Reklama

Ładowanie...

Kakofonia oskarżeń, czyli jak pracujemy dla Moskwy

Kakofonia oskarżeń, czyli jak pracujemy dla Moskwy

24.10.2022
Czyta się kilka minut
Zeznania Marcina W. są „do wyboru, do koloru”. Wy nam spiskiem zawiązanym w ruskiej bani, to my wam reklamówką z 600 tys. euro łapówki dla młodego Tuska. A że cała ta historia kupy się nie trzyma?
Marek Kęskrawiec
W

W Łodzi fanatycy ŁKS i Widzewa wyzywają się nawzajem od Żydów. Robią to od lat. Niewielu z nich ma pojęcie o historii swojego miasta i klubu, ale to nie jest żadna przeszkoda. Przecież nie o prawdę tu chodzi, tylko o emocjonalny efekt.

Niestety, ślady podobnej mentalności można znaleźć również w naszej rzeczywistości polityczno-medialnej, zwłaszcza w mnożonych w nieskończoność oskarżeniach kolejnych osób o odgrywanie roli rosyjskiej agentury w Polsce. To już właściwie przemysł, a opisy wydarzeń przypominają scenariusze tanich filmów szpiegowskich. W jednym z nich Marek Falenta jedzie, według zeznań jego wspólnika Marcina W., do rosyjskiego hotelu i przekazuje GRU (na imprezie w saunie z prostytutkami) kompromitujące dla polityków PO nagrania ich rozmów z dwóch warszawskich knajp. I to w czasie, gdy o taśmach było już głośno pośród warszawskich dziennikarzy… Oczywiście ktoś może sobie wierzyć w ten opis oraz w to, że miesiąc później do akcji skompromitowania rządu Donalda Tuska wykorzystano dziennikarzy „Wprost”, a akcja ABW w redakcji po jej publikacjach żenujących dialogów elity PO (przy okazji nagrano też wywody Mateusza Morawieckiego) nie była spektakularnym atakiem na wolność dziennikarską, ale walką z rosyjską siatką. Proszę bardzo. Dziś można wierzyć we wszystko. Wybory polityczne w Polsce opierają się przecież nie na wiedzy, ale na wyznaniu wiary.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

W rosyjskiej wojnie informacyjno-psychologicznej chodzi o podminowywanie nastrojów, by atakowane społeczeństwa uległy demoralizacji, stały się rozproszone, pasywne i pogrążone w paranoi >>>>


Zeznania Marcina W. są „do wyboru, do koloru”. Wy nam spiskiem zawiązanym w ruskiej bani, to my wam reklamówką z 600 tys. euro łapówki dla młodego Tuska. A że cała ta historia kupy się nie trzyma? Że gdyby Zbigniew Ziobro naprawdę wierzył w te brednie, to syn byłego premiera już dawno miałby „wjazd” ABW do domu o szóstej rano i sprawę karną w sądzie? Prawda, nieprawda, przy okazji najbliższego sondażu zobaczy się, czy warto było zużywać energię na durne oskarżenia.

Faktem jest, że Falenta kontaktował się z politykami PiS w sprawie nagrań, a taśmy uderzające w rząd PO pojawiły się po aneksji Krymu przez Rosję, gdy Tusk stracił złudzenia wobec Putina. Tyle że chyba żaden szef rosyjskiego wywiadu nie zdecydowałby się na obalenie koalicji PO-PSL, wiedząc że alternatywą dla niej było już wówczas obsesyjnie antyrosyjskie (po ataku na Gruzję i katastrofie w Smoleńsku) PiS. No chyba że uwierzymy, iż partia ta jest rzeczywiście zinfiltrowana przez Moskwę, a szefem siatki jest Antoni Macierewicz. I pewnie dlatego rząd PiS przyjmuje miliony Ukraińców, wysyła do Kijowa tony broni i domaga się drastycznych sankcji na Rosję. Widzą Państwo w tej konstrukcji jakąś logikę? Bo ja widzę w niej tyle prawdy, co w opowieści o torbie z łapówką dla Tuska czy w materiałach TVP o Radosławie Sikorskim.

Nie mam wątpliwości, że w Polsce działa rosyjska agentura. Mam jednak wrażenie, że ta ciągła kakofonia oskarżeń tworzy świetny klimat dla skutecznej i zarazem cichej pracy prawdziwych szpiegów Rosji.©

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jako reporter rozpoczynał pracę w dzienniku toruńskim „Nowości”, pracował następnie w „Czasie Krakowskim”, „Super Expressie”, czasopiśmie „Newsweek Polska”, telewizji TVN. W lutym 2012...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]