Nowe rozdanie w kosmosie

Nie było okrzyku podobnego do słynnego „Pajechali!” Gagarina, ale start kapsuły Crew Dragon był momentem epokowym. I wzbudzającym ogromne emocje.

Reklama

Nowe rozdanie w kosmosie

Nowe rozdanie w kosmosie

31.05.2020
Czyta się kilka minut
Nie było okrzyku podobnego do słynnego „Pajechali!” Gagarina, ale start kapsuły Crew Dragon był momentem epokowym. I wzbudzającym ogromne emocje.
Start rakiety Falcon 9, na której szczycie znajduje się kapsuła Crew Dragon, Przylądek Canaveral, 30 maja 2020 r. / FOT. NASA/Bill Ingalls
W

W środku pandemii, u progu kryzysu, wśród ogarniającej USA fali zamieszek, inżynierom z NASA i prywatnej firmy SpaceX udało się zrobić coś ważnego. Z Florydy 30 maja wystartował pierwszy od dekady amerykański załogowy lot kosmiczny, w pierwszym zupełnie nowym załogowym statku, jaki wchodzi do służby od 1981 r., kiedy zadebiutowały promy kosmiczne. Lot Crew Dragon to początek nowej ery w lotach w kosmos. „Mam nadzieję, że ludzie zobaczą w tym osiągnięciu coś jasnego, pełnego nadziei”, mówił szef NASA Jim Bridenstine. 

Najwyraźniej zobaczyli. Kosmos ciągle działa jak magnes na miliony ludzi. Transmisje ze startu tylko na kanałach YouTube’a należących do SpaceX i NASA obejrzało 10 milionów widzów. Na Florydzie pojawiły się dziesiątki tysięcy kolejnych – mimo apeli NASA o nieprzyjeżdżanie w obliczu epidemii.

Przyjechali obejrzeć przełom, bo właściciel SpaceX, Elon Musk, obiecuje zmienić oblicze lotów w kosmos. Zbudowana przez jego firmę rakieta Falcon nie tylko wynosi satelity i kapsuły, ale też sama wraca na Ziemię i miękko ląduje (52 udane lądowania na 62 próby). Dragon też będzie pojazdem wielokrotnego użytku i to nie tylko z nazwy, jak promy, które wymagały wielomiesięcznych przygotowań między startami. Ma być gotowy do kolejnego lotu natychmiast, po zatankowaniu i zamontowaniu na szczycie rakiety. Ma nawet dziesięciokrotnie obniżyć koszty dostępu do przestrzeni kosmicznej. Ma być też bezpieczniejszy i wygodniejszy niż jakikolwiek pojazd kosmiczny w historii.

Ale data 30 maja 2020 r. wyznacza coś jeszcze: koniec monopolu rządów na loty kosmiczne. Musk stworzył właśnie pierwszą w historii kosmiczną linię lotniczą i przyjmuje rezerwacje. Ma już dziewięć zaplanowanych lotów, z czego dwa będą w stu procentach prywatne: w drugiej połowie 2021 r. firma Space Adventures (znana już z obsługi kosmicznych turystów) wyśle czterech klientów w pięciodniowy lot na pokładzie Dragona. Podobno nawet Tom Cruise chciałby nakręcić pierwszy pełnometrażowy film fabularny na orbicie Ziemi. Po starcie Dragona ten plan nie jest już zupełną „mission: impossible”.

Nie chodzi jednak tylko o turystykę i rozrywkę. Również w drugiej połowie 2021 r. na pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej poleci czterech astronautów firmy Axiom Space, która chce zbudować pierwszą komercyjną stację kosmiczną, początkowo opierając się na modułach hotelowych i laboratoryjnych zacumowanych na ISS. Choć bilety na Dragona są kosmicznie drogie (NASA kosztowały 80 mln dolarów, komercyjni klienci zapłacą zapewne ok. 55 mln), to cena jest osiągalna dla firm planujących tworzenie orbitalnych laboratoriów i fabryk. Usługi transportowe ma świadczyć także Boeing, budujący konkurencyjną dla Dragona kapsułę Starliner.

Lot Dragona to również krok bliżej do powrotu człowieka na Księżyc – w przyszłości pewnie na stałe. Dla Muska ostatecznym celem ma być kolonizacja Marsa, choć miliarder roztacza też wizje załogowych wypraw na odleglejsze światy, jak choćby Europę, księżyc Jowisza, w którego podlodowym oceanie mogłoby zdaniem naukowców istnieć życie. Ale to droga kręta i pełna pułapek. Statek, którym Musk chciałby podbić Układ Słoneczny, stumiejscowy Starship, wciąż nie oderwał się od ziemi. Jego czwarty prototyp efektownie wyleciał w powietrze w przeddzień triumfu Dragona.


CZYTAJ TAKŻE

INŻYNIER MARZEŃ: Dla jednych geniusz, dla innych szarlatan. Wybiera skostniałe branże i rewolucjonizuje je, łącząc dalekie od siebie technologie. Nikt przed Elonem Muskiem na to nie wpadł. A przynajmniej nie miał dość tupetu >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz naukowy, reporter telewizyjny, twórca programu popularnonaukowego „Horyzont zdarzeń”. Współautor książki "Strefy Cyberwojny", laureat Prix CIRCOM i Halabardy rektora AON. Stale...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Podbić Układ Słoneczny"... Jeśli w podlodowym oceanie Europy czy gdziekolwiek indziej poza Ziemią może istnieć życie, to jest to doskonały powód, żeby tam NIE lecieć. Po co? Mało nam dewastacji własnej planety? Czy też kryje się za tym przekonanie, że to życie jest należną nam zdobyczą i własnością? "Zaprawdę przychodzę poprowadzić was ku Naturze i jej dzieciom, aby zmusić ją do służby i uczynić waszą niewolnicą". Zadaniem nauki jest naturę "podbić i podporządkować ją sobie, wstrząsnąć nią do samych fundamentów". Zamiast toczyć bezsensowne spory, ludzkość winna “zjednoczonymi siłami zwrócić się przeciwko Naturze, szturmować i okupować jej twierdze i rozszerzyć granice swojego imperium tak daleko, jak pozwoli na to w swej dobroci Bóg Wszechmogący”. To nie Musk ani Trump, ani Bolsonaro, ani Jarosław Kaczyński podczas uroczystego wbicia łopaty w Mierzeję. To słowa Francisa Bacona sprzed czterech stuleci. Ludzka (nomen omen) natura jest jednak niezmienna.

o ile faktycznie trudno przepowiadać najbliższą przyszłość, to o wiele prostsze wydaje się prognozowanie tego co za 5 czy 10 milionów lat - nie będzie nas, będzie las
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]