Kijów: rakieta spadła w okolicach dworca

KORESPONDENCJA Z UKRAINY | Pociągi nadal kursują, nie było informacji o ofiarach. Kateryna, Nina, Nora są bezpieczne w pociągu do Lwowa. Stamtąd pojadą do Warszawy.
z Kijowa
Czyta się kilka minut
Dworzec w Kijowie, 2 marca 2022 r. / fot. Paweł Pieniążek /
Dworzec w Kijowie, 2 marca 2022 r. / fot. Paweł Pieniążek /

Na dworcu w Kijowie od początku rosyjskiej inwazji panuje wyjątkowy tłok. Rodziny z dziećmi, pary, znajomi. Wielu z nich ma ze sobą zwierzęta. Wszyscy z niecierpliwością wypatrują nadjeżdżających pociągów. Tłumy ludzi udają się do Lwowa, by szukać schronienia przed nabierającą tempa wojną. Nie wszyscy chcą zostawać na zachodzie Ukrainy. Decydują się jechać dalej – do Polski i innych krajów Unii Europejskiej. Od 24 lutego kraj opuściło ponad 800 tys. osób.


ATAK NA UKRAINĘ | CODZIENNIE NOWE KORESPONDENCJE I ZDJĘCIA PAWŁA PIENIĄŻKA | CZYTAJ NA BIEŻĄCO W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Na podłodze siedzą trzy przyjaciółki: Kateryna, Nina, Nora, a także ich kolega. Dwie dziewczyny mają po 21 lat, trzecia jest o cztery lata starsza. Grają w Uno. Uśmiechają się i żartują. Zabijają czas w oczekiwaniu na pociąg do Lwowa. Stamtąd pojadą do znajomej w Warszawie.

– Chcemy wrócić od razu, jak to wszystko się skończy – mówi Kateryna.

Jej ojczym służy w szeregach obrony terytorialnej, a matka pojechała do Rosji, by odwiedzić chorych rodziców. Z powodu inwazji utknęła w kraju, w którym nie chce być. Próbuje się stamtąd wydostać – wrócić na Ukrainę lub pojechać dalej, ale z powodu coraz bardziej ograniczonych możliwości wyjazdu matka Kateryny ma utrudnione zadanie.

– Nigdy bym nie pomyślała, że coś takiego może się wydarzyć w naszym kraju – przyznaje Nora.

Wciąż są w szoku i brakuje im słów, by opisać to, co się stało. Po naszej rozmowie wracają do gry w karty.

Życia na głowie

W pobliżu wejścia na jeden z pierwszych peronów stoją 19-letni Andrij i 21-letni Ilja. Zapewniają, że nie uciekają, tylko jadą w bezpieczniejsze miejsce, do znajomego w obwodzie żytomierskim.

– Chcemy być bezpieczni. Teraz siedzisz w domu i coś może przylecieć – stwierdza Andrij.

Niestety pociąg rzadko jeździ w tamtym kierunku. W ostatnich dniach były odwołane. Andrij twierdzi, że wróci do Kijowa, gdy obrona terytorialna otrzyma więcej broni albo Kijów będzie bezpośrednio zagrożony atakiem ze strony Rosjan.

– Nikt nie spodziewał się, że nasze życia zostaną postawione na głowie – mówi 19-latek.

Późnym wieczorem, gdy Kateryna, Nina, Nora były już w pociągu do Lwowa, tuż koło dworca uderzyła rakieta. Prawdopodobnie leciała w kierunku Ministerstwa Obrony, ale zbiła ją ukraińska obrona przeciwlotnicza. Kawałki spadały kilka kilometrów dalej. Nie było informacji o ofiarach.

Pociągi dalej kursują. Mieszkańcy ostrzeliwanych miast nadal mogą mieć nadzieję na dotarcie w bezpieczne miejsce.

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”