„Bić się czy nie bić?” – ten tytuł od dawna żyje już własnym życiem, a zbiór esejów o polskich powstaniach był jedną z najgoręcej dyskutowanych książek lat 70. Tomasz Łubieński łączył bowiem mocną świadomość historyczną z odwagą formułowania niezależnych sądów, czy chodziło o wiek XIX, czy o wrzesień 1939 i powstanie warszawskie. Pamiętam, jak w „Tygodniku” Tadeusz Żychiewicz ostro zaatakował jego „Czerwonobiałego” (1983) – portret Ludwika Mierosławskiego – a bronił Łubieńskiego równie ostro Jacek Woźniakowski; ech, umiano się spierać w owe lata...
Był prozaikiem, autorem dramatów, książek o Molierze, Mickiewiczu, Norwidzie i Janie Karskim. Był współtwórcą środowiska „ResPubliki”, redaktorem „Nowych Książek” i taternikiem. Podczas jubileuszu osiemdziesięciolecia mówił: „Jeżeli coś wiem o życiu, ryzyku, odwadze czy śmierci, to właśnie dzięki wyprawom w góry. To był rodzaj lekcji, którą zapamiętałem i do której wracałem podczas pisania o powstaniach, ponieważ dała mi ona ogromne bogactwo przeżyć (...). Wojna mi takiej lekcji nie dała, byłem zbyt mały i nic złego mi się wtedy nie stało. A to właśnie doświadczenie strachu pozwala na wyzwolenie w człowieku odwagi, bo człowiek, kiedy się boi, próbuje temu uczuciu zaradzić i podejmuje walkę”.
Zmarł 15 marca tego roku w wieku blisko 86 lat. Zdążył jeszcze wydać autobiograficzno-wspomnieniowy tom „Osiemdziesiąt plus minus”, ale „Ulica Mazowiecka” to już prawdziwe pożegnanie. Pożegnanie poetyckie – bo Łubieński pisał też wiersze, choć nieczęsto, i spolszczył fragmenty „Boskiej komedii”. Melancholijna, gęsta od znaczeń i wątków elegia na odejście miłości, ludzi bliskich, ukochanych krajobrazów i własnych sił fizycznych. Czas przemijania „pod rusińską opieką Natalii z Iwanką”, czas, w którym władzę nad nami przejmują trzy boginie: Neurologia, Kardiologia i Urologia.
Tak, świat to marność – „ale trzeba ją kochać trzeba kochać marność / bo darowana już się nie powtórzy”. Cóż, „Pan Bóg, takie jest życie, rzadko się uśmiecha”. „Te ważne zapisy egzystencjalnej starości – pisze w posłowiu Radosław Romaniuk – pokazują ją jak czas pełen namiętności i emocjonalnej temperatury. Nic się nie uspokaja, nie odpływa, nie unieważnia”. Owszem, „koniec przesądzony”, ale wciąż przybywają nowe pytania... To jest książka, do której się powraca.

Tomasz Łubieński, ULICA MAZOWIECKA, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2024, ss. 96
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















