Reklama

Ładowanie...

Menstruacja to nie fanaberia

Menstruacja to nie fanaberia

05.11.2018
Czyta się kilka minut
„TP” 45 / 2018
P

Przeczytałam komentarz Pawła Bravo o unijnej dyrektywie ws. ograniczenia plastikowych śmieci. „Politycy unijni nie odważyli się na razie nałożyć restrykcji na produkty menstruacyjne (...). Przed wyborami żaden polityk nie chce zostać zapamiętany jako ten, który wprowadził »podatek od tamponów«” – pisze autor.

Porównanie zaśmiecających planetę słomek do podpasek i tamponów jest nieuprawnione. Podpaski i tampony, w przeciwieństwie do słomek czy patyczków do balonów, są koniecznością, nie wymysłem użytkowniczek. Human Rights Watch ogłosiła, że swobodny dostęp do podpasek to kwestia praw człowieka, ponieważ menstruacja wciąż wiąże się z dyskryminacją. Badania HRW pokazują, że w niektórych krajach (np. Nepal) brak dostępu do podpasek i toalet w trakcie menstruacji powoduje, iż kobiety traktowane są jako nieczyste. W związku z tym dziewczynki nie chodzą w tym czasie do szkoły, rodzice są mniej skłonni inwestować w ich edukację, a bardziej skłonni wydać je szybko za mąż. Podobnie w Indiach, które nawet zwiększyły opodatkowanie produktów do higieny intymnej, co zostało jednoznacznie uznane za dyskryminację.

Od lat wiele organizacji walczy o zniesienie tzw. tampon tax. Dzięki temu np. Kanada już zniosła ten podatek, w USA 24 stany zdecydowały się na jego zlikwidowanie, a brytyjskie Tesco obniżyło ceny tych produktów o kwotę VAT (w Wielkiej Brytanii wynosi ona 5 proc.), po tym, jak portal BBC News opracował kalkulator wydatków, jakie musi ponieść przeciętna Brytyjka przez całe życie w związku z tym, że zachciało jej się mieć taką fanaberię jak miesiączka.
W Polsce tymczasem podatek ten wynosi 8 proc. Nie każdą Polkę stać na kupno podpasek, mimo że – podkreślam – są one koniecznością. Są prawem kobiety, a nie towarem luksusowym, który należałoby dodatkowo opodatkować!

Czytaj także: Ciotka już przyjechała - felieton Anny Dziewit-Meller o menstruacji

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]