Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

List Episkopatu – pasterski niewypał

List Episkopatu – pasterski niewypał

05.11.2018
Czyta się kilka minut
Z

Zmarnowana szansa; brak atrakcyjnej wizji dla współczesnych Polaków; powielanie stereotypu Polaka-katolika; ominięcie ważnych tematów społecznych, jak przestrzeganie w kraju konstytucji czy otwartości na migrantów i uchodźców; prezent ofiarowany przez hierarchów krytykom Kościoła – z takimi zarzutami spotkał się ze strony publicystów list pasterski Episkopatu z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości. „Odstępowanie od wiary katolickiej i chrześcijańskich zasad jako podstawy życia rodzinnego, narodowego i funkcjonowania państwa, to najpoważniejsze z zagrożeń, które doprowadziły już raz w przeszłości do upadku Rzeczypospolitej” – napisali w nim biskupi, a wśród współczesnych „wad narodowych” wymienili m.in. „szkalowanie i znieważanie wiary katolickiej, polskiej tradycji narodowej i tego wszystkiego, co stanowi naszą ojczyznę”.

List miał zostać odczytany w niedzielę 4 listopada. W wielu jednak kościołach nie był czytany. W diecezji krakowskiej przedstawiono list abp. Marka Jędraszewskiego na Dzień Ubogich. W Warszawie poszła wśród księży fama, że nie trzeba czytać listu Episkopatu. Księża usprawiedliwiali się, że dokument dotarł do nich w dwóch wersjach (różniących się tylko jednym zdaniem) i nie wiadomo, którą czytać. Dominikanie tradycyjnie cytowali tylko fragmenty.

„Ich listy pasterskie zawsze czytam z ambony – pisał na tych łamach kilka lat temu ks. Adam Boniecki. – To biskupi są pasterzami, a my, prości księża, ich pomocnikami – streszczanie, poprawianie, skracanie listów uważam więc za grzeszną arogancję. Czytam, nie bacząc na apatyczną postawę słuchaczy. Apatyczną, bo u nas – słusznie czy nie – od pasterskich listów nikt się niczego ważnego nie spodziewa. Może dlatego, że autorzy obawiają się wyjścia poza granicę ogólników i spraw znanych”. ©℗

Czytaj także: Ks. Adam Boniecki: Polak mały

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"ominięcie ważnych tematów społecznych, jak przestrzeganie w kraju konstytucji czy otwartości na migrantów i uchodźców" Biskupi nieraz komentowali obie kwestie. Ale żyjemy w kraju gdzie władza jest niezdolna do dialogu i z Kościołem i społeczeństwem. Ta władza to oczywiście partia typu wodzowskiego. Władza wie, że łamie Konstytucję, wie też, że złamała umowę międzynarodową odmawiając przyjęcia uchodźców i migrantów, aby pomóc Włochom i Grecji. Ale nic sobie z tego nie robi. Politycy PiS jeszcze nie wiedzą, że PJK zabrał ich w drogę bez powrotu...

Emigrant sam sobie nie może ugotować. Emigrant nie może się z nikim spotykać. Emigrant nie może urządzać uroczystości religijnych. Efekt: po trzech miesiącach większość z nich ma ochotę wrócić do Afryki. Leżą na łózkach w stanie ciężkiej depresji. ( źródło ; Tygodnik Powszechny ). Trzeba być sadystą aby im zaproponować coś takiego.

okazalo sie koniecznoscia ,, Zostali przyjeci emigrancji z otwartymi rekoma nikt nie pytal o dowod tozsamosci ,wyksztalcenie i okazalo sie ,ze byl to blad . Przyszli niewiadomo skad i niewiadomo z jakimi zamiarami .Dlatego Europa placi wzrostem przestepczosci o okolo 15% ..przemoc ,gwalt zlodziejstwo ,, Dlatego zmieniono sposob przyjmowania ich do "stolu " Oczywiscie matki i dzieci powinny byc inaczej traktowane ,,ale takich emigrantow mozna zobaczyc tylko w TV.przewaznie to mlodzi mezczyzni w wieku 16 do 30 lat ....

Jeśli coś takiego miałoby ich spotkać w Polsce to lepiej uczciwie im powiedzieć: nie jesteśmy przygotowani na to aby was lepiej ugościć od Francuzów.

Po kolei: Niech lepiej ks. Boniecki nie krytykuje Dominikanów. Naprawdę, niewielu jest duchownych, którzy podążają za Ewangelią... Po drugie - o ile wiem zakonnicy nie podlegają biskupom. Będę trochę złośliwy: karę milczenia nałożył na ks. Bonieckiego nie biskup lecz jego prowincjał. A wracając do meritum: List biskupów jest tak anachroniczny (cytując R. Biedronia w innej sprawie - "oldschoolowy"), że aż zęby bolą. W zasadzie wszyscy biskupi (rozumiem, Ci podpisani pod listem) powinni wsiąść do wehikułu czasu i cofnąć się do Dnia Odzyskania Niepodległości. I najlepiej tam pozostać. Żal i bezsilność ogarnia jeżeli szczytem ich możliwości jest zaproponowanie rozwiązań, które były w użyciu 150 - 200 lat temu. Niestety nie są prawdziwymi przewodnikami. Nie czytają zupełnie Znaków Czasu.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]