe), trzy zaś oddano innym chrześcijańskim wyznaniom. Swoją drogą, ta olbrzymia bazylika jest ciekawym wyborem miejscem na spotkanie z kurczącym się duchowieństwem. To jeden z pięciu największych budynków sakralnych na świecie. Jej budowę zapoczątkowała fantazja ludobójczego króla Leopolda II, który zainspirował się paryską bazyliką Sacré-Cœur. Brukselski odpowiednik budowany był do lat 70. i w zasadzie można powiedzieć, że w momencie zakończenia budowy w 1970 r. stał się reliktem katolickiej Belgii, która rozpoczynała swój schyłek.

Bezradność duszpasterska

Mimo braków kadrowych i zmniejszającej się liczby wiernych nie widać w belgijskim Kościele zbyt wielu odważnych prób duszpasterskich. Bezradność wyzierała choćby z synodalnego raportu krajowego. Braki kadrowe księży łatane są ich importem z Afryki, co jednak nie działa we flamandzkojęzycznych parafiach, bo nie jest to popularny język. Wspólnoty radzą sobie więc jak mogą, dzieląc jak najwięcej odpowiedzialności ze starzejącym się proboszczem, przejmując części liturgii. Taką sytuację przygotowania parafii do samodzielności bez księdza obserwuję w moim ulubionym kościele w Brukseli. Finał takiego procesu widziałam ostatnio w parafii pod miastem, którą świeccy całkowicie przejęli 12 lat temu (wkrótce napiszemy o tym więcej w „Tygodniku”), co jednak tej wiosny skończyło się wyrzuceniem wspólnoty z diecezji.

Inna rzecz, że to właśnie belgijski episkopat zatwierdził w 2022 r. formularz błogosławieństwa par jednopłciowych, który obowiązuje we flamandzkojęzycznych parafiach. Te błogosławieństwa, choć nie mają nosić znamion małżeństwa, są oficjalną celebracją pary, która decyduje się na życie w trwałej wierności. Wyprzedzili pod tym względem nieśmiałą próbę watykańską, a o swojej decyzji poinformowali Watykan podczas wizyty ad liminam, co zostało przyjęte milczeniem, które przynajmniej na razie czytane jest jako zgoda.

Katolickie kościoły flamandzkojęzycznie w Belgii urządzają zatem błogosławieństwa jednopłciowych par uroczyście. W mojej brukselskiej parafii ostatnie takie błogosławieństwo odbyło się w święto 15 sierpnia, a w poprzedzającą je niedzielę przyszli błogosławieni jako para, rozdawali parafianom komunię. Jak mówił mi off the record jeden z flamandzkich biskupów: możecie tego w Polsce nie rozumieć, ale nasz Kościół tego potrzebuje!

Skandale pedofilskie

Belgijski Kościół potrzebuje też rozliczenia się z pedofilią. Dotąd robi to niejako w odcinkach, bo co jakiś czas wybuchają kolejne afery, które zdają się zmuszać do konsekwentnego działania, po czym wszystko rozchodzi się po kościach.

W efekcie papież Franciszek przyjeżdża do kraju, który zeszłej jesieni został ponownie wstrząśnięty wyemitowanym przez flamandzką telewizję dokumentem „Godvergeten” („Zapomnieni przez Boga”), który dał głos ofiarom księży-pedofili. Do ostatniej przed wiosennymi wyborami sesji komisja parlamentarna wysłuchiwała ofiar, zdając sobie sprawę ze skali niezałatwionego problemu.

Jednocześnie toczyła się szokująca sprawa biskupa Rogera Vangheluwe, który przyznał się w 2010 r. do wieloletniego wykorzystywania swojego siostrzeńca. Potem zgłosiło się jeszcze więcej ofiar biskupa, który został złożony z urzędu ordynariusza Brugii, ale uniknął kary, bo czyny w świetle prawa belgijskiego uległy przedawnieniu. Nie niepokojony przez nikogo, zamieszkał w opactwie Solesmes we Francji.

Tymczasem dwa miesiące po odkryciu sprawy z jego udziałem belgijska policja dokonała rajdu na mieszkanie kard. Godfrieda Danneelsa, który zresztą został nagrany, gdy namawiał siostrzeńca biskupa Vangheluwe do nieujawniania sprawy. Dopiero w tym roku, niejako w przygotowaniu do wizyty, papież Franciszek w marcu usunął Vangheluwego ze stanu duchownego. Gdy para królewska odwiedzała Watykan, zapraszając papieża Franciszka do Belgii, kraj żył znów skandalami pedofilskimi w tutejszym Kościele. Trudno o gorszy czas na planowanie wizyty.

Czy słowa, które Franciszek skieruje do Belgów, będą odpowiedzią na pytanie, po co właściwie przyjechał, zobaczymy w najbliższych dniach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”