O. Wacław Oszajca SJ: Chleb za krew

Ogrom przelanej krwi na Ukrainie nie może pozostać bez wpływu na przeżywanie tegorocznego Wielkiego Postu, szczególnie na Eucharystię, jak też na takie nabożeństwa, jak droga krzyżowa, gorzkie żale czy koronka do Bożego miłosierdzia.
Czyta się kilka minut
 /
/

 

Gdy na wojnie ginie żołnierz, zwykło się mówić, że przelał krew za ojczyznę. To znaczy, że oddał życie w jej obronie. Stąd często na cmentarzach wojennych, jeszcze z I wojny światowej, mamy obok siebie groby poległych obydwu stron. Po II wojnie mamy już tylko cmentarze narodowe, jednopaństwowe. Czasami, chcąc nadać wypowiedzi uroczysty ton, mówimy, że żołnierz swoje życie złożył w ofierze na ołtarzu ojczyzny. Podobnie patrzymy na śmierć tych, którzy wybierają zawody cywilne, ale obarczone niebezpieczeństwem utraty życia. Jednak nie każde poświęcenie życia zasługuje na miano czynu bohaterskiego, podobnie nie wszystko, za co bierze się pieniądze, jest pracą. Dlatego w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym czytamy, że „nawet wtedy, gdy nieszczęśliwym trafem wojna już się rozpoczęła, nie wszystko tym samym staje się dozwolone między przeciwnymi stronami”. Natomiast „najbardziej godna pochwały jest zaś odwaga tych, którzy nie lękają się otwarcie przeciwstawić ludziom wydającym tego rodzaju rozkazy”, a nawet, jak przypomniał abp Stanisław Gądecki w liście do patriarchy Cyryla: „Odmowa wykonania rozkazu w takiej sytuacji jest obowiązkiem moralnym”.

Chrystus mówi: „Ojciec miłuje Mnie, dlatego że oddaję swoje życie, aby je znowu odzyskać. Nikt mi go nie zabiera, lecz oddaję je z własnej woli. Posiadam bowiem władzę, aby je oddać, jak i ponownie odzyskać”. To odzyskane życie Jezusa jest dla nas dostępne w Eucharystii, ale tylko wtedy, gdy słowa Chrystusa „Bierzcie moje ciało i jedzcie, bierzcie moją krew i pijcie” przyjmiemy za swoje, za naszą deklarację, obietnicę, przyrzeczenie dane ludziom. Dlatego nie bądźmy jedynie słuchaczami, powtarzajmy je razem z przewodniczącym liturgii prezbiterem. Przecież cały Kościół jest ciałem Chrystusa i jest Jego słowem. Jezus powiedział, że kto Go widzi, widzi Ojca – parafrazując można powiedzieć, że kto widzi Kościół, widzi Chrystusa. Powinien widzieć. Tymczasem my wolimy słowa Jezusa uczenie roztrząsać i tracić czas na dociekania, jak to możliwe, żeby chleb i wino przemieniały się w tkankę ludzkiego ciała. W jaki to sposób Jezus mieści się w małej Hostii? Zastanawiające jest również i to, że wciąż za dowód na obecność Chrystusa w Eucharystii jest uważane zjawisko krwawiących Hostii, kiedy tymczasem Jezus krwawi krwią swoich sióstr i braci. To nie cuda są znakiem rozpoznawczym działania Jezusa, ale powszedni chleb, bywa, że zdobyty za cenę krwi. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2022

W druku ukazał się pod tytułem: Chleb za krew