Międzynarodówka wolności

Czyta się kilka minut

Andrej Zajcew nie wytrzymał. Ten Białorusin z młodzieżowej opozycyjnej organizacji „Żubr” opowiadał kolegom, że marzy o tym, aby żyć kiedyś w normalnym kraju. Chciał się uczyć, podróżować. Lubił życie. Bezpieka śledziła go, szantażowała. Aż w końcu nie wytrzymał. Popełnił samobójstwo. Miał 24 lata.

O Andreju Zajcewie opowiadają jego przyjaciele, bohaterowie reportażu, który jest głównym materiałem tego dodatku do „Tygodnika”. Powstał on w oparciu o rozmowy z młodymi ludźmi z Białorusi, Serbii, Gruzji i Ukrainy, którzy ryzykowali - bądź ryzykują nadal - swoją przyszłością, a często także życiem w imię spraw prostych i dla nas, Polaków, od 16 lat oczywistych: wolności i godności.

Oprócz tego Czytelnik znajdzie tu analizę sytuacji na Białorusi i w Rosji (czy w obu krajach może powtórzyć się „scenariusz ukraiński”? czy młodzież w Rosji jest podobna do rówieśników z Mińska i Kijowa?). Co Unia Europejska może zrobić dla Białorusinów - zastanawia się Claudia Nolte, działaczka opozycji w NRD, która listopadzie ub.r. jako pierwszy niemiecki polityk pojechała do Kijowa. Z kolei polski opozycjonista z lat 80., który także był w Kijowie, opowiada o swych doświadczeniach sprzed 20 lat i o tym, co zobaczył na Majdanie Niepodległości. W dodatku także „Kronika Wschodnia” i przewodnik po stronach internetowych zza Buga.

Jest to pierwszy numer z naszego nowego cyklu pod tytułem „Nowa Europa Wschodnia”. Wprawdzie zainspirowała nas do niego Pomarańczowa Rewolucja (za opisywanie której „Tygodnik” otrzymał ukraińską nagrodę Złotego Pióra), ale nie tylko o Ukrainę chodzi. Bo ukraiński przełom nie był wydarzeniem izolowanym: to kolejna pokojowa rewolucja w imię demokracji w postkomunistycznej Europie po Serbii (w 2000 r.), Gruzji (2003 r.) i Adżarii (2004 r.).

Oczywiście, między Gruzją, Ukrainą a Białorusią są różnice. Ale łączy je to, że wszędzie tam dorosło pokolenie, dla którego własne państwo jest już oczywistością. I które - nie godząc się na system autorytarny - postanowiło coś zmienić, kierując się nie ideologią, lecz wzorami sprawdzonymi w Europie. Można tych młodych ludzi nazwać nową, antypostkomunistyczną międzynarodówką.

Od 60 lat „Tygodnik” traktuje dziennikarstwo nie tylko jako opisywanie świata, ale również jako misję. Tę tradycję chcemy kontynuować. W latach 1945-1989 mówiło się, że „TP” jest jedynym niezależnym pismem między Łabą a Władywostokiem. „TP” współpracował z opozycją, Radiem Wolna Europa, paryską „Kulturą”. Potem przyszedł rok 1989 r., ale demokracja zatrzymała się na Bugu. Dopiero teraz jesteśmy świadkami zdarzeń, które można porównywać z polskim rokiem 1980 albo „Jesienią Ludów 1989”. Dla Polski i Europy to wyzwanie: Jak reagować? Jak pomóc? Zwłaszcza że niektórzy na Zachodzie pytają - tak jak pytali 25 lat temu, gdy to Polacy upomnieli się o wolność - czy w ogóle pomagać.

Dlatego postanowiliśmy stworzyć tę serię dodatków - w formie tradycyjnej oraz w internecie - poświęconych nowej walce o wolność i społeczeństwo obywatelskie w Europie. Następne wydania „Nowej Europy Wschodniej” poświęcimy m.in. postawie Jana Pawła II wobec Rosji czy Białoruś pod rządami prezydenta Łukaszenki.

Kiedyś wolny Zachód pomagał nam, dziś my chcemy pomóc innym. Jako dziennikarze chcemy opisywać to, co się dzieje za Bugiem. Wschodnia granica Polski, dziś granica NATO i UE, nie może być nową „żelazną kurtyną”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2005

Mińsk, 21 marca 2006 r. Aleksander Milinkiewicz przemawia na demonstracji przeciw fałszowaniu wyborów prezydenckich /fot. Charter97 /
Dodatek
Od kilku lat, zarówno na Ukrainie, jak i na Białorusi ponad 50 proc. społeczeństwa opowiada się za integracją z Unią Europejską i... z Rosją. Zatem jakaś część Białorusinów i Ukraińców jest i za ścisłym sojuszem z Moskwą, i za wejściem w europejskie struktury. Politycy obu krajów podkreślają, że leżą one w samym centrum kontynentu. Trudno w to uwierzyć, kiedy jedzie się białoruskim pociągiem albo korzysta się z ukraińskich toalet. Podróżnych opuszczających Kijów żegna sowiecka marszowa muzyka. Przybywający do Mińska usłyszą informację, że dotarli właśnie do goroda gieroja Mińska. To retoryka z czasów sowieckich. Na każdym rogu stolicy podobne slogany informują na przykład, że to Białorusini zwyciężyli faszyzm. Równocześnie oficjalny Mińsk podkreśla europejskość Białorusi. Tęskni się tu za Europą, choć to dziwne uczucie: i obawa, może nawet kompleks, i marzenie o życiu po europejsku. Wszystko więc w Kijowie i Mińsku ma "europejską jakość: apteki nie są tylko aptekami, lecz aptekami europejskimi. Podobnie jest z taksówkami czy jedzeniem. Każda firma budowlana obiecuje euroremont. Pytaliśmy Ukraińców i Białorusinów, z czym kojarzy im się Unia Europejska i jak traktują Rosję - czy jako alternatywę dla Wspólnoty, czy jako najbliższego partnera? Skąd czerpią wiedzę o Unii? Jak oceniają politykę swego państwa wobec Wspólnoty? Odpowiadały zarówno osoby publiczne, jak i zwykli obywatele. Mówili, na jakie zmiany w polityce unijnej czekają Białorusini i Ukraińcy, w co nie wierzą, jakie żywią nadzieje. Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki z Kijowa i Mińska.