„Chcę, żeby słuchacze na dwie godziny zapomnieli o wszystkim, co nie jest muzyką” – tak widzi swoją misję 26-letnia gitarzystka z Teksasu, Ally Venable. Byłem na jej koncercie w Chorzowie dwa lata temu i potwierdzam – tak się rzeczywiście dzieje.
Kariera Ally nabrała tempa po wydanej w 2023 r. płycie „Real Gone”. Był to kawał solidnego blues-rocka, a o randze artystki świadczyli zaproszeni goście, z którymi rozegrała gitarowe pojedynki: Joe Bonamassa oraz sędziwy (86-letni wówczas) Buddy Guy.
Na nowym albumie „Money&Power” gitarzystka proponuje repertuar nieco lżejszy, o bogatszym brzmieniu (dużo hammondowego tła). Żadna z kompozycji nie jest też wyłącznie „podprowadzeniem” pod solówkę, co zdarzało się dawniej. Będą ciarki po plecach (piosenka tytułowa), jak i rozrywanie duszy na strzępy („Do You Cry”). W studiu nagraniowym Ally wsparli tym razem wirtuoz bluesowej gitary Christone „Kingfish” Ingram (jej równolatek) oraz charyzmatyczna wokalistka Shemekia Copeland.
Sama Ally zmieniła styl: wykręciła na wzmacniaczach czystsze brzmienia, nie chłoszcze już tak niemiłosiernie strun swojego wiśniowego gibsona, gra oszczędniej i melodyjniej. Trochę w tym mniej Steviego Ray Vaughana, więcej Johna Mayera – można by dywagować, gdyby takie porównania były na miejscu. A nie są: Ally Venable konsekwentnie stawia do pionu fanów, którzy piszą, że jest ich ulubioną gitarzystką (female guitarist). Bo przecież ani gitara, ani blues nie są domeną mężczyzn.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















