„Wyjazd z ul. Sierpińskiego zawsze podnosił mi adrenalinę, tym bardziej że jechałam z dzieckiem, wioząc je np. do przedszkola. To na tym skrzyżowaniu od czterech lat zbiera się 28 września grupa ludzi i modli koronką. Po pierwszej takiej akcji okazało się, że miasto jednak przebuduje ulicę” – tak mieszkanka Lublina opowiadała Agnieszce Gierobie, autorce „Gościa Niedzielnego”, w 2017 r. Modlitwa koronką do Miłosierdzia Bożego w miejscach publicznych zaczęła się w 2004 r. w Łodzi, przed meczem zwaśnionych drużyn ŁKS i Widzewa. „Wtedy pierwszy raz od dawna kibice spokojnie rozeszli się do swoich domów. To działa!” – pisała Gieroba na portalu Wiara.pl.
Internet jest pełen informacji o łaskach i cudach, które mają dziać się dzięki odmawianiu tej modlitwy.
Boży gniew
Jeśli dosłownie traktować mistyczne wizje św. Faustyny Kowalskiej, to zapewnienia o szczególnych łaskach pochodzą od samego Chrystusa. Prawdopodobnie we wrześniu 1936 r., przechodząc korytarzem do kuchni klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie, usłyszała: „Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci” („Dzienniczek” 687).
Moment, kiedy Faustyna pierwszy raz „usłyszała wewnętrznie” słowa koronki (bo takich słów używa nieraz w „Dzienniczku”), miał miejsce rok wcześniej, 13 września 1935 r., w siedzibie zgromadzenia w Wilnie. Jej wizja (Dz 474-476) obfituje w emocjonujące szczegóły. Przedstawia anioła, którego Faustyna nazywa „wykonawcą gniewu Bożego”. Błyskawice, które wychodziły z obłoku i przechodząc przez ręce anioła dotykały ziemi, miały według interpretacji Faustyny być znakiem „gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce”, którego jednak zakonnica nie chciała wymienić „dla słusznych przyczyn”. Wizjonerka zaczęła prosić anioła o powstrzymanie się od uderzenia, jednak w pierwszej chwili – pisze – jej prośba była „niczym wobec gniewu Bożego”.
Jednak po chwili – za sprawą interwencji samego Boga – zaczęła się modlić słowami koronki: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i całego świata. Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas”. W tym momencie anioł okazał się bezsilny i „nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która się słusznie należała za grzechy”. Następnego dnia św. Faustyna usłyszała potwierdzenie wczorajszej wizji wraz z dokładną „instrukcją” odmawiania modlitwy przez dziewięć dni, na zwykłej cząstce różańca.
Na stronie archidiecezji krakowskiej czytamy o koronce dosłownie: „Podyktował ją Pan Jezus Siostrze Faustynie”. Czy faktycznie należy więc traktować usłyszane przez świętą słowa jako wypowiedź Chrystusa?
Wybujała wyobraźnia?
– Teologowie dokonują rozróżnienia między objawieniami prywatnymi, czyli wizjami Jezusa czy Maryi, a objawieniem publicznym. Objawienie publiczne kończy się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła – mówi dr hab. Monika Waluś, teolożka, wykładowczyni UKSW. – Natomiast w Ewangelii wg św. Jana Chrystus mówi: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16, 12-13). To oznacza, że ludzie mogą doświadczać Boga i zapisywać swoje doświadczenie, i te zapisy mogą nam pomóc rozumieć głębiej objawienie publiczne. Św. Faustyna miała takie doświadczenie i opisywała je najlepiej, jak potrafiła. Nie była wykształconą teolożką, opierała się na tych obrazach, które znała. Co ciekawe, w jej wizjach bardzo trafnie z teologicznego punktu widzenia przedstawiona jest Trójca Święta, choć Faustyna nie miała w ogóle dostępu do książek dotyczących trynitologii.
Wizja Faustyny, podczas której zakonnica słyszy tekst koronki, może budzić wątpliwości. Zastanawia zwłaszcza pojawiający się w wizji motyw powstrzymywania gniewu Bożego, często spotykany w ówczesnej literaturze pobożnościowej i w objawieniach prywatnych. Oto gniew Boży ma uderzyć w taki czy inny sposób w ludzi, a powstrzymuje go interwencja świętych, masowe nawrócenie lub pewna forma modlitwy. Podczas objawień we francuskim La Salette w 1877 r. dwoje dzieci usłyszało głos Maryi, mówiącej między innymi: „Jeżeli lud mój nie zechce się poddać, będę zmuszona puścić ramię Mojego Syna. Jest ono tak mocne i tak ciężkie, że nie zdołam go dłużej powstrzymywać. (...) Chcąc, by Mój Syn was nie opuścił, jestem zmuszona ustawicznie Go o to prosić, a wy sobie nic z tego nie robicie!”.
Motyw ten pojawia się także w popularnej pieśni kościelnej „Serdeczna Matko”, gdzie rolę powstrzymywania gniewu Bożego znowu bierze na siebie Maryja: „Lecz kiedy Ojciec rozgniewany siecze, / szczęśliwy, kto się do Matki uciecze”.
Trudno się dziwić, że oddziałująca na wyobraźnię wizja rozgniewanego Boga spotyka się z gwałtowną krytyką. W ostatnich latach oskarżenia chrześcijańskiego Boga o okrucieństwo pojawiały się często w wypowiedziach przedstawicieli „nowego ateizmu”: Richard Dawkins nazywał Boga „sadomasochistą”. Podobne argumenty pojawiają się też ostatnio w Polsce. „Twierdzimy, że pomysły Boga i jego syna na to, jak mamy żyć, to prosty przepis na nieszczęście. Jeśli taki rzeczywiście jest Bóg, jak przedstawia się go w Kościele, Biblii, to jest okrutnikiem, z którym lepiej nie mieć nic wspólnego. Bo to jest ojciec z najgorszego snu” – piszą autorzy książki „Chrześcijaństwo. Amoralna religia”, Artur Nowak i Ireneusz Ziemiński.
Katolicki midrasz
Dlaczego św. Faustyna widzi Boga jako okrutnika, który jest gotów zniszczyć ziemię i trzeba powstrzymywać jego gniew? Monika Waluś: – Niedawno przyszedł do mnie student na egzamin i mówi, że przecież Bóg nie mógł stworzyć świata w siedem dni. Pytam go więc: czy słyszał coś o metaforach, symbolice liczb, obrazowaniu? Czy rozumie, że siedem dni może oznaczać liczbę symboliczną, także siedem miliardów lat? Tak samo jest z Faustyną. Jej wizja nie jest reportażem z niebios, to jest alegoria, spojrzenie obrazowe. Midraszowe, interpretacyjne. Faustyna opowiada obrazami, tak jak chasydzi, mistyczki i mistycy, dzieci albo ludzie w tradycji opowiadanej. Prorok Izajasz mówi: „wasze winy wykopały przepaść między wami a waszym Bogiem” (Iz 59, 2). To, co obrazowo nazywamy gniewem Bożym, pokazuje, że nasze złe czyny mają konsekwencje, które uderzają w nas samych. Nie chodzi o to, że Bóg się na nas obraził, skrzywił się i teraz chce zniszczyć nas czy nasze dzieci. Chodzi o to, że sami się niszczymy, a przede wszystkim – że jest z tego wyjście.
W wizji Faustyny wyraźne jest napięcie między dwoma aspektami Boga – sprawiedliwością, którą uosabia anioł, oraz miłosierdziem, którego święta doświadcza następnie i które „czyni gniew bezsilnym”. Czyżby Bóg był wewnętrznie sprzeczny, walczył w tej wizji sam ze sobą?
– Istnieje pewne napięcie między tymi dwoma atrybutami, ale sprawiedliwość Boga nie jest sprzeczna z Jego miłosierdziem – mówi teolog dr Sebastian Duda. – Owszem, można sprawiedliwość rozumieć jako wydawanie i wykonywanie sprawiedliwego wyroku. Ale gdy przyjrzeć się Listowi św. Pawła do Rzymian, to widzimy Boga, który jest sprawiedliwy w sposób sprawczy – to znaczy usprawiedliwia nas, czyni nas na powrót sprawiedliwymi. W tej sprawiedliwości zawiera się miłosierdzie, rozumiane jako moment pojednania, przebaczenia grzechu. Ta sprawiedliwość nie jest zemstą. Tak jak dziś w zaawansowanych systemach prawnych ważna jest funkcja resocjalizacyjna kary: ustanawiająca na nowo.
Mistyka koronki
Treść koronki do Miłosierdzia Bożego zawiera tajemnicze, mistyczne sformułowania. Modlący się składa niejako w ofierze Chrystusa Bogu Ojcu, wypowiadając na dużych paciorkach różańca słowa: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci ciało i krew, duszę i bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata”. Ten fragment do dzisiaj budzi poważne wątpliwości.
Ks. prof. Wincenty Granat, dogmatyk katolicki i rektor KUL, wielki swego czasu teologiczny autorytet, pisał w 1970 r.: „W modlitwie powyższej zawierają się istotne błędy teologiczne; po pierwsze Bóstwo Syna jest to samo, co i Boga Ojca, a więc nie może być ofiarowane Ojcu Przedwiecznemu; po drugie nie wolno składać na ofiarę czy jakkolwiek w ogóle ofiarować Bóstwa; po trzecie nie może być ono przebłaganiem za grzechy, gdyż Bóstwo, a konkretnie Bóg odpuszcza grzechy, lecz nie jest ofiarą przebłagania; to w naturze ludzkiej Zbawiciel jest przebłaganiem za grzechy nasze”.
Argumenty ks. Granata powtarza dziś np. twórczyni popularnego kanału youtube’owego „Okiem tradycjonalisty”. Czy modląc się, możemy faktycznie składać w ofierze Chrystusa Bogu Ojcu?
– A co się dzieje podczas Eucharystii na ołtarzu? – pyta Waluś. – Czy kiedy podczas mszy świętej dokonuje się przeistoczenie, to tylko człowieczeństwo Chrystusa jest obecne? Tak naprawdę św. Faustyna nawiązuje tutaj do istoty Eucharystii.
– Podejście ks. prof. Granata jest scholastyczne, stąd to silne rozróżnienie na naturę ludzką i boską Chrystusa. Ale istnieją we współczesnej teologii Wielkiej Soboty inne nurty, wskazujące, że Bóg jak najbardziej rozpoznał, czym jest śmierć także w swoim Bóstwie – mówi Duda. – Dzięki temu mógł stać się przebłaganiem, mógł stać się samym Miłosierdziem. I my możemy w tym procesie uczestniczyć.
Kiedy się modlić?
Kolejne częste nieporozumienie związane z koronką dotyczy zalecanej godziny modlitwy – 15.00. W wielu przekazach pojawia się przekonanie, że 15.00, nazywana Godziną Miłosierdzia, jest momentem, w którym należy odmawiać koronkę i – co więcej – wówczas modlitwa ma większą skuteczność niż kiedy indziej. Takiemu rozumieniu sprzeciwia się samo Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, do którego należała Faustyna Kowalska. Na prowadzonej przez nie stronie faustyna.pl czytamy: „Koronka do Miłosierdzia Bożego nie może być (...) modlitwą w Godzinie Miłosierdzia, gdyż jest skierowana do Boga Ojca (...), a modlitwa w Godzinie Miłosierdzia ma być skierowana wprost do Jezusa”.
Przekonanie o szczególnej mocy modlitwy właśnie o godzinie trzeciej może wynikać ze słów z wizji św. Faustyny, w której Chrystus mówi: „W tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę moją” (Dz 1320). Słowa te są jednak często wyrywane z kontekstu. Wcześniejsze słowa Chrystusa przemawiającego do Faustyny brzmią bowiem: „(…) choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. (…) Pozwolę ci wniknąć w Mój śmiertelny smutek”. Nie chodzi więc o magiczne działanie. Godzina trzecia to moment śmierci Chrystusa na krzyżu – a więc wybór tej pory ma znaczenie symboliczne i mistyczne. Kontemplacja śmierci Chrystusa nie służy też zamartwianiu, budzeniu w sobie poczucia winy, lecz głębokiego współczucia z cierpieniem i samotnością oraz odnajdywaniu miłosierdzia na ich dnie.
Skruszona zatwardziałość
Treść koronki akcentuje Miłosierdzie Boże dla wszystkich (dlatego używa się w niej liczby mnogiej: „miej miłosierdzie dla nas i całego świata”). Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się nam to oczywiste, jednak warto zwrócić uwagę na kontekst, w jakim ta modlitwa powstawała. W pierwszych dekadach XX wieku Kościół pozostawał nadal pod silnym wpływem potrydenckiej, surowej teologii moralnej, w której gniew i sprawiedliwość (rozumianą jako wydawanie sprawiedliwych wyroków) akcentowano momentami znacznie silniej niż miłosierdzie.
Ten ton wybrzmiewał silnie w popularnej wówczas literaturze pobożnościowej. Wystarczy zacytować słowa XVII-wiecznego jezuity Mikołaja Łęczyckiego, którego „Pobudki do unikania grzechu śmiertelnego i kilka innych rozważań pobożnych” wydane zostały w Polsce po raz kolejny pięć lat przed objawieniami św. Faustyny: „Ci, którzy się nie uczyli teologii, wiedzieć powinni i zrozumieć, że Bóg nikogo nie wtrąca do piekła, dopóki naznaczonej liczby grzechów nie wypełni. (...) Najświętsza Panna powiedziała raz św. Brygidzie: »Grzesznicy nie zwracają na to uwagi, że jeden grzech ciężki, w którym mają upodobanie, wystarczy, aby byli na wieki potępieni. Skoro tedy grzesznik wypełni liczbę grzechów, którą dla niego Bóg przewidział, już na pewno od Boga odrzucony będzie«”.
Jak bardzo perspektywa ta różni się od tej, która pojawia się w wizji Faustyny: „Chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego” (Dz 687).
Sposób na miłosierdzie
Czy faktycznie lubelska ulica przebudowana została pod wpływem modlitwy? Trudno powiedzieć, ale przynajmniej niektórym przesłanie zawarte w koronce do Bożego Miłosierdzia pozwala lepiej rozumieć objawienie. – Tak, to prawda, zło, którego dokonali nasi przodkowie i my sami, sprawia, że potrzebne jest nam miłosierdzie – mówi Waluś. – I ono jest tuż obok.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















