„Jedno życie”: Anthony Hopkins jako brytyjski Schindler. Koniecznie przygotujcie chusteczki

Film o uratowaniu 669 dzieci, głównie żydowskich, to portret człowieka, który nie zadawał sobie pytań, dlaczego należy pomagać uchodźcom.
w cyklu CO OBEJRZEĆ W WEEKEND
Czyta się kilka minut
Kadr z filmu „Jedno życie”, reż. James Hawes, 2023 r. // Materiały prasowe
Kadr z filmu „Jedno życie”, reż. James Hawes, 2023 r. // Materiały prasowe

„Po co Anglii ci Żydzi?” – drwi nazistowski kontroler w pociągu przewożącym małych uciekinierów z okupowanej Czechosłowacji. Dzieci mają legalne papiery i niedługo trafią do brytyjskich rodzin tymczasowych. Całą operację przygotowała grupa wolontariuszy, wśród nich Nicholas Winton, młody londyński makler, który po tym, co zobaczył w Pradze jesienią 1938 roku, nie miał wątpliwości, czym teraz powinien się zająć.

Tysiące wypędzonych z Kraju Sudetów, zajętego właśnie przez Trzecią Rzeszę, mogło nie przeżyć zbliżającej się zimy, a polityka „Drang nach Osten” i machina Zagłady już się rozkręcały. Być może film „Jedno życie”, zrobiony przez BBC i prezentujący światu postać „brytyjskiego Schindlera”, miał uleczyć moralnego kaca z powodu podpisania ongiś układu monachijskiego czy po innych jeszcze grzechach Londynu. Niemniej dramat Jamesa Hawesa to przykład solidnego, klasycznie zrobionego kina, któremu przyświeca dobra sprawa i które wyzwala duże emocje. Koniecznie przygotujcie chusteczki. 

  • JEDNO ŻYCIE („One Life”) – reż. James Hawes. Prod. Wielka Brytania/Czechy/Australia/USA 2023. Cineman, Premiery CANAL+, Rakuten TV, Player, Play Now, TVP VoD

Filmy o podobnej tematyce kręcone na Zachodzie grzeszą zazwyczaj jednym – muszą w sposób dosłowny wszystko swojemu widzowi tłumaczyć. Tak jest i tym razem, ale jak widać, przypominania historii nigdy za wiele. Zwłaszcza że o działalności Wintona jego rodacy dowiedzieli się dopiero pół wieku po wojnie, za sprawą telewizyjnego show. Tam też pomysłodawcy filmu znaleźli swego bohatera, a kanwą scenariusza stała się późniejsza biografia „Nicky’ego” autorstwa jego córki. Postawiła jednak warunek: ojca musi zagrać Anthony Hopkins.

Helena Bonham Carter i Johnny Flynn w filmie „Jedno życie”, reż. James Hawes, 2023 r. // Materiały prasowe

W dużej mierze dlatego wierzy się w tę opowieść, a już na pewno w jej fragmenty bardziej współczesne, kiedy sędziwy Winton (młodszego gra Johnny Flynn) próbuje „odpomnieć” tamten wojenny epizod. Bynajmniej nie ku własnej chwale. Ciekawym rysem tej postaci, wczoraj i dziś, co zresztą upodabnia ją do wielu współczesnych aktywistów, jest ciągły niedosyt pomagania. Zamiast poczucia spełnionego obowiązku i moralnej satysfakcji Nicholas obsesyjnie myśli, że można było jeszcze bardziej i więcej. Film ujawnia także mimochodem okrutną stronę całej akcji, czyli swoistą selekcję, jakiej poddawano dzieci (nowa rodzina mogła sobie wybrać określony typ).

Tym, co łączy dwie odległe epoki, staje się również walka o uwagę mediów dla tej niezwykłej sprawy, co niedawno doczekało się ironicznego epilogu. Oto na początku tego roku, podczas kampanii promocyjnej przed brytyjską premierą „Jednego życia”, starano się ukryć fakt, iż chodzi w nim o ratowanie dzieci głównie żydowskich. Brzmi to koszmarnie, ale wobec tragicznych wydarzeń w Strefie Gazy mogłoby to marketingowo spalić film, posiadający skądinąd tytuł zaczerpnięty wprost z talmudycznego „kto ratuje jedno życie…”. Dlatego w materiałach promujących wybrano bezpieczny eufemizm „dzieci z Europy Środkowej”, a sir Nicholas Winton, jakkolwiek nigdy nie pielęgnował swoich żydowskich korzeni, zapewne przewracał się wówczas w grobie.

Koneserzy kina, szczególnie ci, którzy patrzą podejrzliwie w stronę każdej kolejnej produkcji z Holokaustem w tle, mogą zarzucić wiele samemu filmowi, podobnie jak historycy. Na przykład to, że trochę nagina fakty, chwilami brzmi czytankowo i że na poziomie inscenizacji nie wstydzi się gładkiego telewizyjnego sznytu, z ckliwą muzyką włącznie. Ale tak jak popularny program „That’s Life!” przybliżył niegdyś Brytyjczykom wydarzenia z czasów wojny, tak i sam film odgrywa dziś podobną rolę edukacyjną. Zresztą w kulminacyjnej, chwytającej za serce scenie, kiedy oglądamy występ starego Wintona przed kamerami, w rolach ocalałych wystąpili autentyczni ocaleńcy, przydając „Jednemu życiu” bezcenną wartość.

Podobnie Helena Bonham Carter w roli matki młodego bohatera. Okazuje się, że jej dziadek, Eduardo Propper de Callejón, jako hiszpański dyplomata w Paryżu był zaangażowany w ewakuację tysięcy Żydów wysyłanych z podbitej Francji do Portugalii. On, w przeciwieństwie do Wintona, został doceniony dopiero pośmiertnie – może i o nim powstanie kiedyś film.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”