Obsesja, samotność, rozchodzenie się wspólnych dróg, wspominanie dawno wyblakłych uczuć, mierzenie się ze skutkami starych kłamstw, błaganie, „by pozwoliła do siebie wrócić” – o tym zawsze opowiadał blues i o tym jest również nowa płyta walijskiego zespołu Cardinal Black. Trio zaczynało od grania w pubach, potem supportowało Petera Framptona i Joego Bonamassę, a obecnie odbywa światowe tournée. I jest to zespół, którego artystyczną drogę warto obserwować, bo proponuje znacznie więcej niż vintage’owe pokłony dla przeszłości.
Brzmienie buduje przede wszystkim frontman: dysponujący szeroką skalą i „czarną” barwą głosu Tom Hollister (do tego niezły tekściarz). Kolejna tajna broń grupy to Chris Buck, gitarzysta, który kilka lat temu przebojem wdarł się do pierwszej ligi blues-rocka. Jego minimalistyczny styl (którego tajniki chętnie zdradza na swoim kanale YT) oraz czyste, prawie przeźroczyste, ale jednak bluesowo przybrudzone brzmienie – tworzą pełne gwałtownych emocji muzyczne historie, którym trudno się nie poddać (odnajdźcie też koniecznie cover „Chain” Fleetwood Mac zagrany wspólnie z Martinem Millerem, oraz utwór „Slow Train” projektu Buck & Evans).
I to solówki Bucka prześwietlają przybijające teksty Hollistera promykiem nadziei. Jest ciężko, ale udźwigniemy to. Żyjmy dalej. Tego też zawsze uczył blues.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















