Na rosyjskim palniku

W prawie co drugim mieszkaniu Europejczyków z UE płonie rosyjski gaz, co czwarty litr potrzebnej gospodarce ropy pochodzi z Rosji. Za 20 lat zależność Unii od zewnętrznych dostaw energii wzrośnie do 70 proc. Nie trzeba być jasnowidzem, by wiedzieć, kto będzie jej głównym dostawcą. Tak jak nie trzeba było nawet dobrze się rozglądać, by zobaczyć, że głównym aktorem spotkania przywódców UE w Lahti był ktoś spoza tego grona - prezydent Rosji. Bez niego europejskie debaty na temat zaopatrzenia w energię nie miałyby sensu.
Czyta się kilka minut

Unia Europejska nie posiada jednolitej polityki energetycznej. Sytuacja i potrzeby Finlandii są inne niż Portugalii, Słowacja nie martwi się kłopotami Francji, Belgowie nie mogą zrozumieć polskich obaw w sprawie tzw. Gazociągu Północnego. Żeby z Rosją rozmawiać jednym głosem, trzeba najpierw zbudować wewnątrzunijny, jednolity rynek energetyczny, połączyć Polskę z Holandią, Danię z Hiszpanią, Francję z Węgrami. Trzeba więc wydać miliardy euro, gruntownie przebudować strukturę zaopatrzenia w gaz i ropę. Będzie to program na całe generacje, jeżeli w ogóle kiedykolwiek zostanie podjęty.

Na razie zastępuje go wspólna kolacja unijnych przywódców, którzy wobec gościa z Moskwy starają się mówić jednym głosem. Ale Władimir Putin wie dobrze, że wspólny tenor kończy się z chwilą wstania od stołu. I że ten, kto w zimie musi ogrzewać mieszkania, już niebawem spróbuje na własną rękę zapewnić sobie solidną dostawę gazu. Dopóki Rosja będzie miała gaz, a Unia nie, dopóty gotować będziemy na rosyjskim palniku.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2006