Król Karol w Watykanie i papież Leon na peryferiach

Spojrzenie na świat z perspektywy peryferii i zrównanie praw kobiet to nie są „rzeczy nowe”. Choć w Kościele wciąż traktowane jak nowinki. Leon XIV, włączając je do agendy swego pontyfikatu, ma szansę to zmienić.
Czyta się kilka minut
Królowa Kamila i król Karol III na spotkaniu papieżem Leonem XIV. Watykan, 23 października 2025 r. // Fot. Samir Hussein / WireImage / Getty Images
Królowa Kamila i król Karol III na spotkaniu z papieżem Leonem XIV. Watykan, 23 października 2025 r. // Fot. Samir Hussein / WireImage / Getty Images

W cieniu królewskiej wizyty zniknęły dwa wydarzenia, które pokazują, że szary i mało wyrazisty pontyfikat Leona XIV nabiera kolorów.

Król u papieża

Spotkanie z Karolem III było ważne ze względów historycznych i ekumenicznych – po raz pierwszy przywódcy obu Kościołów modlili się razem i ogłosili się „współbraćmi”. Ale najważniejsze, a na pewno najbardziej radykalne przemówienie pontyfikatu papież wygłosił kilka godzin później.

Przedstawicieli ruchów ludowych zaprosił do Watykanu Franciszek – po raz pierwszy w 2014 r. i ponownie dwa lata później. Traktowano to jako wyraz „lewicowego skrzywienia” argentyńskiego papieża. Ku zaskoczeniu wielu Leon XIV ponowił zaproszenie. 

Mocne słowa papieża

Witając działaczy społecznych z najbiedniejszych krajów świata przypomniał, że z ruchem spotkał się w Peru i w pełni solidaryzuje się z jego żądaniem „ziemi, domu i pracy”. A także, że swoim imieniem chciał przywołać pamięć o papieżu, który pod koniec XIX w. stanął w obronie robotników, pisząc w encyklice o „pragnieniu rzeczy nowych” („Rerum novarum”), że to właśnie oni ponoszą największy koszt rewolucji przemysłowej i wprowadzania technologicznych nowinek.

Analogia do współczesnej sytuacji jest oczywista – mówił Leon XIV. Państwa i globalne koncerny nadal bogacą się kosztem najbiedniejszych, prowadząc rabunkową gospodarkę surowcową, rozpętując wojny o złoża metali ziem rzadkich, handlując bronią, przyczyniając się do katastrofy klimatycznej (którą najmocniej odczuwają mieszkańcy najuboższych regionów), dopuszczając się „poważnych przestępstw wobec emigrantów pod pretekstem obrony suwerenności narodowej” czy kumulując zyski z nowych technologii cyfrowych (media społecznościowe, e-hazard, kryptowaluty) i farmaceutycznych (rozpowszechnianie fentanylu).

Dajemy ludziom namiastki dobrobytu, zamiast zadbać o dobra podstawowe, jakimi wciąż są „ziemia, dom i praca” – przestrzegał papież. Co w ustach ostrożnego i ważącego słowa Leona XIV brzmiało jeszcze dobitniej niż za jego poprzednika.

Głos kobiet w Kościele

Zaskakująca była też odpowiedź, udzielona kolejnego dnia, podczas spotkania z ekipami synodalnymi. Zapytany o równość płci w Kościele, Leon XIV potwierdził, że trwają studia nad możliwością święceń diakonatu dla kobiet, dodając, że zbyt często „nasze wyrażanie wiary uwarunkowane jest kulturą, a nie wartościami ewangelicznymi”.

Spojrzenie na świat z perspektywy peryferii i zrównanie praw kobiet to nie są „rzeczy nowe”. Choć w Kościele wciąż traktowane jak nowinki. Leon XIV, włączając je do agendy swojego pontyfikatu, ma szansę to zmienić. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Rzeczy nie do końca nowe