Pół wieku po słynnym "400 batów" powstał film, który z pewnością nie ma przełomowego charakteru dzieła Truffauta, ale działa z podobną siłą. Prosta historia chłopca, który rozpaczliwie walcząc o uwagę dorosłych, schodzi "na złą drogę" i musi ponieść karę, po raz kolejny u braci Dardenne odkrywa człowieka tam, gdzie najchętniej widzielibyśmy po prostu istotę zdeterminowaną społecznie.
Cyril to ruchliwy, piegowaty łobuziak z domu dziecka. Zostawił go tam niezaradny życiowo ojciec, którego gra Jérémie Renier - ten sam aktor, który jeszcze niedawno sam był chłopcem biorącym twardą lekcję życia w "Obietnicy" braci Dardenne, a w kolejnym ich filmie, "Dziecku", wcielił się w postać nastolatka sprzedającego gangsterom swego nowo narodzonego synka. Jak pamiętamy, bohater filmu, ludzki strzęp, przechodził w finale zdumiewającą wewnętrzną przemianę.
Gdyby uznać ojca z najnowszego filmu belgijskich twórców za tę samą postać po latach, okazałoby się, że była to jednak przemiana bardzo nietrwała. Ojciec zdradza Cyrila jeszcze wielokrotnie: kiedy sprzedaje jego ukochany rower, kiedy próbuje ułożyć sobie nowe życie bez bagażu przeszłości, tym samym skazując Cyrila na podobną przyszłość...
Tę ponurą sztafetę pokoleń przerywa Samantha, młoda fryzjerka z sąsiedztwa, która w odruchu serca zabiera chłopca do siebie na weekendy, pomaga mu nawiązać kontakt z dysfunkcjonalnym rodzicem, a nawet wykupuje ukochany rower Cyrila. Ten rower urasta zresztą w filmie do rangi ukrytego bohatera. Sprzedawany i odkupywany, kradziony i odzyskiwany, staje się dla chłopca symbolem wolności i dawnego (lepszego?) dzieciństwa. Towarzyszy Cyrilowi w kluczowych momentach, kiedy waży się jego ocalenie bądź zguba, podobnie jak powracający kilkakrotnie motyw muzyczny z V Koncertu fortepianowego Beethovena. Co ciekawe, po raz pierwszy bracia Dardenne, znani z filmowego minimalizmu, wykorzystali w opowiadanej przez siebie historii muzyczną ilustrację - z dużym jednak wyczuciem, bez typowej sentymentalnej waty, urabiającej nasze emocje.
Twórcy "Milczenia Lorny" we wszystkich swoich filmach stosują podobny schemat: wystawiają bohaterów na próbę, piętrząc przed nimi problemy, podsuwając rozmaite pokusy, pozwalając sięgnąć dna, ale też dając im życiową szansę, z której potrafią albo nie potrafią skorzystać. Bracia Dardenne robią kino lewicujące w najszlachetniejszym wydaniu. Nierozłączny duet, który zaczynał od zaangażowanych dokumentów, a niedawno wyprodukował nawet film Joanny Grudzińskiej o KOR-ze, pochyla się nad swymi plebejskimi bohaterami bez typowego dla takich gestów paternalizmu. Z paradokumentalną rzetelnością potrafią Dardenne nakreślić istotny dla sytuacji bohaterów społeczny kontekst, ale jednocześnie szukają w nich jakiejś nieoczywistości, zachowań pozornie nielogicznych, wypływających z głęboko ukrytej "mapy drogowej".
Mały Cyril poznaje, czym jest ofiara, kiedy trafia pod opiekuńcze skrzydła Samanthy. Ale dowie się także, że nawet ofiarowując komuś coś cennego, nie można kupić jego miłości. Kiedy szukając na oślep ojca, znajduje jego namiastkę w osobie lokalnego dilera, raz jeszcze zostanie zdradzony - ale i zarazem powtórnie ocalony przez Samanthę. Film "Chłopiec na rowerze" pokazuje, jak z tych sprzecznych sił rodzi się napięcie, które pozwala dojrzeć do samodzielnych decyzji.
Bracia Dardenne osadzają swoje historie nie tylko na społecznych marginesach, ale i z dala od gorączki współczesnego kina artystycznego, goniącego własny ogon w poszukiwaniu oryginalności. Tym samym czystym i przezroczystym językiem opowiadają w gruncie rzeczy tę samą od lat historię - o zaraźliwości zła i dobra, a w ostatnim swoim filmie również o wielkiej odpowiedzialności tych, którzy w jakiejkolwiek hierarchii pozostają wyżej - i właśnie dlatego odpowiadają za transmisję "wirusa". Miłość Samanthy do chłopca z domu dziecka będzie więc nie tylko zaspokojeniem opiekuńczego instynktu, ale i lekcją, której nie potrafią udzielić swoim dzieciom inni filmowi rodzice z tak zwanych normalnych, zdrowych rodzin. Chodzi o umiejętność przyjęcia kary - bez tego Cyril nie wykona kroku do przodu i powieli żałosny los swego ojca.
"CHŁOPIEC NA ROWERZE" ("Le gamin au vélo") - scen. i reż. Jean-Pierre i Luc Dardenne, zdj. Alain Marcoen, wyst. Thomas Doret, Cécile De France, Jérémie Renier, Olivier Gourmet i inni. Prod. Belgia/Francja/Włochy 2011. Dystryb. Carisma. W kinach od 11 listopada.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















