Reklama

Nie państwa interes?

Nie państwa interes?

30.03.2020
Czyta się kilka minut
To coś więcej niż utrata płynności czy nawet konieczność zamknięcia firmy. Tysiące Polaków mogą wyjść z tej epidemii z ranami nie do zagojenia.
Przed schroniskiem dla osób bezdomnych w Krakowie, 18 marca 2020 r. OMAR MARQUES / GETTY IMAGES
T

Trwa ogólnopolska licytacja na straty. Rząd musi tych głosów wysłuchać. Ale musi też pamiętać o wykluczonych, którzy nie mają swoich lobbystów i nie potrafią zadbać o siebie” – mówi w wywiadzie w aktualnym wydaniu "TP" prof. Ryszard Szarfenberg, badacz polityki społecznej. Chwilę później pada zdanie – niestety – częściowo profetyczne: „Nie chciałbym usłyszeć pewnego dnia w telewizji, że w jakimś polskim domu spokojnej starości poumierali niemal wszyscy pensjonariusze, bo nie było jak przeprowadzić kwarantanny (...) jak we Włoszech”. Piątek 27 marca (dwa dni po tym, jak dziennikarz przeprowadzał wywiad) przyniósł informację o Domu Pomocy Społecznej w Niedabylu k. Radomia, gdzie 60 osób zakaziło się SARS-CoV-2. A niedziela: o 12 zarażonych w podobnej placówce w Jakubowicach.

Dziś to jedno z ważniejszych pytań dla polskiego państwa i lokalnych władz: Co z tysiącami pensjonariuszy DPS-ów, Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych, schronisk dla bezdomnych, wypełnionych ludźmi starymi i schorowanymi? Wojewodowie wydali wytyczne na czas zagrożenia, ale – jak mówią kierujący placówkami – zalecenia te są zbyt ogólnikowe, by zadziałały w największym kryzysie. Problemem jest szczuplejąca kadra: niektórzy pracownicy korzystają z uprawnień związanych z opieką nad szkolnymi dziećmi. Ci, którzy zostają, dzielą z mieszkańcami lęki: co jeśli pojawią się zachorowania? Kto zajmie się ludźmi, gdy zakazi się personel? Czy przyjmować nowych pensjonariuszy? Siostra Małgorzata Chmielewska donosiła niedawno o jednym ze swoich mieszkańców – przyjechał ze szpitalnym wypisem i zaleceniem: „Wymaga kwarantanny”…


CZYTAJ WIĘCEJ:

Niewiele lepiej jest w domach dziecka. „Czwórkę dzieci podrzucili mi pod dom, jak niechciane psy” – mówił niedawno lokalnym mediom dyrektor placówki w Chełmnie, alarmując, że przewidziane jako miejsca resocjalizacji Młodzieżowe Ośrodki Socjo­terapii pozbywają się na czas epidemii pensjonariuszy. Także w placówkach dla dzieci problemem jest topniejąca ­kadra.

Aż chciałoby się zakrzyknąć: państwo zostawiło najsłabszych! I pewnie na słuszność tego okrzyku znalazłyby się argumenty – choćby wskazywany przez prof. Szarfenberga brak tarczy antykryzysowej dla wykluczonych, na modłę tego dla świata pracy i płacy. Ale pamiętajmy: ta epidemia przerosła wszystkich – każdy niemal sektor naszego życia albo liże już rany, albo czeka na tąpnięcia.

Można by więc poprzestać na postulacie minimum: niech państwo nie buduje nowych przestrzeni wykluczenia. Bo czym innym jak jego zadekretowaniem, a nawet wzmocnieniem, jest nieszczęsna decyzja ministra edukacji, by jak gdyby nigdy nic kontynuować realizację podstaw programowych, a nauczycieli rozliczać z odhaczania kolejnych punktów? Z jakim bagażem wyplucia na margines wyjdą z tej epidemii dzieci z rodzin biednych, wielodzietnych, bez dostępu do komputerów, sieci, mieszkający w domach dziecka?

Owszem, mainstream polskich problemów czasu epidemii jest gdzie indziej: to dzieci i ich rodzice miotający się między zdalnym wyrabianiem PKB a – także zdalnym – realizowaniem szkolnych programów; to pracownicy bez stałych umów; drobni przedsiębiorcy. Ale to za murami DPS-ów, ZOL-ów, schronisk, domów dziecka toczyć się teraz będą gry o najwyższe stawki. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

swojej kreatywnej statystyki" - zainteresowanych tematem zapraszam na blog Karczmarewicza w "Polityce": https://lekarski.blog.polityka.pl/2020/03/30/juz-oficjalnie-wiemy-dlaczego-zgonow-jest-malo-pis-opublikowal-mechanizm-swojej-kreatywnej-statystyki-medycznej-wobec-covid-19-zwiezly-podrecznik-analizy-danych-epidemicznych-dla-niezorientowanych/?nocheck=1

Ponieważ musze od czasu do czasu wyjść na miasto załatwić zaopatrzenie etc., robię próby generalne w razie sytuacji, gdybym jednak złapała tego wirusa. Ne mogę prosić nikogo o pomoc, nie chcę ludzi narazać, dzwonie wiec pod polecane numery. Numery nie odpowiadają. Jedyny numer czynny to ten 800 190 590, pod którym miła pani radzi zadzwonić na te numery, które nie odpowiadają. Nie próbowałam jeszcze zgłosić się do pobliskiego szpitala zakaźnego, ale słyszałam, ze drzwi sa tam zamknięte i nikogo nie wpuszczają. Nawet nie ma jak umrzeć w ludzkich warunkach...

Jedyna racjonalna rada przychodzi mi do głowy: w miarę możliwości położyć się do łóżka i zdrowieć, nie ulegając w ten sposób powszechnej panice i wyimaginowanemu zagrożeniu.

jeszcze niedawno PiS grzmiał i karał za wynoszenie kart do głosowania z lokali wyborczych - dzisiaj Kaczyński dla realizacji swoich partyjnych, m a f i j n y c h interesów nakazuje wrzucanie tych kart jak reklamowych ś m i e c i do skrzynek pocztowych, nawet bez potwierdzenia odbioru, każdy będzie sobie mógł je w ramkę oprawić albo tyłek nimi podetrzeć - nie zna widać granic bezczelna arogancja i poczucie bezkarności tych cynicznych d r a n i, i tak samo nie powinny znać granic ich osąd i wymierzane im kary

Czy ktoś mądry potrafiłby mi wyjaśnić, skąd ta powszechna panika przed wirusem tylko trochę groźniejszym od wirusa zwykłej grypy?

Jak każda panika nie zawsze ma racjonalne przyczyny, natomiast szkód poczyni niemało w państwie naszym...

Rozumiem, ze Panstwo nie panikują:))) Nie radze jednak manifestować tego spokoju, bo można zapłacić 30 tysięcy grzywny. Zas straty wynikłe z pielęgnowania własnej głupoty mogą być znacznie większe. Pana przyrównującego grypę do całkowicie nieznanej choroby informuję uprzejmie, ze na grypę od co najmniej kilkunastu lat szczepi się pacjentów w każdej przychodni. Dzieki temu kłopot z grypą mają jedynie antyszczepionkowcy. Ja już zapomniałam, co to grypa, gdyż co roku się szczepię na przełomie września i października. O koronawirusie nie wiemy wciąż nic poza faktem, ze roznosi się drogą kropelkową. Nie mamy szczepionki, nie mamy leków. Tak więc proszę wziąć cos na wzmocnienie działania szarych komórek, skoro nie można się zabezpieczyć przed obecna zaraza.

Z pisma RPO do premiera, 27.03.2020: "Art. 46 ust. 4 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych nie pozostawia wątpliwości, że minister właściwy do spraw zdrowia na mocy tego upoważnienia posiada wyłącznie uprawnienie do uregulowania w rozporządzeniu czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. W świetle tak sformułowanej treści upoważnienia ustawowego przemieszczanie się w stanie epidemii jest więc możliwe, a ograniczeniu w rozporządzeniu podlega wyłącznie sposób tego przemieszczania się. Wynika z tego, że minister właściwy do spraw zdrowia nie posiada uprawnienia do wprowadzania zakazów przemieszczania się". Komentarz dotyczył oryginalnie nielegalnych elementów rozporządzeń ministra zdrowia Szumowskiego, ale w równym stopniu odnosi się on do ostatnich rozporządzeń całego rządu. Morawiecki jako ich podstawę zastosował właśnie ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych, choć w żadnym punkcie nie daje ona prawa do ograniczania przemieszczania się nie tylko pojedynczemu ministrowi, ale także całej radzie ministrów. Generalnie mamy tu do czynienia po prostu z cynicznym świadomym bezprawiem. Pisowska mafia próbuje ograniczać naszą swobodę ruchu bez podstaw prawnych, zastraszać nas nielegalnymi represjami policyjnymi i prokuratorskimi, ponieważ sama nie chce ponieść politycznych konsekwencji postępowania zgodnego z prawem i ogłosić stan nadzwyczajny, który jako jedyny dawałby jej uprawniania do stosowania podobnych ograniczeń. Ale ten, kto jest gotów na czasowe prześladowania organów omotanych mackami PiS-u, bez wątpienia obroni się przed niezawisłym sądem (tak wiem, ta zapora też już mocno pęka, ale dlatego właśnie trzeba wzmocnić wysiłki w jej obronie).

Proszę jednak przyznać, ze pomysł z ograniczeniem aktywności i parcia na jałowe udzielanie się towarzyskie głupich ludzi może ograniczyć niebezpieczeństwo roznoszenia wirusa, choć oczywiście ma Pan rację z tym, ze to służy ograniczaniu naszej wolności osobistej. Byle nie pojawiały się oszołomy udowadniające, ze ten wirus to histeria nakręcana przez mroczne siły. Ostatnio po internecie (wciąż mi ktoś to podsyła do smartfona) krążą "wykłady" niejakiego Kawki, który się ewidentne kwalifikuje albo do psychiatryka albo za kratki.

A ciekawe gdyby wylęgł wirusa trafił na państwo PO? Czy o tym miłośnicy dzisiejszej opozycji w ogóle pomyśleli?

Ale nie trafił. Trafił wtedy, kiedy trafił. Nie trzeba się było pchac do władzy, nie miałaby baba kłopotu:)))

A pomyślałeś, co by było, gdyby wirus trafił na rząd J. Olszewskiego w 1992? Albo na rząd PIS w 2006 roku? Takie stawianie hipotez w trybie warunkowym do niczego nie prowadzi.

o tym pomyśleć ;) Może już zapomnieli, jak to jest być miłośnikiem koalicji, che... che...

Bez problemu mogę ci powiedzieć, czego na pewno by wtedy nie było. Nie byłoby prób forsowania wyborów w środku epidemii - nawet, gdyby PO miała przewagę w sondażach. Nie byłoby nielegalnego ograniczania praw obywatelskich bez wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Nie byłoby nielegalnych cynicznych manipulacji kodeksem wyborczym, aby na siłę i nieuczciwie przepchnąć swojego nominata. A wiesz, czemu tego wszystkiego by nie było? Nie ze względu na jakąś tam wysoką etykę polityków PO, lecz z powodu ich pełnej świadomości tego, że poparcie mają zaledwie warunkowe, a takie postępowanie byłoby moralnie nie do zaakceptowania dla ich wyborców. Dzięki, Olsztyński, że mi to przypomniałeś. Warto czasami wrócić się myślami do kanonów przyzwoitej demokratycznej normalności - i zdać sobie sprawę, do jakiego skundlenia doszło to państwo przez 4,5 roku nieustannego pisowskiego niszczycielstwa, korupcji politycznej i wszechobecnej populistycznej propagandy.

Rozumiem, że artykuł miał zwrócić uwagę na odpowiedzialność państwa za życie i zdrowie pracowników, wychowanków i pensjonariuszy różnego rodzaju zamkniętych placówek, jednak znalazł się w nim komentarz krzywdzący - dla mnie i moich Koleżanek i Kolegów z pracy. Jestem dyrektorem młodzieżowego ośrodka socjoterapii i zapewniam Pana i wszystkich Czytelników, że nikt z nas nie "pozbywa się pensjonariuszy" na czas epidemii. Przeciwnie - pracujemy o wiele ciężej (sama nie wiem, jak dajemy radę) niż jeszcze miesiąc temu. Dajemy z siebie wszystko, żeby nasi podopieczni jak najmniej odczuli czas izolacji - pracujemy zdalnie, jak wszystkie szkoły. I to nie tylko realizując zajęcia edukacyjne, ale też wychowawcze. Proszę sobie wyobrazić terapię prowadzoną przez telefon, naukę gotowania na podstawie filmiku nagranego specjalnie przez Wychowawcę, wsparcie i motywację na internetowym czacie, setki stron materiałów drukowanych i wysyłanych pocztą, codzienne rozmowy telefoniczne z siedemdziesiątką Wychowanków... Nam też przydałoby się wsparcie :) Ale wiemy, że nasi Wychowankowie są w nieporównywalnie trudniejszej sytuacji. Odpowiedzialność, jaką czujemy - za ich kondycję psychiczną czy konieczność kontynuowania różnego rodzaju terapii sprawia, że codziennie od rana, mimo problemów technicznych, zmęczenia czy uczucia bezsilności, staramy się pracować - być dla nich, rozmawiać i wychowywać :)

Pracuję w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii. W naszym zespole działania wyznacza dobro i bezpieczeństwo naszych podopiecznych. Tak długo jak realnie było to możliwe pracowaliśmy stacjonarnie. Nawet wówczas, gdy zostało kilku wychowanków, podczas, gdy reszta z woli rodziców wróciła do domu. Obecnie, właśnie ze względu na bezpieczeństwo wychowanków, wykonujemy pracę zdalną. Mamy codzienny kontakt z wychowankami i mimo ograniczeń w dalszym ciągu wykonujemy pracę wychowawczą i terapeutyczną. Nie wiem jakie doświadczenia ma cytowany pan dyrektor domu dziecka, jednak alarmowanie (!) o pozbywaniu się pensjonariuszy na czas epidemii przez młodzieżowe ośrodki socjoterapii jest krzywdzącym uogólnieniem. W tej niełatwej dla wszystkich sytuacji, domy dziecka należą do tych placówek, które mają sytuacje rzeczywiście szczególnie trudną. Tu jednak potrzebne są (od dawna) zmiany systemowe. Tymczasem tam jest dom dla wielu dzieci a właśnie do domu one wróciły ze względu na epidemię. Pozostaje mieć nadzieję, że trwające dyskusje i zwracanie uwagi na problemy z jakim mierzą się różne placówki (a które czas epidemii wyostrzył) w końcu przyniosą wyczekiwane od dawna zmiany.

Drodzy Państwo, autor artykułu, p. Przemek Wilczyński to nie tylko dobry fachowiec od pióra, ale również bardzo przyzwoity człowiek, któremu na sercu leży zawsze dobro człowieka wykluczonego lub poświęcającego się i dąży do wyjaśnienia problemu tematu, więc na pewno już p. Przemek odbywa rozmowę z autorem krzywdzącego uogólnienia, starając się je porządnie zweryfikować i na pewno w odpowiednim, niedługim czasie, wygłosi tu oświadczenie stosowne do zaistniałego problemu. Mam nadzieję, że nikt nie pomyślał, że p. Przemek szczuje na rządy PiS, jeśli tylko pojawi się rozwarcie usłużnie zbliżone. Co to, to nie! P.S. Zapewniam również, że przyzwoity Przemysław W. nie zasięgałby informacji u nieprzyzwoitych, niesprawdzonych osób, więc można się spodziewać że dyrektor z Chełmna chętnie się ujawni na forum, by odważnie bronić swojej tezy i poddać jej pod dyskusję.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]