Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Lwy ryczą, lwice harują

Lwy ryczą, lwice harują

02.11.2015
Czyta się kilka minut
Chwilę po wyborach znów zaczęto umniejszać osiągnięcia kobiet w polityce. A przecież Kopacz, Szydło i Nowacka podjęły osobiste ryzyko i pokazały prawdziwą siłę.
Jarosław Kaczyński i Beata Szydło, 4 października 2015 r. Fot. Darek Delmanowicz / PAP
N

Niech on lepiej idzie do Lidla po ośmiorniczki! – odcięła się Hanna Gronkiewicz-Waltz Radkowi Sikorskiemu, który kilka minut po ogłoszeniu sondażowych wyników zasugerował Ewie Kopacz, by zrezygnowała z szefowania Platformie Obywatelskiej. Prezydent Warszawy, która rzadko ironizuje tak trafnie, jednym zdaniem przypomniała, że to Kopacz uratowała PO. A kryzys tej partii zaczął się razem z aferą taśmową, której bohaterami byli niemal wyłącznie stołujący się obficie i mówiący wulgarnie mężczyźni (z niechlubnym wyjątkiem Elżbiety Bieńkowskiej), zaś Sikorski grał w tej aferze rolę główną, z niezapomnianą kwestią o poddańczym, „murzyńskim” stosunku Polski do USA. Były minister Jacek Rostowski, także bohater jednej z taśm, po wyborach doznał amnezji i odcinał się od złej kondycji partii. Mówił o jednoosobowej kampanii Ewy Kopacz i jej wyłącznej odpowiedzialności.

Zasłanianie...

9589

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cieszę się, że Tygodnik Powszechny tak dużo pisze o sytuacji kobiet. To już kolejny artykuł, który idzie w poprzek rytualnym zaklęciom tradycjonalistów i kościelnych hierarchów o tym, że kobiety są docenione i że kobietom jest dobrze. Brawo!

Już kilkukrotnie w mediach (w tym artykule też) podkreśla się bardzo dobry wynik Ewy Kopacz w Warszawie (21.08%), pomijając wynik Beaty Szydło (35.4%). Rola Ewy Kopacz w kampanii PO była normą dla tej partii. Poprzednio Donald Tusk brał ciężar na siebie.

Trudno jednak nie zauważyć, że Ewa Kopacz uzyskała w tych wyborach najlepszy wynik w kraju (ok. 231 tys. głosów), więcej niż Jarosław Kaczyński (ok. 202 tys.) i ponad dwukrotnie więcej niż Beata Szydło (ok. 96 tys. głosów).

Najlepszy wynik w kraju uzyskała Beata Szydło - 35,4% (tylko procenty dają porównywalne wyniki). Gdyby okręg, z którego startowała liczył tylu wyborców, ilu wyborców mogło głosować na Ewę Kopacz i Jarosława Kaczyńskiego, to można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że uzyskałaby około 300 000 głosów. W okręgu nr 12 było 514 765 osób uprawnionych do głosowania, w okręgu warszawskim 1 561 289.

I tak i nie tak. Gdybanie jest tylko gdybaniem. Wynik wyborczy zależy od wielu czynników, m.in. regionu Polski, kontrkandydatów itd. Gdyby obie Panie kandydowały z jednego okręgu, o mniej więcej podobnej popularności PO i PIS, wtedy te procenty pokazywałyby rzeczywiste tendencje. Jacy byli kontrkandydaci Beaty Szydło w okręgu nr 12, w Małopolsce będącej od lat bastionem PIS-u? Czy byli równie popularni i znaczący jak kontrkandydaci Ewy Kopacz w Warszawie?

Tak właśnie też to widzę. A najgorsze jest deprecjonowanie poziomu intelektualnego tych Pań. Czy któryś z ich kolegów musiał udowadniać że jest mądry? Nie. Miał być skuteczny, medialny, popularny. sprytny ... ale nikt nie zastanawia się głośno nad intelektem p. Schetyny czy np. pana Kuchcińskiego lub nie daj Boże Brudzińskiego. Zakłada się, że mają głowy na karku. ?! A pytanie o Panie w tym kontekście jest to dla niektórych oczywiste, wręcz odruchowe. To przejaw dyskryminacji ze względu na płeć, która to dyskryminacja ponoć nie występuje juz u nas.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]