Kraj, któremu odebrano wolę

W niedzielę 15 marca rozpocznie się dziesiąty rok wojny w Syrii.

Reklama

Kraj, któremu odebrano wolę

Kraj, któremu odebrano wolę

14.03.2020
Czyta się kilka minut
W niedzielę 15 marca rozpocznie się dziesiąty rok wojny w Syrii.
Przesiedlone syryjskie kobiety w obozie w wiosce Kafr Lusin na granicy z Turcją w Idlib, północno-zachodniej prowincji Syrii, 10 marca 2020 r. / FOT.Ozan KOSE / AFP / EASTNEWS
K

Każda kolejna rocznica wybuchu wojny w Syrii jest przygnębiająca. Przypomina o tym, jak cierpienie ludzkie można łatwo zbagatelizować i jak obywatele mogą stracić kontrolę nad własnym krajem na rzecz zagranicznych mocarstw.

W 2011 r. Syryjczycy wyszli na ulice zaprotestować przeciw opresji władz i prezydenta Baszara al-Asada. Symbolicznym początkiem konfliktu był 15 marca. Wówczas służby bezpieczeństwa zatrzymały i torturowały nastolatków, którzy – zainspirowani Arabską Wiosną – malowali na murach hasła wzywające do obalenia Asada. To po tym wydarzeniu protesty zaczęły się w całym kraju. Syryjczycy nie mogli spodziewać się, że szybko nakręcająca się spirala przemocy popchnie kraj w jeden z najtragiczniejszych jak do tej pory konfliktów XXI wieku.

Miasta i wsie niszczono dziesiątkami tysięcy nalotów i setkami tysięcy ostrzałów. Resztek życia pozbawiały je walki uliczne, wybuchające bomby i zamachy. Zasiewały lęk. Zrujnowany świat, który nastawał po bitwach, często nie stawał się lepszy przez długie miesiące. A długo upragniona względna stabilność była krucha – i nieraz rozsypywała się w pył. 

Po dziewięciu latach trudno w Syrii znaleźć rodzinę, której w jakiś sposób nie dotknęłaby wojna. Upływające miesiące podwyższają przygnębiające statystyki. Przynajmniej 400 tys. ludzi zginęło podczas wojny (chociaż to wątpliwy rachunek, bo już dawno stracono rachubę). Według ONZ, za granicami kraju przebywa 5,6 mln zarejestrowanych uchodźców z Syrii, jest też ponad 6,6 mln tzw. uchodźców wewnętrznych. Wielu z nich musiało kilkukrotnie uciekać przed wojną w różnych częściach kraju. Ponad 13 mln ludzi potrzebuje jakiejś formy pomocy. A to wszystko dzieje się w kraju, który do 2011 r. liczył 22 mln mieszkańców.

Asad tylko mocniejszy

Wojna w Syrii to jeden z bardziej złożonych współczesnych konfliktów, dlatego tak trudno opowiadać o nim w prosty sposób. Po pierwsze, zmagają się tam liczne ugrupowania lokalne i mocarstwa zagraniczne, jak Iran, Rosja, Turcja czy Stany Zjednoczone. Po drugie, na przestrzeni lat zmieniała swój charakter. Była lub jest walką sił antyrządowych z władzą w Damaszku, sił antyrządowych ze sobą nawzajem, wszystkich z tzw. Państwem Islamskim, Turków z Kurdami, Rosji ze Stanami Zjednoczonymi, Izraela z Iranem. Przede wszystkim jednak przestała to być wojna domowa. Stała się rozgrywką państw obcych, w której lokalne siły nie podejmują decyzji.

Nieprzypadkowo w trakcie ostatniej odsłony walk o prowincję Idlib, w rezultacie których w ciągu 3 miesięcy z domów musiało uciekać 900 tys. osób, to nie bojówki antyrządowe i Damaszek zawarły porozumienie o zawieszeniu broni. Zrobili to prezydenci Turcji Recep Tayyip Erdoğan i Rosji Władimir Putin podczas spotkania w Moskwie. Ankara i Moskwa wspierają, odpowiednio, bojówki antyrządowe i władzę w Damaszku. I walki rzeczywiście w znacznym stopniu ustały. Choć na jak długo – tego nie wiadomo.

Po dziewięciu latach Asad nie został obalony, jak chcieli tego pierwsi demonstranci. Co więcej, prezydent kontroluje 70 proc. powierzchni kraju i jego pozycja jest niezagrożona. Jest zwycięzcą wojny wciąż dalekiej od zakończenia. Trudno o nadzieję, by za rok, gdy wojna wejdzie w drugą dekadę, Syryjczycy przybliżyli się do upragnionego pokoju i lepszego życia, o którym tak marzyli w 2011 r.


SYRIA: W PUŁAPCE IDLIBU

W rezultacie ofensywy na prowincję Idlib w północno-zachodniej Syrii wojska prezydenta Baszara al-Asada i ich rosyjscy sojusznicy odbili z rąk sił antyrządowych ponad sto miejscowości. Sytuacja jest tak chaotyczna, że trudno oszacować liczbę ofiar. Przynajmniej 900 tys. osób uciekło z domów. Cywile znaleźli się w potrzasku.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Policzylem, w ograniczonym zakresie, artykuly dotyczace wojny w Syrii i Jemenie autorstwa dwoch publicystow regularnie piszacy w "Tygodniku Powszechny". Pierwszy z nich w latach 2018 i 2019 opublikowal 10 artykulow o Syrii i 5 artykulow o Jemenie. Drugi na 30 sprawdzonych napisal 5 o Syrii i nic o Jemenie. Sadze, ze to o czyms swiadczy. Pozdrawiam
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]