Reklama

Metamorfozy i odloty

Metamorfozy i odloty

22.11.2021
Czyta się kilka minut
WŁÓCZYKIJ KULTURALNY | Stęsknieni za żywym teatrem widzowie wnoszą doń dodatkową energię. To przede wszystkim dla nich teatry przygotowały propozycje na najbliższy sezon. Obyśmy zdążyli je obejrzeć na żywo.
„Zamek” Franza Kafki w reżyserii Pawła Miśkiewicza, Teatr Narodowy w Warszawie KRZYSZTOF BIELIŃSKI / ARCHIWUM ARTYSTYCZNE TEATRU NARODOWEGO
R

Rozpoczęty we wrześniu sezon przyniósł sporo interesujących propozycji, które wprawdzie miały już swoje premiery, ale nadal są świeżynkami. Niektóre z nich zostały pokazane kilka razy wyłącznie w premierowym „secie”, po czym nastąpiła długa przerwa. Tak rzecz ma się z już wzbudzającym kontrowersje przedstawieniem „Katyń. Teoria barw”, zrealizowanym w Teatrze Polskim w Bydgoszczy (tekst Julia Holewińska, reż. Wojciech Faruga). Premiera tej oryginalnej refleksji nad tragicznymi wydarzeniami ukazanymi przez pryzmat teorii plastycznej malarza i autora „Na nieludzkiej ziemi” Józefa Czapskiego miała premierę w znaczącym dniu 17 września, ale następne prezentacje rozpoczęły się 13 listopada w ramach Festiwalu Prapremiery.

Trwający półtora miesiąca przegląd został zainaugurowany 3 października bydgoską premierą nowego przedstawienia Michała Borczucha „Metamorfozy” (premiera warszawska w Studio odbyła się 19 września). Pod tytułem zapożyczonym od Owidiusza (na którego dziele spektakl częściowo się opiera) ukrywa się sceniczna przypowieść o dojrzewaniu, stworzona we współpracy z nastolatkami, którzy występują w przedstawieniu obok profesjonalistów. Jak zwykle u Borczucha, powstaje z tych zaskakujących powiązań niezwykła i dająca do myślenia mieszanina. Z pozostałych wartych odnotowania premier wrześniowych wiele zachodu wymagać może upolowanie „Bez tytułu 09/21”, zrealizowanego przez Annę Karasińską w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Wymykające się teatralnej machinie przedstawienie pokazywane jest rzadko. Czujność będzie jednak wynagrodzona.

Film i powieść na scenie

Z pewnością łatwiej zobaczyć w Opolu lub w Teatrze Śląskim w Katowicach inspirowany słynnym filmem Krzysztofa Kieślowskiego spektakl Norberta Rakowskiego „Amator 2020”. Opowiada historię syna Filipa Mosza, który po czterdziestu latach staje przed podobnymi dylematami jak ojciec. W zupełnie inny sposób do słynnych postaci polskiego kina odwołują się Weronika Murek i Jakub Skrzywanek w przedstawieniu „Historie niemoralne” (Teatr Powszechny w Warszawie). Przywołując głośny film „Dzieje grzechu” według Żeromskiego i postać jego reżysera Waleriana Borowczyka, a także wprowadzając na scenę Romana Polańskiego w dotkliwej rekonstrukcji gwałtu na nieletniej, twórcy proponują dojrzałą refleksję nad aktualnymi kwestiami seksualności i wolności. Kto myślał, że w Powszechnym gra się o tym w sposób jednoznaczny, ten się myli.


Poniżej: Dariusz Chojnacki jako Filip Mosz w spektaklu „Amator 2020”, reż. Norbert Rakowski, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu / MICHAŁ RAMUS / MATERIAŁY PRASOWE

Teatralny październik przyniósł całą serię premierowych inscenizacji powieści, w większości nieoczywistych i zaskakujących. W Teatrze Polskim w Poznaniu Katarzyna Minkowska zrealizowała dawno nie odkurzaną „Cudzoziemkę” Marii Kuncewiczowej. W niedalekim, a przyciągającym szczególną uwagę Gnieźnie Teatr im. Fredry zaprasza na jeden z najpopularniejszych teatralnych tytułów polskiej literatury ostatnich lat – „Lalkę” Bolesława Prusa w reż. Radosława Rychcika.

W pracowniach dramaturgów i reżyserów chętniej chyba sięga się jednak po literaturę współczesną. Swoisty serial premierowy związany z koprodukcyjnymi zobowiązaniami zafundował widzom Bartosz Szydłowski, którego adaptacja „Śniegu” Orhana Pamuka miała najpierw premierę w jego krakowskiej Łaźni Nowej, następnie w Warszawie, a 19 listopada pokazana została w Teatrze Śląskim w Katowicach. Także w Krakowie, w Teatrze Ludowym, ale tym razem nie w Nowej Hucie, lecz na Scenie pod Ratuszem, Marcin Liber zrealizował swoją wersję przejmującej książki Miry Marcinów „Bezmatek”. Niemal równocześnie w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku opromieniona sukcesami w Niemczech Ewelina Marciniak pracowała nad „Resztkami” do scenariusza Jarosława Murawskiego według „Stramera” Mikołaja Łozińskiego i „Wyjechali” W.G. Sebalda. Oba przedstawienia nie zapowiadają się jako lekkie i przyjemne, ale na pewno warto się z nimi spotkać.


Magdalena Gorzelańczyk w spektaklu „Resztki”, reż. Ewelina Marciniak, Teatr Wybrzeże w Gdańsku. / NATALIA KABANOW / MATERIAŁY PRASOWE TEATRU WYBRZEZE

W literacki punkt trafił Teatr Zagłębia w Sosnowcu, który wyrasta na jedną z ciekawszych scen w kraju – jeszcze we wrześniu odbyła się tu wyreżyserowana przez Roberta Talarczyka premiera „­Nikaj” Zbigniewa Rokity, który kilka tygodni później odebrał Nagrodę Nike za książkę „Kajś”.

Dziady listopady

Polscy artyści teatru od dawna i z powodzeniem pracują z pamięcią – zarówno zbiorową, jak i swoistą pamięcią teatru, jaką jest klasyka. W tym pierwszym obszarze szczególne miejsce zajmuje twórczość odnoszącego wielkie sukcesy duetu dramaturgiczno-reżyserskiego: Jolanta Janiczak (laureatka tegorocznej Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej) i Wiktor Rubin.

W poprzednim sezonie większość festiwali w Polsce objechało zrealizowane przez nich w Gnieźnie przedstawienie „I tak mi nikt nie uwierzy”, odwołujące się do historii ostatniej kobiety spalonej w Europie na stosie. Ten sezon zaczęli w Teatrze Żydowskim w Warszawie, gdzie miał premierę ich „Chaplin”, a zaraz potem przenieśli się do Krakowa, by przyspieszyć pracę nad „Obywatelką Kane” – przedstawieniem opartym na biografii wnuczki pierwowzoru bohatera filmu Orsona Wellesa, Patricii ­Hearst, a zwłaszcza głośnej kiedyś sprawie jej porwania przez terrorystów, w których szeregi następnie wstąpiła. Premiera planowana jest na 28 listopada, a że dzień wcześniej po raz pierwszy pokazana zostanie adaptacja powieści Leonory Carrington „Trąbka do słuchania” w reż. Agnieszki Glińskiej, to w Starym Teatrze zapowiada się prawdziwie mocne uderzenie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że pójdzie za nim zapowiadany przez nową dyrekcję cykl premier, dzięki którym będzie się w końcu o krakowskiej scenie narodowej mówiło z powodu wydarzeń artystycznych, a nie gabinetowych.

Jedną z tych zapowiadanych krakowskich premier będzie przedstawienie oparte na twórczości Michała Bałuckiego, które ma zrealizować ceniony duet Jędrzej Piaskowski (reżyseria) i Hubert Sulima (dramaturgia). To także bardzo pracowici artyści. Ledwo w czerwcu w Teatrze Zagłębia odbyła się premiera ich „Wujaszka Wani. Komedii” według Czechowa, a już 5 listopada wrócili do Lublina, by w tamtejszym Teatrze im. Osterwy pokazać „Damę kameliową 1948”. Czy ta przeniesiona w realia powojennej Polski adaptacja klasycznego melodramatu Aleksandra Dumasa będzie równie wielkim sukcesem, jak zrealizowana na tejże scenie inscenizacja „Nad Niemnem”, zwyciężczyni konkursu Klasyka Żywa, okaże się już wkrótce.

A skoro już jesteśmy przy klasyce, czyli pamięci teatru, to i tu pierwsza połowa sezonu przyniesie ważne wydarzenia. Wielu teatromanów z pewnością oczekiwało na premierę „Wiśniowego sadu” w reż. Krystyny Jandy z Grażyną Barszczewską jako Raniewską (Teatr Polski w Warszawie). Zapewne nieco inna grupa widzów ruszy dokładnie tego samego dnia do Krakowa, by w Teatrze im. Słowackiego obejrzeć równie oczekiwaną premierę „Dziadów” Adama Mickiewicza w reż. Mai Kleczewskiej.

Spektakl (cóż za zaskoczenie!) ma być o podzielonej i nierozumiejącej się Polsce, a w jednej z głównych ról brylować będzie Jan Peszek. Przedstawienie choćby z racji miejsca nawiązuje do prapremierowej inscenizacji przygotowanej przez Stanisława Wyspiańskiego, która odbyła się niemal równo 120 lat wcześniej, ale (o czym teatralny PR zdaje się zapominać) równo w kolejną rocznicę powołania polskiego teatru publicznego (19 listopada 1765). Zbieg dat wiele mówiący.

Datę 19 listopada uznaje też za datę swoich urodzin Teatr Narodowy w Warszawie. Pierwsza połowa sezonu przyniesie na tej scenie dwie odmienne, ale równie interesujące premiery. Pierwsza to adaptacja „Zamku” Franza Kafki w reżyserii Pawła Miśkiewicza z Dominiką Kluźniak jako K., drugą zaś „Wieczór Trzech Króli” Williama ­Shakespeare’a w reżyserii Piotra Cieplaka, z Jerzym Radziwiłowiczem jako Malvoliem (premiera 4 grudnia).

Ku przyszłości

Jesienią i zimą teatry polskie równie intensywnie jak historią i klasyką zajmować się będą współczesną twórczością teatralną i dramatyczną. Obie sfery połączy Tadeusz Słobodzianek. Autor „Naszej klasy” niedawno ukończył cykl dramatycznych „Kwartetów otwockich”, których bohaterem jest Jerzy Grotowski. Premiera pierwszego z nich, „Sztuki intonacji” odbędzie się 7 stycznia 2022 r. w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

Jedną z autorek współczesnych często obecnych na afiszach będzie w tym sezonie Malina Prześluga. Już odbyła się w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie premiera jej „Debila” (8 października), a 20 listopada we Wrocławskim Teatrze Współczesnym został po raz pierwszy zaprezentowany dramat „Kobieta i życie” (reż. Piotr Łukaszczyk), który zwyciężył w konkursie dramaturgicznym organizowanym przez wrocławską scenę, konsekwentnie realizującą program zgodny z jej nazwą.

Podobnie postępuje mający w nazwie ten sam przymiotnik Teatr Współczesny w Szczecinie, który pod opieką artystyczną Jakuba Skrzywanka pyta, czy obecny sezon oznacza zmarnowaną szansę na społeczną zmianę. Dyrektorka szczecińskiej sceny Anna Augustynowicz zapowiada premierę „Odlotu” Zenona Fajfra – poematu dramatycznego o katastrofie smoleńskiej. Ten niezwykły tekst to trudne, a zarazem fascynujące wyzwanie, ale właśnie z nimi zwykła sobie radzić wybitna i doświadczona reżyserka.

Doświadczenia dopiero zaczyna gromadzić (za to w jakim tempie!) laureatka tegorocznego konkursu Debiut TR Karolina Szczypek, która tuż po dyplomie w Akademii Teatralnej w Warszawie wydaje się najbardziej zapracowaną artystką młodego pokolenia. We wrześniu właśnie w Szczecinie wystawiła jako swój debiut na profesjonalnej scenie sceniczną wersję biografii słynnej hiszpańskiej rewolucjonistki Dolores Ibárruri Gómez, „La Pasionaria”, w listopadzie wyreżyseruje w Sosnowcu „Utraconą cześć Katarzyny W.” – jej autorski tekst, który zwyciężył w konkursie Nowe Utopie, zaś na grudzień zapowiadane jest przedstawienie o Targowicy, które ma przygotować w Wałbrzychu.

Wkraczając w okolice Bożego Narodzenia, przybliżamy się ku sferze mglistej i niepewnej, której teatry w Polsce (w przeciwieństwie na przykład do niemieckich) nie planują z dokładnością co do dnia. Wyjątek stanowi warszawskie Studio, które już na początku sezonu ogłosiło, że 18 grudnia odbędzie się premiera kolejnego potencjalnego hitu tego sezonu – inscenizacji tekstu Doroty Masłowskiej „Bowie w Warszawie”. Wyreżyseruje ją kolejny niezwykle pracowity reżyser – Marcin Liber.

Wszystko, co już zapowiedziano na dalsze tygodnie i miesiące, stoi – jak wszystko dziś – pod znakiem zapytania i niepewności. Ale sama myśl, że w marcu ma się odbyć w Teatrze Powszechnym w Warszawie premiera projektu Krystiana Lupy „Imagine 2”, którego bohaterem ma być John Lennon, daje impuls, by robić wszystko dla uniknięcia kolejnego lockdownu. Niestety to, że ludzie chodzący do teatru są w większości zaszczepieni, nie będzie stanowiło argumentu, gdy przyjdzie zdecydować, jakie sfery życia ograniczyć, by choćby zamarkować działania władzy. Spieszcie więc odwiedzać teatry – tak szybko je zamykają.©

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Profesor w Katedrze Performatyki na UJ w Krakowie. Autor książki „Teatra polskie. Historie”, za którą otrzymał w 2011 r. Nagrodę Znaku i Hestii im. Józefa Tischnera oraz Naukową Nagrodę im...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]