Jom Kipur 5779

Piszę ten komentarz wieczorem po wyczerpującym, 26-godzinnym święcie Jom Kipur, zwanym po polsku Dniem Pojednania i Pokuty.
Czyta się kilka minut

Zgromadzeni ubrani na biało – symbol oczyszczenia – modlili się po wiele­kroć o wybaczenie wszelkich, nawet pozornie najbanalniejszych grzechów. Wszystkie są wymienione w specjalnym na ten dzień modlitewniku.

Nie sposób powiedzieć, który grzech jest mniejszy, który poważniejszy. Błagano Ojca i króla naszego modlitwą „Awinu Malkenu” o miłosierdzie i łagodność. Obiecywaliśmy poprawę, a przede wszystkim prosiliśmy o to, by nas zapisano w księdze błogosławieństw, życia, powodzenia, i by ta księga objęła wszystkich Żydów i wszystkich ludzi. Modliliśmy się o zmarłych, o najbliższych. Tuż przed końcem modłów, w ostatniej chwili, gdy zamykają się już bramy niebios, gdy wszystkie decyzje już prawie zapadły, jeszcze raz wołano o zmiłowanie i odpuszczenie grzechów. Było to wołanie nadziei, w której każda chwila, nawet ta ostatnia, może nas ocalić i przynieść oczyszczenie. Gdy już kończą się słowa, gdy już wszystkie życzenia i przeprosiny są za nami, trzy razy słychać głos szofaru. To jakby głos syren, dziki, silny, który trwa, póki ostatni grający nie skończy. Tym szofarem zwracano się do Boga i do siebie. Szofar przypomina też ofiarę Izaaka. W rocznicę ofiarowania obchodzimy dzień pokuty. Pierwszy szofar został zrobiony z rogów barana, który zaplątał się na górze Moria w gęstych zaroślach. Szofar może być z rogów antylop, bawoła. Musi tylko brzmieć tak, jak pewnie brzmiał u bram Jerycha czy na górze Syjon.

Na koniec mówi się: „obyś został zapisany w księdze życia, a twój zapis opieczętowany”. Mówiono: „szczęśliwego nowego roku 5579”. Bo teraz w istocie zaczął się nowy rok. Teraz, jak po każdej spowiedzi, otworzył się nowy rachunek grzechów, zaniechań, potknięć. Piękne i mądre to święto. Najważniejsze święto żydowskie. Tego dnia czyta się Księgę Jonasza. Jest w niej całkowicie nowy, oryginalny wykład teologii wybaczania. Pewnie dlatego Jonasz uciekał od przeznaczenia wprost do brzucha wieloryba. Ta koncepcja wybaczenia dotąd nie istniała w Biblii. Od tego momentu każdy mógł, niezależnie od płci i narodowości, religii i tradycji, stanąć przed Bogiem i prosić o to, co nazywane jest po hebrajsku „tszuwa”. Lubię to słowo. Oznacza w istocie powrót. Powrót do stanu czystości, przejrzystości, takiej kondycji, w której nie musimy się przed samymi sobą wstydzić swoich postępków czy złych słów.

Po 26 godzinach kończy się post. Dla większości jest trudny i denerwujący. Tradycja wskazuje na 26 godzin. Możemy pytać, dlaczego? Bo taka jest wartość liczbowa tajemnego imienia Boga.

A więc mogę teraz wszystkim swoim czytelnikom życzyć, by zostali zapisani w księdze pokoju, szczęśliwości i życia. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 40/2018