Od ponad 20 lat władze Kanady, a na ich czele Kolumbia Brytyjska, prowadzą eksperymentalną politykę narkotykową – bardzo liberalną. Zakładano kliniki, w których uzależnieni mogą wstrzyknąć sobie heroinę pod okiem fachowego personelu (bezpiecznie, jak argumentowano), dostarcza się „czyste” narkotyki za darmo i przymyka oko, gdy ktoś pali crack w miejscach publicznych.
Eksperyment raczej się nie powiódł. Liczba śmierci z przedawkowania rośnie. Premier Kolumbii Brytyjskiej właśnie ogłosił zmiany.
EPIDEMIA | Zanim świat usłyszał o covidzie, w 2016 r. Kolumbia Brytyjska ogłosiła inną epidemię: stan zagrożenia zdrowia publicznego w związku ze wzrostem śmierci z przedawkowania narkotyków. Niewiele to dało, w 2023 r. padł nowy rekord: w 5-milionowej prowincji z przedawkowania zmarło 2511 osób. Dla porównania w liczącej 4,4 mln ludzi prowincji Alberta było to 1841 zgonów. W całej Kanadzie, o populacji równej polskiej, zmarły z tego powodu 7504 osoby. Szacuje się, że co piąty Kanadyjczyk będzie na przestrzeni swojego życia uzależniony.
Kanada zmaga się z tym samym problemem, co sąsiednie USA. Ponad dekadę temu pojawił się tam fentanyl, opioid używany wcześniej tylko w opiece weterynaryjnej. Jest 50 razy silniejszy od heroiny i dużo tańszy w produkcji. To groźna substancja, która może zabić już przy pierwszym użyciu i w minimalnej dawce. Po fentanyl sięgają ludzie, którzy uzależnili się od leków przeciwbólowych. Schemat często jest taki: lekarze chętnie przepisują pacjentom oksykodon, a gdy skończy się recepta, uzależniający efekt opioidów skłania do sięgania po nielegalne źródła.
Ponieważ fentanyl jest tani w produkcji i łatwy do znalezienia, wielu dilerów dodaje go do innych narkotyków. Nawet jeśli ktoś kupi „bezpieczniejszy” (jak się może wydawać) crack czy heroinę, i tak może się na niego natknąć. To groźne zwłaszcza dla młodych ludzi, eksperymentujących z używkami. Nawet mała dawka może okazać się dla nich śmiertelna.

STREFY | Władze Kolumbii Brytyjskiej uznają dziś, że śmierci z przedawkowania są największym problemem w całej epidemii uzależnień.
W 2023 r. w Vancouver, największym mieście prowincji, świętowano dwudziestolecie otwarcia pierwszej Strefy Bezpiecznych Zastrzyków (Safe Injection Site). To miejsce przeznaczone dla osób uzależnionych od narkotyków, do którego mogą przyjść i przyjmować je w sanitarnych warunkach. Z dala od policji, za to pod opieką personelu medycznego, który pomoże w razie przedawkowania. Na miejscu personel bada czystość narkotyku, dostarcza metadon i „czystą” wersję narkotyku za darmo.
W całym kraju działa 39 takich stref: siedem w Albercie, dziewięć w Kolumbii Brytyjskiej, cztery w Quebecu i dziewiętnaście w Ontario. Rząd wychodzi z założenia, że najbardziej niebezpieczną sytuacją jest przyjmowanie narkotyków samotnie, bez opieki osoby, która może reagować w przypadku przedawkowania. A to zdarza się w strefach parę razy dziennie, gdyż nie istnieje bezpieczna dawka fentanylu. W efekcie strefy nie pomagają wyjść z uzależnienia, nie odpowiadają też na kryzys bezdomności (w Kanadzie jest dziś więcej bezdomnych niż w trakcie Wielkiego Kryzysu lat 30. XX w.) ani na potrzeby materialne uzależnionych. Są tylko zapewnieniem, że uzależnieni przeżyją kolejny dzień.
Kolumbia Brytyjska poszła jednak o krok dalej. Na początku 2023 r. w życie weszła ustawa dekryminalizująca posiadanie ciężkich narkotyków w małych ilościach – do 2,5 grama kokainy, metamfetaminy, MDMA lub opioidów. Wcześniej, od 2020 r., policja zaprzestała aresztowań osób posiadających małe ilości substancji, jedynie je konfiskowała. Gdy głosowano tę ustawę, minister zdrowia prowincji Carolyn Bennett twierdziła, że pomoże ona zmniejszyć „stygmatyzację, strach i wstyd”, a osoby uzależnione nie będą musiały milczeć na temat swego nałogu.
PLAC ZABAW | Zwrot w polityce prowincji premier Kolumbii Brytyjskiej David Eby ogłosił 26 kwietnia. „Ciężkie narkotyki nie powinny być używane tam, gdzie bawią się dzieci, gdzie pacjenci wracają do zdrowia, gdzie dzieje się życie społeczności” – mówił. Okazuje się, że przyzwolenie na posiadanie ciężkich narkotyków doprowadziło do tego, że osoby uzależnione palą crack w autobusach czy w parkach. Taki park – dobro opłacone przez podatników – w którym przyjmuje się fentanyl, jest już niedostępny dla dzieci i rodzin.
Teraz, gdy w życie wejdzie nowe prawo, policjanci będą mogli poprosić osoby zażywające o opuszczenie miejsc publicznych. Jeśli sytuacja tego wymaga, będą mogli skonfiskować narkotyki lub aresztować osoby, które zagrażają bezpieczeństwu publicznemu.
Minister zdrowia prowincji Adrian Dix przekonuje, że uzależnienie nadal traktowane będzie jako problem zdrowotny, ale że nie oznacza to przyzwolenia na wszystko – np. na branie narkotyków w parkach, na przystankach, placach zabaw, przed drzwiami sklepów, kawiarni czy szpitali. Dix uważa, że zwrot ten nie oznacza, iż program pilotażowy okazał się niewypałem, lecz tylko, że wymaga korekty. Ciężkie narkotyki wciąż pozostają legalne w zaciszu domowym i miejscach przeznaczonych do ich przyjmowania. Kolumbia Brytyjska ma oferować też programy pomocowe i setki dodatkowych łóżek w ośrodkach odwykowych.
John Rustad z Partii Konserwatywnej Kolumbii Brytyjskiej ripostował: „Czego nie rozumiem, to dlaczego premier Eby w ogóle myślał, że w porządku jest chodzić po ulicy, paląc crack, jeżeli nie jest w porządku chodzić po ulicy, pijąc piwo”.
Pojawił się też nowy pomysł: „inhalacja” zamiast zastrzyków. Czyli po prostu palenie cracku. Wolontariusze w rozstawianych (na razie nielegalnie) po kraju namiotach rozdają szklane fajki. W Vancouver jest już 16 miejsc, które oferują możliwość palenia narkotyków w obudowanych ogródkach. Nawet politycy zastanawiają się nad tym, by dodać miejsce bezpiecznej inhalacji do każdej strefy.
POLEMIKI | Pierre Poilievre – „złoty chłopiec” kanadyjskiej prawicy, lider Partii Opozycyjnej i jej nadzieja na następcę obecnego premiera Justina Trudeau – jest wrogiem liberalnej polityki narkotykowej. Pod koniec kwietnia zwrócił się do Trudeau: „Premier zalegalizował palenie metamfetaminy w pokojach szpitalnych, wstrzykiwanie heroiny w parkach w obecności dzieci, używanie twardych narkotyków w transporcie publicznym. Rząd Kolumbii Brytyjskiej prosi go o odwrócenie tej legalizacji w parkach, szpitalach i transporcie publicznym. Czy to zrobi – tak czy nie?”.
Poilievre dodał, że „każdego dnia sześć osób w Kolumbii Brytyjskiej umiera z powodu przedawkowania w związku z tą polityką. Wielu więcej umiera z powodu przestępstw motywowanych narkotykami”. I dalej: „Pod rządami premiera Trudeau mamy 380-procentowy wzrost śmierci z przedawkowania, w związku z polityką legalizacji i dotowania ciężkich narkotyków”.
Trudeau broni się, że liberalna polityka w Kolumbii Brytyjskiej to program pilotażowy, na który nalegał rząd tej prowincji. Podkreśla, że najważniejsze jest dla niego ratowanie życia: „Epidemia uzależnienia od opioidów dotyka rodzin, społeczności i jednostek w całym kraju i jest tak od wielu, wielu lat. Dlatego wciąż stosujemy podejście oparte na współczuciu, bezpieczeństwie i zdrowiu publicznym, i decyzje oparte na faktach”.
GROŹNA BIBLIOTEKA | W prowincji Alberta, gdzie mieszkam, posiadanie narkotyków nie jest legalne, ale w praktyce nie jest ścigane przez policję. Centrum Edmonton, stolicy prowincji, uważane jest za jedno z najmniej bezpiecznych miejsc w tym mieście, zwłaszcza po zmroku.
Idąc główną ulicą Jasper Avenue, co krok napotykam palących crack bezdomnych. W jednej z kawiarni sieci Tim Hortons uzależnieni przesiadywali całymi dniami, aż personel postanowił zagrodzić im dostęp do stolików. Teraz palą pod drzwiami, naprzeciw przystanku.
Wychodząc z psem na spacer, muszę uważać na rozsiane po parku strzykawki. Idąc ulicą, mijam tuziny uzależnionych, w tym osoby leżące na chodniku; czasem jestem świadkiem reanimacji. Osoby będące pod wpływem odpoczywają na ławkach w centrum handlowym City Centre i biurowcu Commerce Place. Tutejsze metro uważane jest za niebezpieczne ze względu na obecność osób będących pod wpływem i częste przypadki agresji fizycznej. Nawet jadąc autobusem, zdarza mi się spotkać osoby palące crack. Po niecałym roku w Edmonton rozpoznaję słodki zapach tej substancji po jednej nutce.
W chłodne dni niebezpiecznym miejscem w centrum staje się biblioteka publiczna Stanleya A. Milnera – tutaj chowają się uzależnieni bezdomni. Przed wejściem handlują dilerzy, a w toaletach pali się crack i heroinę. Choć personel często sprawdza łazienki, robiąc tzw. healthcheck, znajduję tam fifki i strzykawki. Niedawno jeden z pracowników biblioteki został zaatakowany nożem, przypadki pomniejszej przemocy są codziennie. Latem, gdy większość ludzi przyjmuje narkotyki na zewnątrz, jest spokojniej.
ALBERTA WŁASNĄ DROGĄ | Miasto Lethbridge, liczące 90 tys. mieszkańców i leżące na południu prowincji, przy granicy z USA, jest nieoficjalną „stolicą” uzależnienia w Albercie. W 2023 r. z przedawkowania umierało tam średnio 10 osób miesięcznie. Działa tam największa Strefa Bezpiecznych Zastrzyków w całej Ameryce Północnej.
Dlaczego Lethbridge? Były minister środowiska Alberty Jason Nixon tłumaczy to bliskością USA: fentanyl sprowadzany jest drogą morską z Chin do Stanów w postaci półproduktów (czasem wprost, a czasem poprzez Meksyk).
Nixon, krytyczny wobec liberalnej polityki narkotykowej, uważa, że narkotyki zawsze wiążą się z obecnością gangów i przemocą. Jest dumny, że jego prowincja idzie inną drogą: „Uzależnienie akceptuje się jako chorobę i podaje ludziom truciznę, zamiast dostarczyć im narzędzia, które pomogłyby im wyjść z tej sytuacji. Nie chcemy nikogo aresztować za to, że jest uzależniony. Jest odwrotnie. Wyciągamy rękę do tych ludzi, umieszczamy w bezpiecznych miejscach i udostępniamy zasoby pozwalające im się wyleczyć. Druga strona wierzy, że gdy umieści się ich w namiotach lub mieszkaniach opłaconych przez podatników, pozwalając im na spożywanie trucizny, to w jakiś magiczny sposób się wyleczą”.
Nixon uważa, że liberalna polityka Kolumbii Brytyjskiej to „opieka paliatywna” dla uzależnionych: „Alkoholizm to wielki problem, ale alkohol w ciągu dekad powoduje takie zniszczenia, które fentanyl może wywołać w tygodnie”. Dowodzi, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczny fentanyl. „Nasz rząd wierzy, że powinniśmy iść w inną stronę” niż Kolumbia.
KOPALNIE PIASKÓW | W Albercie obok meksykańskiego kartelu działają liczne gangi złożone z rdzennych Kanadyjczyków. Tych ostatnich epidemia uzależnienia dotyka bardziej niż osoby o europejskim pochodzeniu. Są trzy razy bardziej narażeni na śmierć z przedawkowania.
Alberta ma za to inny problem: tajemnicą poliszynela jest – dotykająca głównie białych mężczyzn – epidemia uzależnienia od kokainy. Jej przyczyną jest specyfika gospodarki Alberty: piaski bitumiczne przyciągają osoby bez wykształcenia obietnicą wysokich zarobków, wyciągają je z domów rodzinnych i odseparowują od rodzin.
I tak, na północy Alberty, w mieście Fort McMurray, alkohol i używki są nie tylko normalne, ale wręcz niezbędne, by wytrzymać dzień pracy w kopalni odkrywkowej, który trwa po 12-15 godzin. Pracownicy tych kopalń często pracują przez trzy tygodnie non stop. Alberta jest „ziemią obiecaną” dla przybyszów z nadmorskich prowincji na wschodzie Kanady, gdzie pozamykały się tamtejsze kopalnie i wielkie przetwórnie ryb.
W barze w Edmonton spotykam dilera, który sprzedaje kokainę w Fort Mac. Chwali się, że zarabia setki tysięcy dolarów rocznie. I że w czasie wolnym wynajduje modelki na Instagramie i zaprasza na wspólne wyjazdy na festiwale i wycieczki, które opłaca. Mówi, że ma 28 lat, choć wygląda na przynajmniej czterdziestkę.
LEGALNA MARIHUANA | Pod koniec 2018 r. rząd centralny Kanady zalegalizował spożycie marihuany. Miejsca, gdzie można ją kupić, są dosłownie na każdym rogu – jest ich więcej niż sklepów spożywczych czy stacji benzynowych. Prawie 40 proc. Kanadyjczyków deklaruje, że spróbowało marihuany przynajmniej raz w życiu, a 15 proc., że korzystało z niej w ostatnim roku. Jedna trzecia tych, którzy używali jej w ostatnich trzech miesiącach, pali marihuanę codziennie lub prawie codziennie.
W odróżnieniu od opioidów marihuana nie jest substancją silnie uzależniającą, nie prowadzi też do przedawkowania i przemocy fizycznej. Jej przykład nie może być więc inspiracją dla polityki dotyczącej ciężkich narkotyków.
KROK W TYŁ | Gdy zbliża się 31 sierpnia, Międzynarodowy Dzień Wiedzy o Przedawkowaniu, w całej Kanadzie w miastach organizuje się warsztaty, na których można nauczyć się, jak pomóc osobie, która przedawkowała, wstrzykując jej substancję noloxone.
Pomoc uzależnionym nie może jednak polegać na dobrej woli przechodniów. Politycy mówią o destygmatyzacji, ale często to właśnie wstyd jest motorem, który motywuje uzależnionych do zmiany. Pobłażliwa polityka narkotykowa może być też problemem dla samych uzależnionych – osoby wychodzące z nałogu narażone są na pokusy, skoro dostęp do narkotyków jest prosty (to trochę tak, jakby finansować z podatków bary, gdzie alkoholicy otrzymywaliby codziennie darmową „małpkę”).
Kolumbia Brytyjska robi krok (czy może – pół kroku) w tył i zastanawia się, czy liberalna polityka narkotykowa jednak bardziej nie szkodzi. Patrząc na statystyki uzależnień i śmierci z przedawkowania, w kolejnych latach można się spodziewać następnych korekt.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















