Panda olbrzymia: jak symbol Chin stał się narzędziem dyplomacji

Piotr Parzymies, biolog: Pandy wyewoluowały w Europie, Azję skolonizowały później. Mogło żyć ich nawet sto tysięcy. Dzisiaj niespełna dwa tysiące.
Czyta się kilka minut
Ok. 6-8-miesięczna panda wielka w Syczuanie. Większość żyjących na wolności osobników zamieszkuje tę chińską prowincję // Fot. Jak Wonderly / Adobe Stock
Ok. 6-8-miesięczna panda wielka w Syczuanie. Większość żyjących na wolności osobników zamieszkuje tę chińską prowincję // Fot. Jak Wonderly / Adobe Stock

Łukasz Sakowski: Najbardziej zaskakujący fakt o pandach?

Piotr Parzymies: Jeszcze w latach 90. ich sytuacja w niewoli nie wyglądała najlepiej, notorycznie obserwowano problemy z rozrodem u dorosłych i przeżywalnością młodych. Stosowano w związku z tym kontrowersyjne rozwiązania, jak podawanie im viagry czy prywatne seanse filmów przedstawiających kopulujące pandy. Sytuację udało się poprawić, ponieważ wzrosła nasza wiedza na ich temat.

Wydałeś niedawno „Historię pandy wielkiej, czyli z bambusowego lasu na dyplomatyczne salony”. Skąd pomysł, aby zajmować się pandami? To dla nas dość odległe zwierzęta.

Zaczęło się od zmian w moim życiu prywatnym. W 2023 r. szykowaliśmy się z Jing, Chinką, obecnie moją żoną, do naszej pierwszej podróży do Chin. W planach mieliśmy m.in. Chengdu w prowincji Syczuan. Nazywa się ją stolicą pand. Na wolności żyje 1900 osobników – z czego w Syczuan 1400. W Chengdu podobiznę pandy spotkasz na każdym kroku. Panda przynosi tam ogromne zyski, a tamtejszy Ośrodek Badań nad Rozrodem Pandy Wielkiej odwiedza rocznie ponad 10 mln turystów.

Przed podróżą do Chin postanowiłem kupić książkę o chińskiej faunie. Wpadła mi w ręce praca amerykańskiej historyczki E. Eleny Songster z Saint Mary’s College of California pt. „Panda Nation” („Naród pand”) pokazująca, jak bardzo niedawno zwierzę to stało się jednym z najważniejszych symboli Chińskiej Republiki Ludowej. 

Wtedy pojawiła mi się w głowie myśl, by napisać coś w tym stylu na polski rynek. Zebrałem więcej książek, większość była bardzo wartościowa, ale żadna nie przedstawiała problemu w przekrojowy sposób, więc uznałem, że podejmę się tego zadania.

Wiedziałem, że trzeba opisać pandę jako zwierzę, ale także symbol Chin i narzędzie dyplomatyczne. Uczyłem się w tamtym czasie chińskiego, a dzięki pomocy żony udało mi się skorzystać z wielu źródeł chińskich. Pierwsza część książki jest biologiczna. Jednak od lat 50. XX w. znaczenie pand przesunęło się w stronę polityki i dyplomacji, więc część drugą nazwałem „Pandą polityczną”.

A jakie masz doświadczenia z tymi zwierzętami?

Naukowo nigdy się nimi nie zajmowałem, choć od zawsze je lubiłem. Ich badania na wolności to domena Chińczyków. Jestem biologiem, ale pisanie „Historii pandy wielkiej” przypominało raczej działalność historyka.

Pierwszy raz zobaczyłem pandę w ogrodzie zoologicznym w Berlinie, miałem wtedy jakieś 15 lat. Nigdy nie dotykałem tych zwierząt ani nie widziałem ich na wolności. To niezwykle trudne. Raz natrafiłem na ślady jej obecności w Wolong. Pandy są bardzo skryte, nieśmiałe i leniwe. W ciągu dnia pokonują raptem ok. 400 metrów.

Książkę zaczynasz od ewolucji pand.

Ponieważ zaplanowałem ją jako „biografię gatunku”. Pierwsze, prehistoryczne pandy nie zasiedlały Azji, a Europę. To właśnie na stanowiskach w Hiszpanii, Bułgarii, Węgrzech czy Niemczech spotyka się szczątki tych pradawnych zwierząt, o czym Chińczycy do niedawna w ogóle nie chcieli słyszeć. Najwcześniejszą euroazjatycką pandą jest datowany na 11-12 mln lat temu gatunek Kretzoiarctos beatrix. Obecnie badacze uważają, że któraś z tych prehistorycznych pand wyemigrowała do Azji, gdzie doszło do powstania rodzaju Ailurarctos, a następnie – Ailuropoda.

Jego jedynym żyjącym przedstawicielem jest właśnie panda wielka. Co ciekawe, jeszcze w epoce lodowej zasięg pandy wielkiej lub jej bezpośredniego przodka był o wiele bardziej rozległy, rozciągał się od obszarów obecnego Pekinu na północy aż do obecnego Laosu, Wietnamu czy Kambodży. Wtedy pand mogło żyć nawet sto tysięcy.

Gdzie dzikie pandy wielkie żyją dzisiaj?

Spotkamy je jedynie w sześciu łańcuchach górskich w trzech chińskich prowincjach: w Syczuanie, w znanej z tzw. Terakotowej Armii prowincji Shaanxi oraz w Gansu. Populacja z gór Qin w prowincji Shaanxi uznawana jest czasami za osobny podgatunek, cechujący się m.in. mniejszą czaszką, ale i nietypowym, bo biało-brązowym ubarwieniem.

Pandy spotyka się zwykle na wysokościach 1500–3000 m n.p.m. Preferują dobrze nasłonecznione, iglaste lub mieszane lasy pierwotne. Najbardziej aktywne są zimą i wiosną, a najmniej latem i jesienią. Co ciekawe, pandy – w przeciwieństwie do większości innych niedźwiedziowatych – nie hibernują! Migrują sezonowo, a wczesnym latem spotykane są na wyżej położonych obszarach niż wczesną jesienią. Wcale im się nie dziwię, bo będąc w syczuańskich górach Qionglai rok temu, przekonałem się na własnej skórze, jak zimne i nieprzyjazne są tam warunki.

Jednak jedzenia mają tam mnóstwo.

Faktycznie, choć zwyczaje pandy mogą wydawać się na pierwszy rzut oka nietypowe. Zwierzęta te mogą zjeść nawet do 40 kg bambusa dziennie. Nie jest on niestety zbyt pożywny, a panda posiada układ pokarmowy o podobnej budowie jak inne ssaki drapieżne. Jelito jest krótkie, a żołądek ma prostą budowę. Jest zatem w stanie przetrawić jedynie średnio 17 proc. suchej masy bambusa. W porównaniu do 80 proc. u niektórych ssaków kopytnych to żenująco niska wartość.

Pandy żywią się bambusami z rodzajów Bashania, Fargesia i Sarocalamus, a jeżeli chodzi o zjadane części roślin, to są to pędy, łodygi czy liście. Bambus jest dość bogaty w białko, ale pandy muszą go jeść przez nawet 16 godzin dziennie, a w związku z mało wydajnym trawieniem defekują 50 razy na dobę. Ich przystosowania do bambusowej diety są niezwykłe: pandy posiadają np. przedłużenie nadgarstka, zwane szóstym palcem, służące do przytrzymywania pędów bambusa.

Jak wygląda ich życie rodzinne i społeczne?

Rozmnażanie pand w niewoli obrosło wieloma legendami. Na wolności pandy radzą sobie z nim naprawdę nieźle. Między lutym a czerwcem samice wchodzą w ruję, która trwa jedynie około 3 dni. Podczas tego okresu samica intensywnie znakuje terytorium, a potem przebywa na drzewie, pod którym kilka samców walczy o jej względy. Pandy są krótkowidzami, a w komunikacji używają sygnałów zapachowych. Pozostawiają wydzielinę produkowaną przez gruczoły okołoodbytowe, stosując też niekiedy dość ciekawe fortele, jak np. stawanie na rękach, by wyżej pozostawić zapach i „zawyżyć swoje rozmiary”.

Areały poszczególnych pand nachodzą na siebie, występuje czasami terytorializm, jednak różne osobniki spotykają się rzadko. Przyjmuje się, że pandy są samotnikami, jednak ostatnie badania pokazały, że tworzą się w tych lokalnych populacjach pewne struktury społeczne. W niewoli pandy trzymane są w grupach i tolerują się, a nawet może wpływać to pozytywnie na ich dobrostan. Wracając do rozmnażania, u pand kopulacja trwa do 5 minut, choć w 2015 r. poświęcony pandom kanał transmitował rekordową, bo trwającą aż 15 minut.

Ciąża wynosi zaledwie około 145 dni, nowo narodzone pandy ważą około 100 gramów, to promil wagi matki. Proporcjonalnie jest to najmniej wśród wszystkich ssaków łożyskowych. Małe pandy rozwijają się powoli, a pod opieką matki pozostają do 18.-24. miesiąca życia. Co ciekawe, na wolności przeżywa tylko jedno młode, ale w niewoli udaje się odchować bliźniaki czy trojaczki.

Przejdźmy do polityki.

Z politycznego punktu widzenia pandy są jednym z najważniejszych gatunków zwierząt na świecie. Dość powiedzieć, że są drugim najbardziej rozpoznawalnym symbolem Chin, po Wielkim Murze. Chińczycy są z nich naprawdę dumni i nie lubią, jak się o nich źle mówi. Chińska nazwa pandy jest dość komiczna. Brzmi ona: „duży niedźwiedź-kot”, dà xióng māo. Chińczycy nie chcą głośno mówić o tym, że popularność pandy rozpoczęła się na Zachodzie. To właśnie cudzoziemiec, francuski misjonarz Armand David, jako pierwszy badacz napotkał martwego osobnika w 1869 r. w syczuańskim powiecie Baoxing i to on także dokonał pierwszego krótkiego opisu zwierzęcia.

To kiedy Chińczycy odkryli pandy?

W tradycyjnej chińskiej sztuce i literaturze panda jest praktycznie nieobecna, a na początku XX w. mało kto o tym zwierzęciu słyszał. W Chinach na wzrost jej popularności trzeba było czekać do drugiej połowy XX w. Zakończona w 1949 r. wojna domowa doprowadziła do proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej, na której czele stanął Mao Zedong. 

Komuniści dość szybko zorientowali się, że panda nie posiada żadnych niewygodnych powiązań z Chinami cesarskimi oraz kompromitującym stuleciem narodowego upokorzenia, w związku z czym może być używana jako obiekt do budowania narodowej dumy i tożsamości, do czego namawiali w swoich tekstach badacze i działacze chińscy w latach 50. XX w. W 1953 r. do pekińskiego ogrodu zoologicznego trafił samiec Ping-Ping, który doprowadził do wzrostu popularności tych zwierząt w Chinach.

W 1963 r. w tym samym zoo przyszedł na świat Ming-Ming – pierwsza panda wielka narodzona w ogrodzie zoologicznym, co zostało okrzyknięte wielkim sukcesem. W latach 60. i 70. panda zaczęła się pojawiać w chińskiej sztuce i nazwach firm, i to właśnie wtedy stała się prawdziwym „skarbem narodowym”, jak o niej teraz mówi się w Chinach. 

W latach 70. rozwinęła się też bardzo ciekawa praktyka, czyli tzw. dyplomacja pand. Na początku, podczas jej pierwszej fazy, osobniki używane były jako bezzwrotne podarunki, nieobarczone żadnymi zobowiązaniami. Potem stosowano najbardziej kontrowersyjny model, czyli wysyłanie pand na kilka miesięcy do zagranicznych ogrodów zoologicznych, w zamian za procent od sprzedanych biletów lub produktów z nią związanych.

Nie był to zapewne najlepszy pomysł dla samych pand.

Wpływało to źle na ich dobrostan, w związku z czym zaprzestano tego na rzecz rozwiązania obowiązującego do dziś. Polega ono na wypożyczaniu pary pand na 10 lat za opłatą miliona dolarów rocznie, która ma iść na ochronę dzikich osobników w Syczuanie. Pandy wysyłane są do ważnych partnerów handlowych Chin, gdzie mają spełniać dwie główne funkcje – pozytywnie wpływać na relację pomiędzy państwem przyjmującym i Chinami oraz poprawiać opinię o Chinach u zwykłych obywateli. 

Pandy niewątpliwie wywołują zawsze szał nazywany nawet „pandamonium”, choć ich rola w dyplomacji nie jest już tak istotna jak kiedyś. Nie zapobiegają konfliktom i nie wystarczają do zniwelowania negatywnej opinii o Chinach.

W polskich ogrodach zoologicznych można spotkać pandy?

Niestety w Polsce nie ma i nigdy nie było żadnej pandy, mimo że co jakiś czas któreś zoo ogłasza, że chciałoby je sprowadzić. Pod koniec lat 30. sprowadzeniem pandy Happy zainteresowany był ówczesny dyrektor warszawskiego zoo, Jan Żabiński, ale w związku z wojną do niczego nie doszło. Sinolodzy, z którymi rozmawiałem, marnie oceniają szanse na przybycie pandy do Polski.

Obecnie w Europie zobaczymy je w Berlinie, Wiedniu, francuskim ZooParc de Beauval, a także w Madrycie, Kopenhadze czy w holenderskim Ouwehands Zoo. Poza tym spotkamy je też w Meksyku, USA, Rosji, Japonii czy Singapurze. Ja najwięcej pand widziałem, rzecz jasna, w Chinach.

Pandy dla Chińczyków są jak dla nas żubry czy bociany?

Nawet bardziej. Istnieje wiele pandzich celebrytek, m.in. panda Hua-Hua z Chengdu. Warto wymienić także zasługi pojedynczych osobników, jak np. samca Pan-Pan, który w ciągu swojego długiego, trzydziestojednoletniego życia, spłodził ponad 130 potomków, co w pewnym momencie stanowiło 25 proc. wszystkich przetrzymywanych w niewoli osobników. To właśnie dzięki niemu w ciągu ostatnich 10 lat populacja pand w niewoli wzrosła dwukrotnie bez wspomagania dzikimi osobnikami.

W przyszłości może to być niebezpieczne, ze względu na niską różnorodność genetyczną populacji.

To prawda. Ale cieszy to, że sytuacja dzikich pand także się poprawia i w XXI w. zanotowaliśmy kilkunastoprocentowy wzrost nie tylko liczebności populacji, ale i rozmiarów ich dzikich siedlisk. W 2020 r. otwarto w Chinach Park Narodowy Pandy Wielkiej. Obecnie zwierzę to traktowane jest po królewsku, a władze Chin nie pozwolą, aby spadł mu z głowy choćby jeden biały lub czarny włos.

Piotr Parzymies // archiwum prywatne

PIOTR PARZYMIES ukończył biologię na Uniwersytecie Oksfordzkim, doktoryzował się na Queen Mary University of London. Naukowo specjalizuje się w biologii molekularnej. Popularyzator nauki, napisał „Historię pandy wielkiej” (Wydawnictwo Akademickie Dialog 2025).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Niedźwiedź po przejściach