Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jezus śpi pod kościołem

Jezus śpi pod kościołem

13.11.2017
Czyta się kilka minut
W minionym tygodniu wstrząsnęły mną rzeczy tak gatunkowo i wagowo różne, że nie wiem, jak je zmieścić w jednym tekście.
R

Rzecz pierwsza to prokreacyjno-prozdrowotna kampania, w której Ministerstwo Zdrowia zachęca Polaków, by skoro już wstali z kolan, teraz zaczęli kicać. Oraz odżywiać się zdrowo i mnożyć. Jak króliki. Na swoim facebookowym profilu do owej zachęty przytomnie odniósł się Adam Wajrak, zauważając, że nieodłącznym składnikiem zdrowej diety królika są jego własne kupy (a precyzyjniej jeden ich rodzaj, tzw. cekotrofy), bez codziennej konsumpcji których zwierzę popada w osłabienie i raz dwa przenosi się do krainy wiecznych skoków. Znajomi hodujący te miłe zwierzątka donoszą też, że zdarza im się (królikom, nie znajomym) np. pożreć swoje dopiero co narodzone dziecko, nie bywają też specjalnie wybredne, gdy chodzi o realizację swoich potrzeb płciowych. Koprofagia, kanibalizm, promiskuityzm – nie sądziłem, że doczekam chwili, w których patronacki rząd żoliborskiego konserwatysty będzie nęcił mnie...

6782

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

tylko błagam, nie bądźmy jak Koziołek Matołek i na siłę nie szukajmy po całym świecie czegoś czego i u nas jest pod dostatkiem, czyli ubogich i potrzebujących.

Pytanie pozostaje jedno - co się musi stać, żeby wszelkiej maści konserwatyści, rydzykowie i cała masa "wiernych" zrozumiała tak oczywistą prawdę? Zapis ewangeliczny jest jednoznaczny, ale pewnie p. Terlikowski potrafi znaleźć tysiące argumentów, że Jezus miał co innego na myśli.

jako środek antykoncepcyjny, to z uszczypliwością pod adresem zdrowokróliczej kampanii reklamowej, byłbym raczej ostrożny. A i obecne środki antykoncepcyjne(talidomid został już dawno wycofany), raczej nie są dla zdrowia neutralne, skoro wiele młodych kobiet dość gwałtownie zaczyna "puchnąć w oczach"-czy to problem tylko nadwagi? Do niedawna mieliśmy globalno-mentalny problem z "przekróliczeniem" Ziemi, tylko od niejakiego czasu kraje wysoko rozwinięte zaczęły cierpieć na masowy brak rąk do pracy(choć mozna by spekulować, że ręce do roboty można jakoś wypreparować od reszty królika?. Józek Dżugaszwilli ksywa Stalin, powiadał, że gdy jest człowiek, to jest problem, a gdy człeka nie ma, to wszystko gra. Tylko dlaczego p. Józek uskuteczniał przenosiny całych narodów-na syberyjskie, czy kazachskie pustkowia, by przeobrażać tamtejsze tereny w socjalistyczny raj? Czyżby jednak człowiek(królik), to tylko połowiczny problem, bo jest on także i jakąś szansą dla Ziemi? Można też spekulować, że ta szansa, jest "nienaturalna" i "nieekologiczna". Można i taką opcję przyjąć, tylko eksperckie sugestie p. Adama Wajraka ksywa Ledwiecomatura w tym temacie, to traktowałbym raczej powściagliwie

Talidomid nie był stosowany jako środek antykoncepcyjny, tylko przeciwwymiotny i przeciwbólowy...

tylko jako lek wspierający(przeciwbólowy) przez kobiety w ciąży. Dziekuję za skorygowanie

!

i te ironiczne dotyczące królików (idźmy w jakość nie ilość!) jak i bardzo poważne, bardzo mądre dotyczące domów opieki w parafiach. Piękna idea, podobnie jak sugestia Franciszka. Kurcze jak was lubię, ludzi Kościoła Otwartego.

W końcu Kościół Otwarty, to kosciół otwarty-dla każdego...

I niech poczytają o Dorothy Day nasi wielebni oraz pseudokatolicy, niech zrozumieją na czym polega aborcja i że ona jest grzechem, owszem, ale kobieta która jej dokonała też może zasłużyć na miano świętej czy błogosławionej.

Eureka, wreszcie ktoś przetłumaczył SEX=KICAĆ ; kicać brzmi bardziej romantycznie:):) chyba niedoceniany własnego języczka

„Ubodzy powinni być więc nie na marginesie parafii, tylko w jej sercu, widoczni i, rzecz jasna, zaopiekowani” Wczoraj na mszy kazanie prawił jakiś misjonarz, było o talentach, ale głownie się skupiał na pozytywnym myśleniu, na mnożeniu miłości poprzez dzielenie się nią. O miłości bliźniego tyle się już nasłuchałem z ambon, że nie robi to na mnie nijakiego wrażenia. Jak na dwa tysiąclecia jej pomnażania, efekty są nader mizerne. Niedawna akcja przygarnięcia do serc jednej rodziny uchodźców w parafii, jakoś chyba umarła śmierdzą w zarodku. Próbowałem się dowiedzieć, czy można otrzymać jakiś kontakt z taką rodziną, nie jestem krezusem i nie mogę składać jakichś dalekosiężnych deklaracji, ale gdybym nawiązał kontakt z konkretną rodziną w potrzebie, to od czasu do czasu coś bym wyskrobał. Żeby się włączyć do akcji trzeba wpłacić na konto, wyznaczone przez kościół, a oni tam już pomogą komu trzeba - akurat. Owsiak im w gardle stoi niczym ość i dusi. Co, ci którym on pomaga są jacyś gorsi. Zbiera się u nas na wyprawki szkolne, paczki dla ubogich w parafii, ale jakoś nie widzę aby należeli do grona zaopiekowanych. Nie mam na myśli patologii, ale nie spotkałem w życiu wielu księży kumplujących z biedakami. Poznałem i owszem kilku, większość z nich była świeżo po seminarium i specjalnie materialnie pomagać nie byli w stanie, a poparcia od pryncypałów nie mieli, zresztą szybko gdzieś przepadali na zadupiach. A te domy dla biedaków to fajna rzecz. W pewnej parafii spłonął stary dom, mieszkała w nim co tu dużo mówić biedna rodzina. We wsi budowano nowy kościół, najpierw postawiono jednak plebanię. Gmaszysko o imponujących rozmiarach, zdolne pomieścić, bez przesady z 5 mieszkań w standardzie M-4. Zajmował je jeden ksiądz z gospodynią, który od czasu do czasu otrzymywał wsparcie wikarego. Rada Sołecka wpadła na genialny pomysł, aby proboszczowi dokwaterować na pewien czas biedaków i pomoc im w odbudowie chałupinki. Skończyło się na tym, że wyremontowano starą już nieużywaną remizę strażacką, taki barak 25 m kwadratowych, tak na chybcika bo na plebani miejsca nie stało, z zima szła wielkimi krokami. Do dziś zresztą stoi ona w 3/4 pusta, a biedna rodzinka po dziś dzień zamieszkuje starą remizę, a działo się to lat tamu prawie 20. Pomoc biedakom to niezły interes, im kto więcej o tym mówi tym mniej mleka daje.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]