Jeśli ją podtruję, to mnie nie zje. Jak samce ośmiornic bronią się przed seksualnym kanibalizmem

Dla samców niektórych gatunków ośmiornic miłosne igraszki oznaczają igranie z życiem, bo zalotnik czy kochanek to łakomy kąsek dla potężniejszych samic. Oryginalny sposób na poradzenie sobie z tym zagrożeniem wynalazły samce Hapalochlaena fasciata.
Czyta się kilka minut
Samiec Hapalochlaena fasciata // domena publiczna / Wikipedia
Samiec Hapalochlaena fasciata // domena publiczna / Wikipedia

Mieć kochanka czy zjeść kochanka? Samice niektórych gatunków zwierząt stają przed takim dylematem. Jego warunkiem jest tzw. odwrócony dymorfizm płciowy, czyli sytuacja, w której samice osiągają większe rozmiary ciała niż ich partnerzy. Im większe różnice w rozmiarach ciała na korzyść samic, tym bardziej samce ryzykują życiem za każdym razem, gdy najdzie je ochota na amory.

Ryzyko zbliżenia z dużą samicą

Dla dużych samic taki niewielki kochanek (lub jedynie zalotnik) to łakomy kąsek – jest niegroźny, poza tym przychodzi sam, więc nie trzeba się za nim uganiać, a wydanie na świat potomstwa to przecież poważny koszt energetyczny. Oczywiście, zostanie pożartym po – lub, co gorsza, przed – spółkowaniem nie leży w najlepszym interesie samców, bo przecież mogliby oni dalej rozprzestrzeniać swoje geny, zapładniając kolejne samice. Dlatego samce różnych gatunków zagrożone kanibalizmem seksualnym wynalazły rozmaite adaptacje i strategie zachowania, które mają przedłużać im życie.

Bezpieczny dystans - taktyka ośmiornic z rodzaju Argonauta

Przykładowo, u ośmiornic z rodzaju Argonauta przekazanie nasienia samicy odbywa się przez jedno z ramion, które po wszystkim jest przez samca odrzucane – po to, by nawet 30-krotnie większa samica nie połakomiła się po więcej. U innych gatunków, w których asymetria rozmiarów ciała nie jest aż tak ekstremalna, samce mogą próbować zachować bezpieczną odległość, zakradając się do samicy od tyłu czy wyjątkowo długim ramieniem trzymając ją na dystans.

Trucizna - taktyka ośmiornic z gatunku Hapalochlaena fasciata

Żadna z tych strategii nie mogłaby się udać samcom z gatunku Hapalochlaena fasciata (na zdj.), którym anatomia nie pozwala na odrzucanie części ciała, ani nie gwarantuje zachowania odpowiedniego dystansu przy zbliżeniu. Ewolucja dała temu gatunkowi jednak inną broń, którą samce twórczo wykorzystały w relacjach miłosnych – truciznę.

H. fasciata żyją w symbiozie z bakteriami produkującym tetrodotoksynę (TTX) – bardzo silny związek chemiczny powodujący zablokowanie przekazywania sygnałów w nerwach obwodowych, co prowadzi do paraliżu. Jak wynika z badań Wen-Sung Chunga i współpracowników opisanych w „Current Biology”, dwukrotnie mniejsze od partnerek samce posiadają trzykrotnie większe gruczoły wydzielające TTX niż samice. A gdy dochodzi do zbliżeń, wstrzykują toksynę samicom prosto do aorty, unieruchamiając je na godzinę. To zapewnia im bezpieczeństwo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Jeśli ją podtruję, to mnie nie zje