Kakofonia oskarżeń, czyli jak pracujemy dla Moskwy

Zeznania Marcina W. są „do wyboru, do koloru”. Wy nam spiskiem zawiązanym w ruskiej bani, to my wam reklamówką z 600 tys. euro łapówki dla młodego Tuska. A że cała ta historia kupy się nie trzyma?
Czyta się kilka minut
Marek Falenta w czasie rozprawy w sprawie afery podsłuchowej przed Sądem Okręgowym w Warszawie. 19 września 2016 r. / MARIUSZ GRZELAK / REPORTER
Marek Falenta w czasie rozprawy w sprawie afery podsłuchowej przed Sądem Okręgowym w Warszawie. 19 września 2016 r. / MARIUSZ GRZELAK / REPORTER

W Łodzi fanatycy ŁKS i Widzewa wyzywają się nawzajem od Żydów. Robią to od lat. Niewielu z nich ma pojęcie o historii swojego miasta i klubu, ale to nie jest żadna przeszkoda. Przecież nie o prawdę tu chodzi, tylko o emocjonalny efekt.

Niestety, ślady podobnej mentalności można znaleźć również w naszej rzeczywistości polityczno-medialnej, zwłaszcza w mnożonych w nieskończoność oskarżeniach kolejnych osób o odgrywanie roli rosyjskiej agentury w Polsce. To już właściwie przemysł, a opisy wydarzeń przypominają scenariusze tanich filmów szpiegowskich. W jednym z nich Marek Falenta jedzie, według zeznań jego wspólnika Marcina W., do rosyjskiego hotelu i przekazuje GRU (na imprezie w saunie z prostytutkami) kompromitujące dla polityków PO nagrania ich rozmów z dwóch warszawskich knajp. I to w czasie, gdy o taśmach było już głośno pośród warszawskich dziennikarzy… Oczywiście ktoś może sobie wierzyć w ten opis oraz w to, że miesiąc później do akcji skompromitowania rządu Donalda Tuska wykorzystano dziennikarzy „Wprost”, a akcja ABW w redakcji po jej publikacjach żenujących dialogów elity PO (przy okazji nagrano też wywody Mateusza Morawieckiego) nie była spektakularnym atakiem na wolność dziennikarską, ale walką z rosyjską siatką. Proszę bardzo. Dziś można wierzyć we wszystko. Wybory polityczne w Polsce opierają się przecież nie na wiedzy, ale na wyznaniu wiary.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

W rosyjskiej wojnie informacyjno-psychologicznej chodzi o podminowywanie nastrojów, by atakowane społeczeństwa uległy demoralizacji, stały się rozproszone, pasywne i pogrążone w paranoi >>>>


Zeznania Marcina W. są „do wyboru, do koloru”. Wy nam spiskiem zawiązanym w ruskiej bani, to my wam reklamówką z 600 tys. euro łapówki dla młodego Tuska. A że cała ta historia kupy się nie trzyma? Że gdyby Zbigniew Ziobro naprawdę wierzył w te brednie, to syn byłego premiera już dawno miałby „wjazd” ABW do domu o szóstej rano i sprawę karną w sądzie? Prawda, nieprawda, przy okazji najbliższego sondażu zobaczy się, czy warto było zużywać energię na durne oskarżenia.

Faktem jest, że Falenta kontaktował się z politykami PiS w sprawie nagrań, a taśmy uderzające w rząd PO pojawiły się po aneksji Krymu przez Rosję, gdy Tusk stracił złudzenia wobec Putina. Tyle że chyba żaden szef rosyjskiego wywiadu nie zdecydowałby się na obalenie koalicji PO-PSL, wiedząc że alternatywą dla niej było już wówczas obsesyjnie antyrosyjskie (po ataku na Gruzję i katastrofie w Smoleńsku) PiS. No chyba że uwierzymy, iż partia ta jest rzeczywiście zinfiltrowana przez Moskwę, a szefem siatki jest Antoni Macierewicz. I pewnie dlatego rząd PiS przyjmuje miliony Ukraińców, wysyła do Kijowa tony broni i domaga się drastycznych sankcji na Rosję. Widzą Państwo w tej konstrukcji jakąś logikę? Bo ja widzę w niej tyle prawdy, co w opowieści o torbie z łapówką dla Tuska czy w materiałach TVP o Radosławie Sikorskim.

Nie mam wątpliwości, że w Polsce działa rosyjska agentura. Mam jednak wrażenie, że ta ciągła kakofonia oskarżeń tworzy świetny klimat dla skutecznej i zarazem cichej pracy prawdziwych szpiegów Rosji.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 44/2022