Reklama

O rozmawianiu

O rozmawianiu

10.02.2020
Czyta się kilka minut
Dwa razy w ostatnim tygodniu podjęliśmy próbę porozmawiania sobie z robotem. Jeden pracuje w firmie telekomunikacyjnej, drugi w kurierskiej.
Z

Z pierwszym gwarzyliśmy przez telefon. Było miło, choć mówił głównie on. Był ograniczony branżowo. Nie łapał np. wątków osobistych, nie zareagował więc na pytanie, na kogo głosował. Trudno. „Miło mi było” – zakończył i każdy powie, że był to robot kulturalny. Rozmowa sprawiła nam przyjemność, przyniosła nadzieję, ale i inspirację. Dlaczego? O tym za chwilę.

Drugi robot uruchomił sam z siebie okienko do pogaduszek, gdyśmy na stronie firmy kurierskiej zajmowali się śledzeniem paczki, co jest poza aktualizowaniem profilu na FB główną dziś, jakże frapującą ludzkość rozrywką. Zaczepił nas bezpośrednim „Cześć”, czym ośmielił nas do nawiązania bliższej relacji. Odpowiedzieliśmy więc grzecznie „Cześć” i ruszyło. Zaczęło się obiecująco. „Potrafię odpowiadać na różne pytania i rozmawiać na różne tematy” – zapowiedział może trochę zbyt buńczucznie i wkleił wesołą buźkę. Skoro tak, skoro...

4138

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pamiętam jako mały szczyl, musiałem nosić wodę ze studni mamie do kuchni, a wychodek był na zewnątrz i korzystanie z niego zimą do komfortowych nie należało, latem zresztą też. Dzisiaj możemy sobie pogadać z botami i się w tym nie zorientować. Dzieci poszły na swoje, wnuki są w reglamentacji, a my dziadkowie skazani na samych siebie, coraz bardziej doceniamy, że jest się z kim pokłócić. O ironio, zazdroszczą nam tego nawet nasi rówieśnicy, co to z różnych przyczyn sami zostali. W to aby mieć się na starość z kim pokłócić, trzeba zainwestować, poświęcić własna karierę, ambicje, nauczyć się tolerować tych co nas otaczają i samemu uznać, że kompromis to wielka sztuka warta gry. Po co mi Prezydent, czy inny palant włażący w mój tyłek, robiący mi przyjemność. Słodycz w nadmiarze mdli, żółć też nieraz z siebie należy wyrzucić, tak po prostu dla zdrowia się odrobaczyć.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]