Reklama

Ładowanie...

Molestowanie na UW: Śledztwa nie będzie

Molestowanie na UW: Śledztwa nie będzie

17.10.2022
Czyta się kilka minut
Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie prof. Andrzeja Markowskiego, językoznawcy, któremu siedem kobiet, byłych i obecnych studentek oraz doktorantek Uniwersytetu Warszawskiego, zarzuciło molestowanie seksualne.
ILUSTRACJA JOANNA RUSINEK DLA TP
S

Sprawę opisały 21 marca „Gazeta Wyborcza” i „Tygodnik Powszechny”. Dwa dni później zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożył prof. Alojzy Nowak, rektor UW.

– Prokuratura przeprowadziła postępowanie sprawdzające, w wyniku którego 12 września odmówiła wszczęcia śledztwa m.in. o czyn z art. 199. §1. kodeksu karnego – mówi „Tygodnikowi” Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka prokuratury. – Zawiadomieniem, które wpłynęło do prokuratury od władz uczelni, objęto kilka osób. Prokuratura nie stwierdziła znamion czynu zabronionego, a dwie ze zgłoszonych spraw uległy przedawnieniu.

Wspomniany przez rzeczniczkę artykuł kodeksu karnego mówi o karze pozbawienia wolności do lat trzech dla osoby, która „przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności”.

– Molestowanie seksualne miało miejsce, co – w swojej opinii – stwierdziła jednoznacznie Komisja Rektorska ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim. Nie każde molestowanie seksualne jest jednak przestępstwem uregulowanym w prawie karnym – mówi Barbara Namysłowska-Gabrysiak, karnistka, która reprezentuje kobiety.


CZYTAJ WIĘCEJ

„JĘZYKOZNAWCA”: MOLESTOWANIE SEKSUALNE NA UW. REPORTAŻ ANNY GOC: Profesor powiedział, że zdałam z wyróżnieniem. Podszedł do mnie, przycisnął do siebie, włożył mi język do ust. Dwa metry dalej stał drugi profesor, patrzył w okno >>>


Z ich relacji wynika m.in., że profesor całował je i sadzał sobie na kolanach wbrew ich woli. Jedna z kobiet przyznała, że masturbował się w jej obecności.

„Nigdy nie dopuszczałem się aktów przemocy seksualnej” – napisał 5 kwietnia w oświadczeniu prof. Andrzej Markowski. 7 czerwca, w kolejnym wpisie na Facebooku, prof. Markowski zaznaczył: „żeby walczyć o swój honor, o swoje dobre imię, którego skutecznie mnie pozbawiono, zdecydowałem się pomawiające mnie o molestowanie osoby pozwać z oskarżenia prywatnego o zniesławienie (dotyczy to również pomówień o sprawy przedawnione)”. Do zamknięcia tego numeru nie udało nam się skontaktować z prawnikiem reprezentującym prof. Markowskiego.

– Decyzja prokuratury nie jest prawomocna – mówi rzeczniczka, tłumacząc, że zarówno władze uczelni, jak i kobiety, których sprawa dotyczy, mają możliwość wniesienia zażalenia od tej decyzji.


CZYTAJ TAKŻE

MOLESTOWANIE SEKSUALNE TO NIE SENSACJA: Relacje skrzywdzonych kobiet to dla prof. Andrzeja Markowskiego materiał językowy, który można analizować jak każdy inny, a nawet przygotować w formie ćwiczenia dla studentek >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anna Goc, fot. Grażyna Makara
Dziennikarka i redaktorka „Tygodnika Powszechnego”. Doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do 2012 r. dziennikarka krakowskiej redakcji „Gazety Wyborczej”....
Ukazał się pierwotnie pod tytułem: „Śledztwa nie będzie”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]