Jezusa łatwo utracić. Na szczęście z pomocą przychodzi pewna Boża obietnica

Jaki pomysł ma Bóg na sytuację, kiedy nasza wiara przestaje być miłością, a staje się przyzwyczajeniem i obowiązkiem?
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Przechowujemy [ten] skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była ta przeogromna moc, a nie z nas” – wyznanie św. Pawła, zapisane w liście do Koryntian (2 Kor 4, 7), przywołano ostatnio w Liturgii. Jaki skarb, jakie naczynie? Odpowiedź kryje się we wcześniejszym wersecie: „Albowiem Bóg, Ten, który rozkazał ciemnościom, by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach, by olśnić nas jasnością poznania chwały Bożej na obliczu Chrystusa” (2 Kor 4, 6). Skarbem jest „poznanie chwały Bożej na obliczu Chrystusa”. Skarbem jest twarz Jezusa i wszystko, co można z Niej wyczytać o Bogu. To doświadczenie, które rozjaśnia światłem każdą ciemność. Odtąd wszystko widzę. Mogę się poruszać bez obawy upadku. Wszystko jest „jasne”.

A naczynie? To serce. Przywykliśmy już do pouczenia, że ostatecznie wszystko w naszych relacjach z Bogiem rozstrzyga się na poziomie serca: „do każdego, który słucha słowa o Królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu” (Mt 13, 19); „ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem daleko jest ode Mnie” (Mt 15, 8); „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem” (Mt 22, 37). Ale co z rozeznaniem, że to naczynie jest gliniane? To nie jest łatwa diagnoza: zatrzymujemy Jezusa w sercu, bo przecież nie sposób Go nie pokochać. Nie sposób też Go zatrzymać inaczej, jak tylko „więzami miłości”. Tak samo jednak – mówi Paweł – jak Go w sercach zatrzymujemy, tak równie łatwo tracimy. Nasza miłość jest gliniana. Nasza wiara przestaje być miłością, przestaje być najważniejszą w życiu relacją osobistą, redukuje się do przyzwyczajenia, prawa, obowiązku. Serce zaczyna gonić za innymi doznaniami.

Właśnie dlatego tak ważna jest obietnica „nowego serca”, złożona przez Boga ustami Ezechiela (Ez 11, 19; por. 18, 31): „Dam wam nowe serce, (…) usunę serce kamienne, a dam serce z ciała”. W różnych lekcjach tekstu „nowe serce” obiecane jest jako serce „inne” albo „pojedyncze”, „zjednoczone”. To obietnica serca nie rozproszonego, nie zdekoncentrowanego, lecz skupionego na Tym, którego chcę w sercu zachować. Obietnica na szczęście nie jednorazowa, lecz nieodwołalna – wierna, jak wierny jest Ten, który nas pierwszy pokochał.

PS. Drogi Księże Adamie, wszelkiego dobra!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Gliniane serce