Reklama

Ksiądz przeniesiony

Ksiądz przeniesiony

22.02.2016
Czyta się kilka minut
Przełożeni Zgromadzenia Księży Misjonarzy, do których należy ks. Jacek Międlar, zdecydowali o przeniesieniu go do Zakopanego.
Ks. Jacek Międlar na uroczystości ONR w Zakopanem. Fot: Piotr Korczak/REPORTER/EASTNEWS
K

Ks. Jacek Międlar stał się symbolem ekstremizmu w Kościele. Podczas ubiegłorocznego Marszu Niepodległości przestrzegał przed „lewacką i islamską agresją wymierzoną w to, co chrześcijańskie i w to, co narodowe”, a także przed prześladowaniami, na które za swoją działalność mają być narażeni radykalni narodowcy. Mówił o: „Kościele walczącym” i o „bojownikach wielkiej Polski”. W podobnym tonie wypowiadał się w mediach społecznościowych. I z ambony. I podczas spotkania z Błażejem Strzelczykiem. Ton tych wypowiedzi powodował, że część wiernych z parafii św. Anny na wrocławskim Oporowie, gdzie był wikarym, przestała chodzić do kościoła i przyjmować w domu kolędę.


Przeczytaj także:

 Ksiądz Jacek od narodowców - Jego podopieczni z ONR spalili właśnie kukłę Żyda, ale uznaje to za „mało znaczący błąd”. Chce z nimi budować Wielką Polskę Katolicką. Może liczyć na wsparcie innych księży i cichą aprobatę przełożonych - portret księdza Jacka Międlara.


Zgromadzenie Księży Misjonarzy, do których ks. Jacek Międlar należy, najpierw zakazało mu głoszenia swoich poglądów politycznych i uczestnictwa w manifestacjach. Teraz przełożeni zdecydowali o przeniesieniu go z Wrocławia do Zakopanego. 17 lutego żegnał się podczas mszy z dotychczasowymi parafianami. Jego słowom, także tym o dokonywanych właśnie „próbach zabicia Boga w narodzie” czy o „holokauście na naszych braciach i siostrach w Chrystusie z rąk żydowskich ekstremistów i islamskich fundamentalistów” towarzyszyły oklaski. Kilka osób płakało. Ks. Międlar uspokajał, że z gór będzie lepiej słyszalny.

Wygląda na to, że ani on, ani radykalni narodowcy (mający zresztą silne struktury na Podhalu) nie muszą się martwić. Powód do zmartwienia ma za to Kościół. Tym bardziej, że ks. Międlar nie jest pierwszym kapłanem, który język Ewangelii zamienił na język walki, a ambonę na wiecową mównicę. Może być za to pierwszym, który stanie się symbolem pozytywnej zmiany – pod warunkiem, że władze kościelne zechcą i będą potrafiły poradzić sobie z jego działalnością.

 

Autor artykułu

Anna Goc, fot. Grażyna Makara
Dziennikarka i redaktorka „Tygodnika Powszechnego”. Doktorantka na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do 2012 r. dziennikarka krakowskiej redakcji „Gazety Wyborczej”....

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]