Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ludzie toną po cichu

Ludzie toną po cichu

20.08.2018
Czyta się kilka minut
152 osoby: taki bilans ofiar nad polskimi wodami przyniosły lipiec i pierwsza połowa sierpnia.
DAREK DELMANOWICZ / PAP
M

Mimo że najgłośniejszy wypadek (śmierć trojga rodzeństwa) wydarzył się w Darłówku, morze pozostaje jednym z bezpieczniejszych miejsc. – Podchodzimy do niego zwykle z większym respektem, czego nie da się, niestety, powiedzieć o pływających w jeziorach i rzekach – mówi „Tygodnikowi” Piotr Jabłoński z krakowskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Ratownik podaje przykład: śmierć 26 latka, który mimo szybkiej reakcji służb utopił się niedawno w Wiśle. Przyczyna – zażycie przed kąpielą substancji psychoaktywnych – staje się (obok alkoholu i brawury) coraz częstszym powodem tragedii.

Zapytany o najczęstsze mity dotyczące bezpieczeństwa nad wodą, Jabłoński odpowiada bez wahania: przekonanie, że topieniu się towarzyszą spektakularne okoliczności. – Nic nie odbiega bardziej od realiów – mówi ratownik. – Tonący jest zdesperowany i nie zużywa resztek energii na odgłosy czy gwałtowne ruchy. Tonie w ciszy.

I często z powodu braku wiedzy. Według WOPR-owców zawodzą polskie szkoły. – Odwiedzamy te chętne, dając darmowe wykłady – mówi Jabłoński. – I mimo że jest ich z roku na rok więcej, to wciąż w niewielkim odsetku placówek odbywa się jakakolwiek edukacja dotycząca bezpieczeństwa nad wodą.©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

za moich młodych lat w rodzinnym Skoczowie każdy słoneczny dzień wakacji dzieci i młodzież, z rodzicami lub bez, spędzały nad Wisłą - efekt był taki, że kiedy na przykład na studiach dowiedziałem się, że połowa grupy nie umie pływać, byłem tym szczerze zdumiony, w naszym miasteczku takie przypadki się nie zdarzały - dziś Wisła już nie taka jak dawniej, trąci mniej lub bardziej ściekiem w zależności od pogody i opadów, za to mamy wysyp basenów w każdej niemal wiosce i coraz więcej topielców
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]