Dobrze jest mieć mistrzów. Niekoniecznie takich, którzy już znaleźli się na literackim Olimpie, ale takich, którzy żyją obok nas, pomagają nam zrozumieć i nazwać nasz świat, a ich dzieło rozwija się wraz z nami. Dla mnie była to zawsze starsza o dekadę generacja poetów Nowej Fali, których zacząłem czytać jako nastolatek. Kiedy odchodzą, mam poczucie, że znika jakaś część mojego życia – a równocześnie tym mocniej czuję wdzięczność za to, co od nich otrzymałem.
Odejście Stanisława Barańczaka poprzedziła wieloletnia straszna choroba, odbierająca mu siły. Kiedy zmarł – jego dzieło było już zamknięte. Odejście Adama Zagajewskiego to była śmierć w środku życia, w pełni twórczej aktywności i w chwili, kiedy jego poezja nabierała nowej mocy. Może dlatego dopiero ta książka, ukazująca się po trzech latach od tamtego smutnego marcowego dnia, jest dla mnie właściwym pożegnaniem. To przecież tom, który wtedy się rodził i układał, i raczej nie miał być podsumowaniem, choć pojawia się pokusa, by tak go teraz czytać, zważywszy choćby powracający w nim ton elegijny, motyw pożegnania i śmierci. Nie wiemy też, jaki tytuł by nosił. Na końcu można by dodać kilka pustych kartek i wyobrażać sobie wiersze, których nigdy już nie poznamy. Edytorka podzieliła tom na trzy części – w pierwszej są utwory publikowane w „Zeszytach Literackich”, które nie weszły do ostatnich zbiorów („Asymetria” – 2014 i „Prawdziwe życie” – 2017), w części drugiej dziewięć wierszy powstających przez kilka lat i modyfikowanych zwykle na początku 2021 roku, co wiemy dzięki pamięci komputera, w trzeciej – wiersze ostatnie, odnalezione w tejże pamięci przez Maję Zagajewską.
Pożegnania, śmierć – tak. Nawet piekło, we wspaniałym „Sigmaringen”; to tam, w ogromnym zamku Hohenzollernów, trafili pod koniec II wojny zdrajcy z Vichy (a z nimi Louis-Ferdinand Céline). „Teologom Sigmaringen mogłoby posłużyć / Jako pomoc naukowa – oto czym jest piekło. / Nie ma już żadnej nadziei, / Nie ma przyszłości, / Nie ma przyjaźni, / I jest bardzo zimno”. Wolę jednak zatrzymać się na koniec przy otwierającym książkę wierszu „Kwitną lipy”. Przy „lakonicznej miłości” i „świetle niezłomnym, które świeci”.
Adam Zagajewski, Trzy czwarte
Opracowanie i komentarz edytorski Anna Czabanowska-Wróbel. Wydawnictwo a5, Kraków 2024, ss. 60. Biblioteka Poetycka pod red. Ryszarda Krynickiego. Tom 122.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















