Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Konferencja jak inwestycja

Konferencja jak inwestycja

18.02.2019
Czyta się kilka minut
Warszawska konferencja, na której wielu nie zostawiło suchej nitki – dotyczyła Bliskiego Wschodu. Równie dobrze mogłaby dotyczyć Arktyki czy Polinezji. Jeśli choć trochę przybliży umowny „Fort Trump”, warto było jeść tę żabę.
Konferencja bliskowschodnia w Warszawie. Zamek Królewski, 13 luty 2019 r. / Fot. Piotr Molecki/East News
Konferencja bliskowschodnia w Warszawie. Zamek Królewski, 13 luty 2019 r. / Fot. Piotr Molecki/East News
J

Jeśli komuś trzeba jeszcze dowodu, jak oddalili się od siebie liderzy USA i Niemiec (po brexicie jedynego kraju Unii o globalnej wadze ciężkiej), ten zechce porównać przemówienia, które w miniony weekend, na konferencji w Monachium nt. bezpieczeństwa, wygłosili Mike Pence i Angela Merkel. Interpretacja pani kanclerz, że różnice dotyczą taktyki, a cele pozostają te same, to dyżurny optymizm. Pence mówi wprost: USA nie będą gwarantować bezpieczeństwa krajom, które z własnej woli uzależniają się od Rosji – jak Niemcy za sprawą Nord Stream 2.

W Monachium zobaczyliśmy dwie wizje świata. Nie jest to, jak upiera się wielu niemieckich polityków (i dziennikarzy), spór między USA i Europą: w kluczowych sprawach (Rosja, migracja, obronność, przyszłość Unii itd.) Wspólnota nie ma wspólnego stanowiska. Nawet jeśli nie ziszczą się nadzieje Salviniego i Le Pen, że wkrótce będą rządzić Unią, majowe wybory do Europarlamentu mogą nadać unijnym sporom nowy i groźny wymiar. Erozja Unii i wspólnoty atlantyckiej – to fakt.

W Monachium zobaczyliśmy też, że gdy idzie o sprawy ostateczne – o bezpieczeństwo – Berlin nie ma innym krajom nic do zaoferowania. Pogląd Merkel, że nie należy zrywać dialogu z Rosją, byłby przekonujący, gdyby towarzyszył mu argument, który przemawia do Putina. Tymczasem Bundeswehra jest dziś w podobnej kondycji jak armia ukraińska przed rokiem 2014 (samoloty nie latają, czołgom brak części, okręty podwodne mają zakaz zanurzania się), a Merkel nie robi nic, by to zmienić.

Co nam więc pozostaje? Realnie: inwestowanie w sojusz z USA. Jeśli inaczej nie można, także dwustronny. Angela Merkel może budzić sympatię, Donald Trump – niekoniecznie. Ale Ameryka to dziś Trump. Warszawska inwestycja – tj. konferencja, na której wielu nie zostawiło suchej nitki – dotyczyła Bliskiego Wschodu. Równie dobrze mogłaby dotyczyć Arktyki czy Polinezji. Jeśli choć trochę przybliży umowny „Fort Trump”, warto było jeść tę żabę.

 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nic nam nie da sojusz z USA, jeśli nie będziemy mieć dobrych stosunków z sasiadami, a przynajmniej z jednym. Nie możemy zapominać, ze sojusz niemiecko-rosyjski jest zawsze bardziej prawdopodobny niż konflikt miedzy nimi. A ten sojusz zawsze był i może być kosztem Polski, bo taka jest geopolityka. A Ameryka daleko...

"Angela Merkel może budzić sympatię, Donald Trump – niekoniecznie." Haha, od jakichś pięciu lat nie spotkałem nikogo, u kogo "Makrela" budziłaby sympatię, a Trump, owszem, ma w Polsce wielu sympatyków.

W takim razie milo mi donieść, ze pani Merkel budzi mój najwyzszy podziw i szacunek jako polityk doświadczony, wywazony i proeuropejski. Natomiast człowiek wybrany na prezydenta USA sprawia wrazenie egotycznego, niepoważnego i nieprzewidywalnego pajaca. I nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek rozsądny mogł go cenić. Chyba ze jest to osoba jednocześnie ceniaca sobie obecna władze w Polsce. W takiej sytuacji nie zamierzam się dziwić:)))

Mniej więcej, zgadzam się z Panią.

Angelę Merkel powiedziałbym nawet podziwiam [mniejsza o wyjaśnienia za co, bo obawiam się, że do Pana i tak nie trafi] zaś D. Dump to dla mnie rodzaj błazna, bardzo n i e s y m p a t y c z n e g o zresztą - no i już Pan spotkał...

kalina16: Tak, dokładnie tego się po Pani spodziewałem. eddiepolo: nie, nie spotkałem. Wymiana zdań "na internetach" nie jest spotkaniem. Co do klosza, to zastanawiam się, czy Państwo wszyscy tutaj w TP nie są pod kloszem... Ale może jest tak, że Wy pod swoim, a ja pod swoim?...

Mysle, ze to drugie:)))

zająłem niszę, tam szukać proszę... +++ mam jednego kolegę pisiora - niby inteligentny, ale tak jakoś inaczej, choć mu się w życiu dobrze wiedzie, wciąż z wyraźnymi oznakami zawiści w stosunku do tych, co im lepiej, no i jeszcze to, że na usprawiedliwienie ma niemały kredyt we francach... - jemu tak jak temu Panu powyżej, Trump różami, a Merkel siarką pachną

sobie dojna zmiana zrobiła - a wydawało się, że po takich wynalazkach jak Fotyga czy Waszczykowski już nic gorszego się polskiej dyplomacji przytrafić nie może..
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]