Miłosne rewolucje

Zbiór wierszy Jerzego Jarniewicza należy do tego typu książek, które znakomicie się czyta, pisze się jednak o nich gorzej.
Czyta się kilka minut

„Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną” dotyczy cielesnego uwikłania w świat, cielesno-miłosne są w zbiorze wszystkie detale, szczegóły i drobiazgi, w jakie zaplątane jest oko mówiącego podmiotu. Wbrew jednak romantycznym przekonaniom, że miłość wyrzuca nas ze świata, Jarniewicz nie separuje bohaterów swoich wierszy od tego, co na zewnątrz. Wraz z historią miłosną otrzymujemy różne inne historie: geograficzno-podróżne, polityczne, społeczno-kulturowe. Świat toczy się, gdzieś trwają wojny i zamieszki, bohaterowie przemieszczają się, nocują w hotelach, chodzą na wieczory autorskie, opowiadają sceny filmowe, streszczają w łóżku piosenki z końca lat 60., czytają napisy na fasadach budynków. „Zdarzeniowość”, procesualność, bycie w toku charakteryzuje ich życie, w którym figury retoryczne z łatwością przeobrażają się w figury miłosne.

Bo oczywiście bohaterami wierszy Jarniewicza – oprócz jej i jego, spotykających się przygodnie i na chwilę – są także słowa, które chcą stać się ciałami. Nie w ramach jakiejś teorii języka, jakiejś wiedzy, ale na zasadzie pragnienia, by wszystko, co się wydarza, mogło udostępniać się w nieskończoności przekształceń: jesteśmy ciałami, które opowiadają o innych ciałach, i wówczas stajemy się słowami, które na powrót i na inny sposób ucieleśniają nas. I tak jak nie wiemy, co stanowi tło, a co zasadniczy plan w pokazywanych przez poetę scenach, tak nie wiemy, czy słowa mają tu pierwszeństwo wobec ciał, czy na odwrót. Wiemy jednak, że ta rywalizacyjna sztafeta przestaje być ważna w zbiorze „Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną”.

Od modernistycznej plątaniny znaku i ciała ważniejsza jest w tych utworach uważność patrzenia, pisania, mówienia. Prowadzi tu ona od koncentracji, gęstości obrazu do rozproszenia, zawieszenia percepcji, także – zaciemnienia tego, co pokazywane, i w efekcie do wiersza skoncentrowanego na niewiedzy. Wiersz Jarniewicza jest więc sugestywny, sensualny, dosłowny, ale i dyskretny. Nie rządzi w nim abstrakcyjne oko, zmysły pracują na efekt polifonii, pokusa zobaczenia wszystkiego zostaje oddalona. Pokazuje się nam wiele, ale jednocześnie chroni historię bohaterów i dba o efekt intymności tej miłosnej opowieści. Jarniewicz po prostu nie rozpacza nad uwikłaniem naszej egzystencji w język, raczej wykorzystuje to przeświadczenie do triumfalnej, pozytywnej pracy wiersza na rzecz zmysłowych atrakcji. Miłosna mitologia ma u niego nadal anarchistyczny i rewolucyjny potencjał.


Jerzy Jarniewicz „Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną”, Biuro Literackie, Wrocław 2012


ANNA KAŁUŻA (ur. 1977) jest krytyczką literacką, pracownicą Zakładu Literatury Współczesnej Uniwersytetu Śląskiego, autorką m.in. książek „Wola odróżnienia. O modernistycznej poezji Jarosława Marka Rymkiewicza, Julii Hartwig, Witolda Wirpszy i Krystyny Miłobędzkiej” oraz „Bumerang. Szkice o polskiej poezji przełomu XX i XXI wieku”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Silesius 2013