Ład kryminału

Gospodarz domu na spiskiej wsi, gdzie spędzamy wakacje, rzekł mi o swoim synu: "Ten chujek nawet kosy w rękach nie umie utrzymać, tylko by siedział przy komputerze".
Czyta się kilka minut

Powiedział to bez gniewu, z czułym wyrzutem, raczej jako melancholijne westchnienie nad nieuniknionym przemijaniem ludzi, rzeczy i rzemiosł. A kiedy wróciłem do czytania miłego mi Camillieriego, słowa ojca powróciły przy fragmencie, w którym komisarz Montalbano, z podobnie szorstką czułością, zwraca się do swoich podwładnych per: "kutasy". Dwa, dzięki kontekstowi, złożone użycia wyzwisk uświadomiły mi kolejną, nieodwracalną dewastację przestrzeni publicznej - zniszczenie wartości przekleństwa. Histerycznej homofobii daliśmy sobie odebrać międzymęską czułość, a powszechnemu, transpoko-

leniowemu, publicznemu bluzganiu - funkcjonalność i występny urok przeklinania. Skoro nie da się już odebrać przekleństw barbarzyńcom, niech nasze dzieci uczą się tego z literatury (młodzież może pójść na spotkanie autorskie z Januszem Rudnickim).

Znana w Polsce doskonale seria powieści kryminalnych o przygodach sycylijskiego komisarza nadaje się do tego świetnie. Powieść kryminalna jest być może ostatnim gatunkiem popularnym, który praktykuje klasycystyczną równowagę. Ład wzorca musi zostać zachowany, bo triumf detektywa nad zbrodniarzem jest koniecznością estetyczną, a nie moralną czy prawną. Skoro zbrodnia uzasadnia opowiadanie, odzyskanie ładu jest jedynym sposobem powstrzymania narracji, która ma zawsze skłonność do apologii występku. Zbrodniarz triumfujący niszczy delikatną równowagę gatunku lub degraduje go do odmiany komediowej. Właśnie potrzeba równowagi sprawia, że postacie detektywów mają często rozbudowaną sferę estetyczną: skrzypce Holmesa, maniery Poirota, szachy i lektury Marlowe’a, klasyczna erudycja Mocka. Intelekt i prawo pomagają ukarać zbrodnię, ale nie wystarczą, aby żyć w jej sąsiedztwie. Ta płaszczyzna tekstu po skończeniu lektury okazuje się często najważniejsza, podczas gdy fabuły najlepszych kryminałów zapominamy, jeszcze zanim przeczytamy ostatnie zdanie.

Estetyka przekleństwa u Camillieriego również podlega prawu równowagi. Jej wartość powstaje w polu tych wypowiedzi, którymi autor lub jego postać mówią o pieczonych barwenach, gotowanych dorszach, makaronie z sosem z mątwy, śledziach od Ingrid, winie Corvo. Ale też, kiedy widzimy zawstydzoną sobą prawość komisarza, jego mądrą cierpliwość wobec Catarelli, miłość i lęk przed związkiem z Livią.

Ład literatury o zbrodniach i występkach - kojąca terapia po powrocie z publicznych środków komunikacji, szkolnego korytarza lub ławki pod blokiem. Czytanie kryminałów okazuje się dziś wstydliwym marzeniem o harmonii, o pięknie utajonym pośród trywialności i na odwrót.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 0.00 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2011