Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Mężczyźni, którzy nie rozumieją kobiet

Mężczyźni, którzy nie rozumieją kobiet

06.05.2019
Czyta się kilka minut
Z

Ze wszystkich rzeczy, jakie ostatnio czytałam w prasie, największe wrażenie zrobił na mnie raport z badań zleconych przez „Gazetę Wyborczą”, by sprawdzić, jak rozkładają się nie tylko preferencje polityczne, ale w ogóle różnice światopoglądowe w grupie tzw. młodych – czyli ludzi pomiędzy 18. i 30. rokiem życia. Otrzymaliśmy obraz młodej Polski podzielonej, owszem, na dwa obozy, lecz na całkiem inne, niż mogłoby się nam zdawać.

Nie poparcie dla PiS i PO, nie prawo i lewo okazują się być w tym pokoleniu kluczowe, jeśli idzie o najgłębsze różnice światopoglądowe, lecz... płeć respondentów.

I tak oto – mówią badacze – młody polski mężczyzna będzie konserwatywny światopoglądowo, gotów popierać siły takie jak ultraprawicowa i konserwatywna Konfederacja, ceniący sobie tradycyjne wartości, przeciwny związkom partnerskim, niechętny członkom społeczności LGBT, ochoczo twierdzący...

5306

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Otwartość i tolerancja owych kobiet przywołanych przez panią Anię jest najczęściej jak bańka mydlana, która pęka, gdy takim osobniczkom wejdzie w drogę kobieta o tradycyjnych poglądach na płeć, ciążę oraz skora do tradycyjnej "roli" w małżeństwie i domu. He, he. Zasłyszane u młodych ludzi: "Po co mężczyzna ma rozumieć kobietę. One się dobrze rozumieją i się nienawidzą, więc po co? He, he...

mężczyzna, który tak rozumuje, na pewno żadnej kobiety nie zrozumie. Ani tej tradycyjnej, ani nietradycyjnej :)

Po przeczytaniu Pana komentarza analizowałam wiele przypadków z mojego doświadczenia. Trudno nazwać to badaniem ale skala jak na lokalny ryneczek warszawski całkiem duża. W pierwszym momencie przyszły mi na myśl te wszystkie sytuacje potwierdzające, niestety, Pana opinię dt. braku tolerancji dla innych kobiet o przeciwnych poglądach czy światopoglądzie (w obydwie strony to działa a nie tylko w jedną czyli tradycyjne versus nietradycyjne) Zadałam sobie pytanie czy w każdym wieku kobiety są dla siebie tak mało tolerancyjne – z moich doświadczeń wynika, że nie, a z czasem i jedne i drugie otwierają swoje horyzonty jeszcze szerzej. Kiedyś świat dzielił kobiety na Romantyczki – otaczające się bibelotami, suszonymi kwiatami i innymi pamiątkami oraz na Praktyczne Minimalistyki. Romantyczki przeżywając rozczarowanie wyrzucały wiele bibelotów i czyniły przestrzeń dla nowych doznań. Praktyczne Minimalistyki przeżywając zawody chowały po kątach jakieś stare pocztówki, cukierek który dostały od kogoś kogo już nie ma i zapełniały swoją pustkę rzewnymi wspomnieniami. Dlatego po pewnym czasie przestrzenie Romantyczek i Minimalistek stają się bardzo do siebie podobne. Ale potrzebny jest czas. To tak z przymrużeniem oka, a poważnie – uważam że kobiety mają łatwiej bo kulturowo mają przyzwolenie na eksponowanie pełnego wachlarzu emocji i im są młodsze tym szybciej się wachlują. W miarę upływu czasu coraz lepiej uczą się czynić emocje sobie podległymi i dzięki temu widzą lepiej i szerzej. Mężczyźni - ciągle kulturowo są obarczeni wypruciem z części emocji, ale też w miarę upływu czasu radzą sobie z tym kulturowym dziedzictwem coraz lepiej. Czyli warto długo żyć żeby dojść do jak najlepszej wersji siebie :)

Tylko widok tego wachlarza otwiera mężczyźnie oczy na drogę do bycia kompletnym.

Dziękuję - za dobre słowo które przeczytałam w mojej lunchowej przerwie. Bardzo mi się dzisiaj przyda każdy pozytyw bo mam od rana przekichany dzień . Jeszcze długa droga przede mną w temacie panowania nad emocjami. Zawsze problem jest z wdrożeniem - teorii, rozwiązań itp. Walczę

W tytule czuję oskarżanie wyłacznie tychże mężczyzn i postulat, aby to oni pracowali nad sobą. W związku z ostatnimi i nie tylko ostatnimi wydarzeniami w oświacie była m.in. dyskusja o fatalnym stanie nauczania matematyki i nie oskarżano o to uczniów, że nie rozumieją matematyki tylko nauczycieli i że to nauczyciele powinni coś z tym zrobić. Zresztą każdy psychoterapeuta, w przypadku gdy pacjent jest niezrozumiały przez otoczenie nie da recepty i nie forsuje zachęt do wpływania na otoczenie, tylko będzie raczej prowadził terapię tak, aby pacjent przystosował się do otoczenia. Może kobiety są też w części winne, poczynając od matek, że mężczyźni nie rozumieją kobiet? Oczywiście tak jak w przypadku uczniów, zawsze będzie margines takich co nigdy nie zrozumieją matematyki, tak i tu zawsze się znajdą tacy jak ten z muszką i jego zwolennicy. A co do demokracji, to gołym okiem widać, że stała się ona, nie tylko u nas, karykaturą i zachodzi pilna potrzeba jakiejś jej drastycznej modyfikacji.

Pisze Pan: "Może kobiety są też w części winne, poczynając od matek, że mężczyźni nie rozumieją kobiet?". Chłopiec buduje swoją tożsamość wzorując się na ojcu, nie na matce. To relacja ojca do matki warunkuje najsilniej zdolność rozumienia kobiet przez młodych mężczyzn. Aby móc kogoś zrozumieć to najpierw trzeba mieć wolę słuchania. Jeśli zaszczepiony wzorzec mężczyzny bazował na stwierdzeniach podobnych do tych z repertuaru Korwina Mikke (https://www.se.pl/wiadomosci/polityka/25-wypowiedzi-korwina-mikke-ktore-wstrzasnely-swiatem-aa-1kSa-VtmE-ctZS.html) to matka ma wpływ .... Musimy wszyscy nauczyć się ostracyzmu do "powiedzonek" takich jak z tego linku. Takie seksistowskie popisy powinny byc zwalczane jak palenie papierosów.

W/g mnie na stosunek mężczyzn do kobiet i ich zrozumienie ma większy wpływ np. stosunek teściowych do synowych. A słyszała Pani, że gwałciciele i brutalni mordercy dostają w kiciach worki listów od wielbiących ich kobiet?

Kobiety, w Was nadzieja. Zewrzyjcie szyki. Inaczej nikt nie pogoni ztetryczałych starców od rządów w Kraju a także rządów dusz.

Brzmi jak podpucha konesera siedzącego w bujanym fotelu i w ciapach albo jak to z muchą co siadła na wole i krzyknęła ORZEMY!.

Błąd proszę Pani. Zawsze wspierałem a także wspieram, różnego rodzaju instytucje i organizacje kobiece ( w szczegóły nie wchodzę - nie prowokuję licytacji), w ramach tego forum był taki jeden , który zbierał moje wpisy w album (twierdził, że uprawiam mowę nienawiści, coś o prokuraturze wspominał) - jakoś zniknął, szkoda mogłaby Pani utwierdzić się w moich przekonaniach, z natury jestem feministą. Hasło od którego zaczęliśmy uważam za jedyne prowadzące do zmian w naszym Kraju, nie widzę innej drogi, nikt tetryków nie ruszy, chyba, że kobiety.

Co Szanowny Pan sądzi o takim zapomnianym fakcie, że Partia Kobiet startując do Sejmu uzyskała 1,5 % poparcie? A zna Pan ten dowcip: dlaczego kobiety na powitanie się całują? Bo nie wypada się pogryźć.

No cóż ludzką rzeczą mylic się a kobieta – też człowiek więc się pomyliłam. Może to dlatego ze pracuję w zdominowanym przez mężczyzn środowisku, ale ja proszę Pana czasami mam wrażenie że zadeklarowane feministki mają problem z optymalnym wdrożeniem często dobrych rozwiązań (przeszkadza im emocjonalne nakręcenie). Nie wierzę też w to, że kobiety mogą być receptą na to o czym Pan pisze, może dlatego że w życiu publicznym poznałam wiele kobiet, które miały umocowanie aby zrobić coś wartościowego a niestety nie udało się (podobnie jak mężczyźni). Uważam że tak jak stetryczałość intelektualna nie jest funkcją wieku tak mądrość i determinacja w dążeniu do celu nie jest przypisana do płci . Pozdrawiam serdecznie Pana feministę

No cóż ludzką rzeczą mylic się a kobieta – też człowiek więc się pomyliłam. Może to dlatego ze pracuję w zdominowanym przez mężczyzn środowisku, ale ja proszę Pana czasami mam wrażenie że zadeklarowane feministki mają problem z optymalnym wdrożeniem często dobrych rozwiązań (przeszkadza im emocjonalne nakręcenie). Nie wierzę też w to, że kobiety mogą być receptą na to o czym Pan pisze, może dlatego że w życiu publicznym poznałam wiele kobiet, które miały umocowanie aby zrobić coś wartościowego a niestety nie udało się (podobnie jak mężczyźni). Uważam że tak jak stetryczałość intelektualna nie jest funkcją wieku tak mądrość i determinacja w dążeniu do celu nie jest przypisana do płci . Pozdrawiam serdecznie Pana feministę

Jak się sprężą i zbiorą w kupę to zrobią. Proszę zwrócić uwagę, iż dotychczas, tylko "czarny protest" odniósł skutek. W sensie, że druga strona wycofała się ze swoich planów. W mojej opinii, ci, o których myślimy, umownie - tetrycy (także ci od ołtarzy), po prostu boją się kobiet i kontaktów z nimi. To jest moja opinia, musiałby to jakiś psycholog potwierdzić. Tylko, prawdę mówiąc, po co?

Zadajmy sobie pytanie ilu ludzi sami siebie rozumieją? Nie chodzi tu o rozumienie pobieżne, ale takie dogłębne. Oczywiście możemy zamknąć się w swojej powierzchowności i dla świętego spokoju ignorować wszystkie sygnały płynące z podświadomości. Można. Niemniej jest to tylko maska. Nie sądzę zatem by ktokolwiek o choć odrobinę refleksyjnej naturze mógł powiedzieć, że zrozumienie siebie jest prostym zagadnieniem. Zatem tym trudniejszym jest zrozumienie drugiego człowieka. Nie ma tu różnicy czy kobieta, czy mężczyzna. Kobiety mam wrażenie, że jakoś szczególnie uwielbiają iść na łatwiznę, zamiast samym nad sobą popracować wolą by je zrozumiał ktoś inny, najlepiej ich partner, ot wygodnictwo, w dodatku niebezpieczne, bo dopiero irytacja je ogarnia, gdy ich rozumienie ujawnia coś co jest im niewygodne, dla nich nie akceptowalne, zatem rozumienie kobiety to stąpanie po bardzo kruchym lodzie :))) ps. co do demokracji to oczywistą oczywistością jest, że takie np. korporacje nie działają w oparciu o zasady demokracji, ewentualnie działają na zasadzie "demokracji wojennej", zatem jak widać demokracja nie jest zbyt skutecznym sposobem sprawowania władzy w obliczu konieczności działania w warunkach wojennych (ekonomia to ciągła wojna), zatem są sytuacje gdy demokracja jest fatalnym rozwiązaniem, wręcz samobójczym (ciekawe czy armia rządzona demokratycznie mogłaby być skuteczna?).

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]