Reklama

Maseczki: nosić czy nie?

Maseczki: nosić czy nie?

04.04.2020
Czyta się kilka minut
Część ekspertów uważa, że powszechne noszenie masek skutecznie ograniczyłoby rozprzestrzenianie wirusa przez osoby z bezobjawową infekcją, szczególnie przy tak wysokiej liczbie przypadków.
Plac targowy przy Hali Targowej, Kraków, 4 kwietnia 2020 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
W

Większość organizacji naukowych i medycznych rekomenduje obecnie używanie maseczek w szpitalach i zatłoczonych miejscach przez osoby chore, z objawami COVID-19, oraz przez opiekunów i pracowników służby zdrowia. Ponadto zaleca się zachowanie odległości przynajmniej metra od potencjalnego chorego. W świetle doniesień naukowców z MIT o stworzeniu nowego dynamicznego modelu rozprzestrzeniania kropelek śliny i śluzu, zalecenia te mogą zostać zmienione. Poprzedni model pochodzi z lat 30. XX w. 

Badacze twierdzą, że krople mogące zawierać wirusa są zdolne przemieścić się na około sześć metrów w trakcie kaszlu i nawet osiem metrów po kichnięciu. Dodatkowo zauważono, że pozostałości kropelek z wirusem, wydmuchiwane w postaci chmury, są w stanie unosić się w otoczeniu jeszcze przez kilka godzin. Takie ślady śliny z wirusem znaleziono np. w systemach wentylacyjnych szpitali, w których leżeli chorzy na COVID-19. 

Część ekspertów uważa, że powszechne noszenie masek skutecznie ograniczyłoby rozprzestrzenianie wirusa przez osoby z bezobjawową infekcją, szczególnie przy tak wysokiej liczbie przypadków. 

George Gao, dyrektor Chińskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, w wywiadzie dla czasopisma „Science” stwierdził nawet, że nienoszenie masek przez społeczeństwo uważa za duży błąd krajów Europy i USA. ©


CZYTAJ WIĘCEJ:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Określenie "naukowcy z MIT" może wywoływać niewłaściwe skojarzenia. W rzeczywistości jest to prof. Lydia Bourouiba ze swoimi studentami i doktorantami. Zajmują się dynamiką płynów w związku z przenoszeniem chorób zakaźnych. Mogą mieć rację, bo obiektywnie racja nie zależy od tytułów osób ją głoszących. Możliwe jest jednak, że rację ma prof. Hendrik Streeck, dyrektor Instytutu Wirusologii Uniwersytetu w Bonn, twierdząc na podstawie badań w miejscowości Heinsberg, nazywanej niemieckim Wuhan, że wirus przenosi się wyłącznie bezpośrednio w bardzo bliskich i długich kontaktach (jak w tańcu albo długiej rozmowie przy wspólnym stole. Możliwe jest też, że słuszne są środki przedsiębrane w większości krajów, jeśli jednak ktokolwiek z dwojga powyższych ma rację, to są one albo rozpaczliwie nieadekwatne, albo zupełnie niepotrzebnie rujnują gospodarki, psychikę i w konsekwencji spokój społeczny (już piszą o tym gazety w alarmującym tonie). Zresztą tych pośrednich środków też nikt nie stosuje konsekwentnie. W obliczu epidemii świat jest jak pacjent onkologiczny, któremu aplikuje się jednocześnie chemioterapię, wlewy z witaminy C, napar z grzybka tybetańskiego, homeopatię i oleje św. Szarbela, jednocześnie przerywając mu każdą z tych terapii w przypadkowych interwałach, żeby pozwolić mu zwalczyć chorobę własnymi siłami lub zejść. Na początku mówiono, że będzie to pierwsza epidemia, z którą ludzkość, zbrojna w wiedzę i niewyobrażalne do niedawna środki przetwarzania i wymiany informacji, upora się w sposób kontrolowany i naukowy. Tymczasem wygląda na to, że w najlepszym razie zaraza odejdzie jak przyszła - nie wiadomo, czy dzięki maseczkom, czy modlitwom do św. Rocha - rujnując to i owo, oszczędzając tamto i owamto, i nie pozostawiając nam żadnej sensownej lekcji na przyszłość.

ale widzę, że cała wierchuszka PiS nosi od lat maseczki, niektóre owszem, obrzydliwe, ale w sumie to chyba jednak na dobre tym draniom wychodzi?...

Czyli jednak nosić??? :)

Jak mogą oficjalnie ogłosić, żeby te maseczki powszechnie nosić, skoro nie mogą ich zapewnić w wystarczającej ilości nawet dla wszystkich medyków i służb na pierwszej linii ognia. Jak naszyją tych maseczek tyle, że dla każdego wystarczy, to bez obawy, ogłoszą żeby je jednak nosić...

Do Redakcji: mieszacie biednym ludziom w głowach, wrzucając im sprzeczne rekomendacje i sugerując, że jest jakaś "naukowa" odpowiedź. WHO zaleca wciąż to samo: zdrowe osoby powinny nosić maski tylko wtedy, kiedy kaszla i kichają lub opiekują się zakażonymi, a nadto muszą korzystać z tych masek prawidłowo, np. wymieniać je na nowe kiedy zawilgotnieją (czyli po paru minutach w przypadku prostych maseczek jednorazowych, które w dodatku nie zakrywają szczelnie nosa i ust). Symboliczne obwiązanie sobie twarzy kawałkiem byle jakiego materiału ma (jeśli wierzyć większości ekspertów) taki sens, jak czerwona wstążeczka zawiązana na dziecięcym łóżeczku dla ochrony przed urokiem. Dr Gao jednak chciałby, żebyśmy na wszelki wypadek nosili maski wszyscy i wszędzie. Dobra rada, o ile zmienia się je kilkanaście razy na dobę. Z kolei uczona z MIT, na którą się powołujecie, w wywiadzie dla BBC twierdzi, że w pewnych sytuacjach, zwłaszcza w pomieszczeniach o słabej wentylacji, noszenie masek (ale tylko dobrej jakości) ograniczyłoby ryzyko. Po kiego czorta nosić je na ulicy? Jeśli znów posłuchać prof. Streecka, maski są potrzebne głównie w tańcu i podczas kibicowania na stadionie, ale te dwie rozrywki akurat teraz są zakazane.

Z własnej, nieprzymuszonej woli zamknęłam się w domu, a ze światem zewnętrznym komunikuję się głównie przez internet i smartfona. Niestety, muszę od czasu do czasu wyjść z domu do sklepu, apteki lub na pocztę. I wówczas wkładam maseczkę, którą sobie sama uszyłam. Jest bawełniana z wkładką nie przepuszczająca nawet powietrza:))) Zobaczymy, czy ocaleję. Nawet w maseczce unikam ludzi, nie wchodzę do autobusów, chodze piechotą. Czy ktoś ma jeszcze jakąś dobrą radę?

gogle i fajka do niby-nurkowania z wacikiem nasączonym śliwowicą paschalną

Ludzie rzeczywiście otrzymują sprzeczne i zmienne informacje na temat noszenia masek i to jest problem. Trzeba też wyraźnie rozróżnić maski noszone przez personel medyczny i maski dla pozostałych ludzi. Co do personelu - nikt nie ma wątpliwości, że trzeba nosić, najlepiej te specjalistyczne z filtrami FFP2, FFP3 czy N95. Co do pozostałej populacji, WHO wyraźnie zaleca noszenie osobom chorym, aby poprzez kichanie, kaszel, nie zarażali innych. Ale przecież wiemy, że ok. 20-30 % zakażeń COVID 19 jest zupełnie bezobjawowych, więc ci ludzie nie wiedzą, że zarażają, czyli logiczne powinno być noszenie powszechne masek w miejscach publicznych. Czemu WHO takiego postępowania powszechnie nie zaleca? Można się domyślić. WHO daje zalecenia dla całego świata, biorąc pod uwagę nie tylko dane naukowe, ale też praktyczne możliwości ich przestrzegania w krajach o różnym poziomie rozwoju. A z maskami jest ten problem, że ich nie ma lub nie są łatwo dostępne. Trudno więc zalecać coś, czego nie ma. Wywołałoby to panikę. A jeśli już maski są, choćby te zwykłe tekstylne, flizelinowe, to prosi się, by zostawić je dla personelu, któremu brakuje masek z filtrem. Ciekawe jest to, że urzędnicy Światowej Organizacji Zdrowia noszą maski podczas odpraw informacyjnych. Oczywiście, aby maski spełniały swoją rolę, trzeba je umieć używać, wiedzieć jak nakładać, ściągać, jeśli nadają się do wielokrotnego użytku wiedzieć jak je dezynfekować, wiedzieć też jak długo można je nosić, pamiętać, że na mokrej masce osiadają drobnoustroje, którym się łatwo zakazimy. Oczywiście maski działają - może nie idealnie i nie w tym samym stopniu, ale zapewniają pewną ochronę. Nie zastępują mycia rąk i konieczności utrzymywania dystansu od innych osób oraz działają lepiej, jeśli są odpowiednio dopasowane. I oczywiście maski chirurgiczne (jednorazowe, które noszą chirurdzy) nie odfiltrowują małych cząstek wirusa, tak jak maski z filtrem klasy medycznej. Jednak nawet maski chirurgiczne chronią nieco więcej niż w ogóle ich nienoszenie. Z badań nad grypą wiadomo, że noszenie maski obok mycia i zachowania odpowiedniej odległości może pomóc zmniejszyć szybkość transmisji. Ponadto dane z Hongkongu i Tajwanu, które wcześnie przystąpiły do walki z koronawirusem wdrażając także powszechne noszenie masek, wskazują, że mają one pandemię pod znacznie większą kontrolą. Dyrektor Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC), pytany w lutym, czy ludzie powinni nosić maski, odpowiedział wprost: „nie”. Jednak pod koniec marca mówił już, że CDC przegląda wytyczne i dane naukowe i może zalecić ogólne użycie masek w miejscach publicznych jako jednego z elementów ochrony społeczeństw przed infekcją COVID 19.

Praktyczny poradnik: [https://www.theguardian.com/us-news/2020/apr/06/how-to-make-no-sew-face-mask-coronavirus]. Dedykuję MariiR. Nie musi już czekać, aż "oni" naszyją.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]