Nie tak miało być

Z powtórzonymi wyborami do sejmiku wojewódzkiego na Podlasiu krajowi liderzy polityczni wiązali spore nadzieje (wybory były konieczne, bo sejmik wyłoniony w listopadzie nie zdołał, z powodu braku stabilnej większości, powołać zarządu województwa). Obóz rządzący liczył na zwycięstwo oparte na jednoznacznym poparciu dla obwodnicy Augustowa. PO chciała potwierdzić sondażowy prymat, pokonując PiS w jego mateczniku. LiD chciał złapać wiatr w żagle dzięki poparciu Aleksandra Kwaśniewskiego, który na okoliczność powrotu na krajową scenę pofatygował się aż do Białegostoku (odwiedzenie Sejn czy Sokółki było już ponad jego siły).
Czyta się kilka minut

Wszystkie te plany spełzły na niczym. Ciekawe są natomiast wnioski, jakie wyciągnęły partie z jesiennych wyborów. PO i PSL, które tak gorąco protestowały przeciw wprowadzeniu tzw. blokowania list, ochoczo wykorzystywały to narzędzie. PiS podszedł do blokowania z dużą rezerwą (sojusz z Samoobroną i LPR okazał się przed pół rokiem kosztowny i w poparciu wyborców, i w podziale mandatów), niemniej, w obliczu zblokowania się konkurencji, musiał pójść w jej ślady. Osamotniony pozostał natomiast LiD, dla którego nie przyniosło wyraźnego efektu poparcie Kwaśniewskiego (na pewno ambicją byłego prezydenta nie było podniesienie wyników centrolewicowej koalicji o pół procenta).

Wynik wyborów okazał się zaskakująco podobny do tego sprzed pół roku, podobnie jak podział mandatów. Sejmikowi znów grozi pat. Nieuchronnie narzuca się pytanie: po co było jeść tę żabę? Jeśli jednak wgryźć się w te wyniki głębiej, dostrzec można mniej oczywisty sygnał. Procenty były takie same, ale liczby głosów już nie, gdyż frekwencja było o połowę mniejsza niż w listopadzie. Samoobrona i LPR dostały poparcie wyraźnie mniejsze (bez blokowania ludzie Andrzeja Leppera w ogóle nie dostaliby się do sejmiku), PSL stracił jedną trzecią poparcia na rzecz zblokowanego z PiS-em PSL-Piast. Gdyby ten trend się utrzymał, w wyborach do Sejmu "przystawki" czeka polityczna śmierć.

Można by postawić tezę, że scena polityczna się porządkuje. Nie jest to jednak porządek pozwalający na stabilne rządzenie. Za kulisami zamieszanie jest coraz większe, trudno się też spodziewać, że Lepper, Giertych czy Pawlak odejdą z polityki bez walki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2007