„Mondo Cane” to włoski dokument z lat 60. i pierwszy z tzw. filmów śmierci, składających się głównie ze scen umierania. Zaś „Mondo cane” w nagrodzonym Literacką Nagrodą Nike tomiku Jerzego Jarniewicza to także pierwsze w życiu dotkliwe niespełnienie: „pierwszy raz, kiedy aż tak zapragnąłem: widzieć, zobaczyć, popatrzeć”. Ponieważ chłopca na szokujący film nie wpuszczono, sceny możliwych śmierci wyobraża sobie przed snem, próbując „rozgryźć słowa z plakatu”. Obrazy śmierci powracają – w widoku śpiącego młodzieńca, podczas kolejnych, coraz częstszych wizyt u lekarza albo gdy za oknami pociągu przepływa Łódź z jej nieczynnymi kinami i zakładami tekstylnymi. Jarniewicz notuje rozstania, wypadki, fotosy i newsy, ale też – igrając z tradycją wschodnioeuropejskiej poezji konfesyjnej – starzenie własnego ciała. Ważny jest także dla tego tomu sam fizyczny gest zapisywania, w którym, dając pozory ciągłości, czai się przewrotna osobność literek. ©(P)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















