Reklama

O nas bez nas

O nas bez nas

08.06.2015
Czyta się kilka minut
Zuzanna Radzik, autorka „Kościoła kobiet”: Maria Magdalena najpierw wspierała Jezusa i apostołów finansowo, a potem była pierwsza przy grobie. Dlaczego nie miałaby być modelem biskupa?
Zuzanna Radzi / fot. Grażyna Makara
Zuzanna Radzik, czerwiec 2015 r. Fot. Grażyna Makara
B

BŁAŻEJ STRZELCZYK: „Matko nasza, któraś jest w niebie” zamiast „Ojcze nasz”?
ZUZANNA RADZIK: Akurat nie. W doświadczeniu wiary chcę pamiętać o kobiecości Boga, jednak ta konkretna modlitwa ma swój ważny kontekst. Jezus modlił się do Ojca, co nie zmienia faktu, że w innych momentach modlitwy zwracam się do Boga jako matki.

Bóg jest kobietą?
Ani mężczyzną, ani kobietą, jednak z pewnym wysiłkiem próbuję aplikować teologię feministyczną w swoim doświadczeniu wiary. Eksperymentuję czasem. Sprawdzam, co mi to robi, gdy pomyślę o Bogu jako matce. Tu Biblia przychodzi z pomocą. Jezus zwraca się do Boga: „Ojcze”, ale jest tam też szereg obrazów matczynych. Mogę więc i chcę zwracać się do Boga – Matko.
Jeden z księży mi powiedział, że pod wpływem mojej książki w niedzielę Trójcy mówił o kobiecych aspektach Boga i że...

11815

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zawsze jak dyskutuje o kapłaństwie kobiet i ktoś próbuje mnie przekonać o tym, że kobieta jest powołana do tradycyjnej roli podpierając się przy tym Pismem Świętym (bo np. apostołowie to sami mężczyźni), to przytaczam scenę wizyty Jezusa w domu Marii i Marty. Jezus wyraźnie pochwalił Marię, która wsłuchiwała się w Jezusa jak apostoł, a nie Martę, która akurat wypełniała swoją tradycyjną rolę.

Ale już w innej scenie z tymi "dziewczynami"-wskrzeszenie Łazarza,to ta zabiegana Marta jest ufna,a Maria jakoś mało obecna.

jednocześnie pochwalając wiarę ufnej kobiety. Być może tego właśnie brakowało uczniom-ufności. Zresztą późniejsze wydarzenia wyraźnie na to wskazywały. Mistrz nie okazał się przywódcą, nie obalił rządu Rzymian, nie walczył o pierwszeństwo i władzę. Dziwny facet, prawda? Jakiś taki 'nie-swój' Inny, pozwala Marii obmywać sobie stopy, ba, pozwala na czułość...dzisiaj powiedzielibyśmy;'baba'. Któż się tak roztkliwia, zwlaszcza że pełen dom mężczyzn?

Juliana z Norwich mówiła o Jezusie jako o "naszej Matce". Nie ona pierwsza i nie ostatnia dostrzega 'rysy matczyne'. Czy to 'ideologia gender'?

I przez to będziemy mieli głodowe emerytury, a starość spędzimy w słonecznych, hinduskich domach opieki społecznej ( usługi znacznie tańsze jak w Europie ).

Kto będzie pielęgnował/karmił, do snu kołysał. A kobiety to pewnie wiecznie młode i nie ma byka, aby takiego 80 kg staruszka podnieść...Nie istnieje tradycyjna rola, jest tylko wola bycia drugiemu pomocą, albo nie. Każdy potrafi obsłużyć się sam...W obecnych czasach tatusiowie dobrze sobie radzą, to w starości swej będą zaradniejsi, a może i będą pomocą swej partnerce.

Jednakże to głównie panie, ponieważ one żyją znacznie dłużej, będą konsumowały naleśniki Tschur Tschut gdzieś tam u podnóża Himalajów.

Ciekawam, kto tak zaprogramował i po co?

Styl życia, picia, pracy i odpoczynku. Niektórzy spalają się w pogoni za kobietami.

ma wielu adoratorów i choć wybiera pierwsza jest tez ostatnią. Nikt nie zostanie pominięty. Osiągnięcie harmonii, jedności psychofizycznej dostępne jest każdemu stworzeniu. Ona zawsze jest 'tu', zwrócona 'twarzą' w naszą stronę. Nie trzeba zań się 'uganiać' skoro jest tak blisko. Miłość to nie wyścig po władzę, pierwszeństwo, dominację, to nawet nie chodzi o atrakcyjność w trosce o to, czy nas zechce, pokocha...raczej wyraża się w gotowości w wychodzeniu jej na przeciw...Jestem po to, aby kochać, a potem niechaj się stanie wola nieba.

Skoro Kościół naucza, że grzechem jest marnowanie talentu w wymiarze indywidualnym więc logiczne wydaje się być wnioskowanie, iż grzechem w wymiarze społecznym jest marnowanie talentów licznych kobiet, które mają potencjał i chęci aby Kościołowi służyć. Być może problemem nad którym warto się pochylić jest reinterpretacja tradycji Kościoła tak aby nic nie uronić, a coś jeszcze znaleźć. Z drugiej strony warto się zastanowić nad tym, czy są jeszcze jakieś funkcje społeczne przypisane jedynie jednej z płci i czy jest to istotne dla utrzymania społecznego ładu. Jak rozumiem niektóre społeczeństwa przyjęły, że nawet funkcje matki i ojca są wymienne i niezależne pd płci skoro zezwolono na adopcję dzieci przez pary homoseksualne.

o dzieciach z tych wszystkich przytułków, sierocińców, czy tzw. domów dziecka?Czy Ty wiesz może, ile wycierpiały upodlenia, pogwałcenia swej godności...nie tylko ze strony osób świeckich...?Żyć się nie chce, gdy taki obraz staje mi przed oczyma. Mamy źle w głowach, tam gdzie problem jest to go nie widzimy, a doszukujemy się zła tam, gdzie czegoś nie rozumiemy.

Nie ma to jak wpakować takie dzieci co wycierpiały tyle, z deszczu pod rynnę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]