Reklama

Jedenaste: przemyśl całą dziesiątkę

Jedenaste: przemyśl całą dziesiątkę

28.12.2020
Czyta się kilka minut
Wiele nakazów biblijnych, takich jak kamienowanie homoseksualistów i reguły traktowania niewolników, uważamy dzisiaj za niemoralne. Co to mówi o Biblii – i o nas?
Natalia Polasik, „Thinker”, 2019 r. NATALIA POLASIK / MOONWATER.PL
W

W Biblii zapisano chyba najbardziej znany w świecie zachodnim kodeks podstawowych praw moralnych: „nie zabijaj”, „nie kradnij”, „nie cudzołóż”. Utrwalono tu też znaną od dawna złotą regułę etyki: „Co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie” (Mt 7, 12), funkcjonującą częściej w formie negatywnej: „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. W Biblii hebrajskiej i w Nowym Testamencie nakazano też miłość bliźniego, nawet nieprzyjaciela: „będziesz miłował bliźniego jak siebie samego” (Kpł 19, 18; por. Mk 12, 31), umieszczając poprzeczkę wymagań moralnych bardzo wysoko.

Wydaje się oczywiste, że dla chrześcijanina Biblia – jako Słowo Boże – jest źródłem moralności i to z niej ma czerpać normy etyczne, którymi kieruje się w życiu. Pogląd ten wymaga jednak korekty oraz pogłębienia. Mamy bowiem w Piśmie Świętym również boskie nakazy i przykłady postaw, które ocenilibyśmy dziś jako niedopuszczalne etycznie i prawnie. Kamienowanie za czyn homoseksualny, wygnanie trędowatego ze społeczności, nakaz „wymorduj, nie oszczędzając kobiet i dzieci” czy opisana w Nowym Testamencie zagadkowa śmierć Ananiasza i Safiry (Dz 5), którzy okłamali apostołów – to przykłady tego, że nie tylko zachowania bohaterów Biblii mogą być dalekie od wzorów moralności. Także niektóre nakazy czy zachowania przypisywane Bogu słusznie uchodzą dziś za niemoralne.

Rozum, tradycja, ewolucja

Skąd zatem wiemy, co jest dobre, a co złe? Które normy zachować, a które odrzucić? Już sam fakt, że odrzucamy choćby jedną normę z Biblii (np. prawo akceptujące niewolnictwo), wskazuje, że kierujemy się zewnętrznymi wobec niej kryteriami i źródłami moralności. Pytanie o źródła etycznych ocen i o to, skąd pochodzą normy moralne, jest pytaniem starym jak sama filozofia. Myśliciele wypracowali trzy główne podejścia do tego zagadnienia. Jedni uważają, że dochodzimy do tego na drodze rozumowania – to tzw. racjonalizm etyczny. Drudzy, że nauczyli nas tego inni: rodzice, wychowawcy, społeczeństwo czy religia – to tzw. empiryzm etyczny. Trzeci pogląd głosi, że czujemy to intuicyjnie, po prostu to wiemy, rodzimy się z tym – to tzw. natywizm etyczny.

Biblia jako źródło moralności plasuje się w grupie drugiej: uczymy się, jak postępować, z przesłania Biblii i przykładu życia jej bohaterów. Wydaje się jednak, że normy nie biorą się z zewnątrz, lecz tkwią w nas samych. Wiele eksperymentów psychologów rozwojowych, w których brały udział najmłodsze dzieci, sugeruje, że instynkt moralny może być wrodzony: pojawia się, zanim dziecko nauczy się mówić czy odbierze wychowanie. Zastanówmy się: gdy pożyczymy od koleżanki pieniądze, to jest jakoś oczywiste, że powinniśmy je oddać. Podobnie oczywiste jest to, że rodziców mamy szanować, rannego opatrzyć, a tonącego ratować. Nie trzeba nas tego uczyć ani do tego przekonywać.


CZYTAJ CAŁY DODATEK WIELKIE PYTANIA NA NOWO: MORALNOŚĆ >>>


Ta niesłychana samooczywistość, a wręcz apodyktyczność nakazów moralnych zadziwiała myślicieli od dawna. Kiedy bowiem próbujemy je tłumaczyć, kiedy szukamy dla nich odpowiednich racji, to narażamy się jedynie na ich relatywizację – na dyskusję i możliwość obalenia takiego czy innego uzasadnienia. Tymczasem długi się oddaje, tonących próbuje ratować, a śpiącej matce nie podcina się gardła. Skąd zatem to wiemy?

To, że uważamy coś za moralnie obowiązujące, nie zawdzięczamy Biblii, religii, wychowaniu czy prawu, ale nam samym. To jest nasze dziedzictwo ewolucyjne. Nasze decyzje i sądy moralne biorą się z instynktów moralnych – jak skłonność do współpracy, poczucie sprawiedliwości, troska o potomstwo czy lojalność wobec grupy – które uformowały się w toku milionów lat ewolucji i są w nas osadzone bardzo głęboko. Instynkty moralne wywołują emocje moralne, które są rodzajem silnego motywatora: sprawiają, że działamy tak, a nie inaczej i oceniamy coś jako dobre lub złe, często w sposób natychmiastowy.

Emocje moralne są pierwsze, automatyczne i przedrefleksyjne, nie ustanawiają powinności moralnych, ale dają intuicyjną wiedzę na ten temat. Dopiero wtórnie racjonalny umysł próbuje uzasadniać nasze działania lub odczucia, raz lepiej, raz gorzej. Emocje moralne funkcjonują jak wewnętrzny kompas, który pozwala nam szybko i mniejszym nakładem energii podejmować decyzje moralne. Nie oznacza to oczywiście, że wskazówka tego kompasu zawsze wskazuje (największe) dobro i że wyczerpują one zakres zachowań moralnych. Nasze uposażenie biologiczne wyznacza bazę, swoiste pole możliwości, w ramach którego tworzy się bardziej zaawansowane, oparte na rozumie normy postępowania, etykę ćwiczenia się w cnotach, prawo miłości nieprzyjaciół itd. Podstawą moralności zawsze jednak będą nasze instynkty moralne wytworzone w procesie doboru naturalnego. Zwane czasem głosem wewnętrznym czy głosem sumienia, każą nam postąpić tak, a nie inaczej, nawet gdy normy społeczne i prawne nakazują coś innego.

O ile więc Biblia – jak i każda inna księga czy kodeks – nie stanowi źródła podstawowych ludzkich intuicji i zachowań moralnych, o tyle może stanowić wezwanie do praktykowania wyższych standardów postępowania. Wielu jednak i tu widzi problem.

Duch, nie litera

Biblia powstała bowiem w świecie starożytnym i wiele z jej rozstrzygnięć moralnych nie przystaje do współczesnej nam wrażliwości etycznej. Przytacza się tu nie tylko bezlitosny nakaz eksterminacji ludności Kanaanu, który pada z ust Boga w księgach Wyjścia i Jozuego. Wskazuje się rozliczne, czasem subtelne postawy i nauki biblijne, które są wyrazem stronniczości (np. pochwała złupienia Egipcjan przez lud Izraela), bezduszności (np. Abraham, który ma zabić swego syna jako „dowód” wiary w Boga), fundamentalizmu (np. Abraham gotowy zabijać dla Boga stawiany jako wzór wiary), mizoginii wyrażającej się takimi stwierdzeniami, jak: „Narodziny córki to strata” (Syr 22, 3) czy „Lepsza przewrotność mężczyzny niż dobroć kobiety” (Syr 42, 14), moralności Kalego, wybiórczej empatii itd.

Papieska Komisja Biblijna (PCB) w specjalnym dokumencie z 2009 r. poświęconym zagadnieniu etyki biblijnej – „Biblia a moralność. Biblijne korzenie postępowania chrześcijańskiego” – zauważa, że choć w Biblii znajduje się wiele norm i przykazań, to nigdy nie są one odizolowane od określonego kontekstu. Biblia została spisana przez ludzi w konkretnej epoce historycznej i odzwierciedla ówczesny sposób oceny otaczającej rzeczywistości.

Dokument zwraca również uwagę, że Biblia nie daje gotowych rozwiązań moralnych, zwłaszcza wobec dzisiejszych problemów cywilizacyjnych, jak terroryzm, imigracja, podział dóbr, badania genetyczne, etyka życia seksualnego, szacunek dla zwierząt i zasobów naturalnych, etyka pracy, rodziny i życia wspólnotowego itd. To, czego możemy szukać w Biblii, to kryteria, których zastosowanie pozwala znaleźć odpowiednie rozwiązanie dla ludzkiego postępowania. Dwa podstawowe kryteria wskazywane przez ten dokument to: zgodność z biblijną wizją istoty ludzkiej oraz zgodność z przykładem Jezusa.

Jest to trafne podejście do złożonego zagadnienia moralności biblijnej. To, że dziś zgodnie potępiamy niewolnictwo, nie zawdzięczamy lekturze Biblii. Tak Stary, jak i Nowy Testament traktują system zniewolenia ludzi jako integralny element struktury społecznej (o czym świadczą choćby przypowieści Jezusa o niewolnikach czy listy św. Pawła). To na teksty z Pisma Świętego powoływało się Południe Stanów Zjednoczonych z dominującą gospodarką rolną nastawioną na produkcję bawełny, by zachować status quo niewolnictwa, co udało się niemal do początków XX w.! Do tego, że niewolnictwo jest złe, a wręcz nieludzko okrutne, doszliśmy w toku historii drogą długich debat, sporów, rozpraw, a nawet wojen. Sublimując oceny moralne w tej sprawie, ludzie kierowali się nie tyle prawodawstwem Pisma Świętego, ile rozeznaniem rozumowym i wrażliwością etyczną swego czasu.

Podobnie jest z zagadnieniem kary śmierci. Ostatni trzej papieże zaapelowali o jej powszechne zaprzestanie, wbrew tradycji Starego i Nowego Testamentu oraz dwóm tysiącom lat nauczania Kościoła katolickiego o adekwatności i potrzebie jej stosowania. Ta radykalna zmiana nauczania Kościoła potwierdza, że konkretne rozwiązania etyki biblijnej nie są czymś absolutnym, lecz ewoluują wraz z rozwojem moralnym społeczeństwa. Podobnie jest także ze społeczną pozycją kobiety, prawami osób homoseksualnych, podejściem do zwierząt i innymi zagadnieniami moralnymi. W tych kwestiach nie tyle nauczanie Biblii, co rozwój społeczeństw i coraz większa wrażliwość etyczna stały się wyznacznikiem progresu moralnego. Przytoczony wyżej dokument PCB, wymieniając zniesienie niewolnictwa, równość płci i wrażliwość na ochronę naturalnego dziedzictwa ludzkości, stwierdza: „Biblia nie podaje bezpośrednich i gotowych odpowiedzi zmierzających do rozwiązania tych lub innych problemów” oraz wskazuje, że „dla przygotowania kwe stii moralnych dotyczących tego rodzaju pytań trzeba uciec się do świateł refleksji teologicznej, rozumu i nauki”.

Jezusowe Kazanie na Górze (Mt 5) – doniosła reinterpretacja starotestamentalnego dekalogu i prawa talionu („oko za oko, ząb za ząb”) – potwierdza konstatację antropologów i etyków, że moralność się zmienia wraz ze społeczeństwem i jego ewolucją kulturową. Dokument PCB wielokrotnie mówi o „delikatnym procesie właściwego wyboru moralnego” czy o „złożoności kwestii etycznych” ze świadomością wielowymiarowości różnych problemów moralnych współczesności. W ten sposób chrześcijanie są zachęcani do nieustannego badania i pogłębiania poszczególnych kwestii moralnych. Nie wszystkie one są na tyle jednoznaczne, by zacytować wyrwany z kontekstu werset biblijny i przy jego pomocy potępić ludzkie wybory.

W budowaniu etyki opartej na Biblii nie chodzi o przytoczenie takiego czy innego cytatu celem wsparcia promowanej przez siebie oceny moralnej. Chodzi bardziej o przeniknięcie ducha teologii moralnej teologią biblijną i kryteriami moralnymi, którymi się ona kieruje. Trzeba rozwijać teologię moralną (zakorzenioną w Biblii), a z drugiej strony filozofię moralną (zakorzenioną w racjonalnej, naukowej i filozoficznej refleksji), uwzględniając oba te źródła z zachowaniem harmonii między nimi (co głosi m.in. Konstytucja soborowa „Gaudium et spes”). Dynamika wzajemnej relacji między lumen rationis a lumen revelationis – światłem rozumu a światłem objawienia – najlepiej służy poszukiwaniu rozwiązań współczesnych dylematów postępowania człowieka.

Kobieta przed domem

Co w takim razie z dekalogiem, który stanowi zdaniem wielu ikonę etyki biblijnej i kartę moralności ogólnoludzkiej? Antropolodzy i egzegeci podważają globalną uniwersalność przykazań dekalogu oraz charakter etyczny pierwszych z nich, wskazując, że mają one raczej wymiar teologiczny. Właśnie w dekalogu kobieta jest wymieniona jako własność mężczyzny, do tego mniej cenna od domu: „Nie pożądaj domu bliźniego twego, nie pożądaj żony bliźniego swego, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest” (Wj 20, 17; w dekalogu z Pwt 5 kobieta jest wymieniona przed domem, ale dalej jako własność mężczyzny). Egzegeci zgadzają się dziś, że dekalog stanowi odbicie prostego życia półkoczowniczych klanów, że jest skierowany do mężczyzn, że liczba dziesięć jest symboliczna (zakazów/nakazów jest tu w sumie kilkanaście), że trzy pierwsze przykazania nie mają związku z etyką, a ostatnie „Nie pożądaj” nie dotyczy myśli, lecz czynów zewnętrznych, przede wszystkim zaś, że dekalog jest tak samo dokumentem moralnym, jak polityczno-religijną konstytucją kształtującego się ludu Hebrajczyków.

Dekalog koncentruje się na powstrzymaniu od zachowań społecznie i religijnie szkodliwych (osiem z dziesięciu przykazań jest sformułowane negatywnie), a więc na moralności zakazywania. To nie wyczerpuje zadań etyki, która w wersji maksymalistycznej ma przecież wyjaśniać i stymulować ludzkie postępowanie w urzeczywistnianiu dobra (moralność wyrażona pozytywnie). Trudności w potraktowaniu dekalogu jako uniwersalnej karty etyki jest więcej, dlatego cytowany dokument PCB o moralności proponuje nowe, pozytywne i uwspółcześnione odczytanie dziesięciu przykazań (np. czcij rodzinę, wspieraj prawo do życia, strzeż dobrego imienia innych osób itd.).

Warto zauważyć, że jako katolicy nie przestrzegamy dekalogu takiego, jaki zawarty jest w Biblii. Modyfikujemy dwa jego przykazania: drugie, czyli zakaz czci obrazów i rzeźb, łączymy z pierwszym, a z nakazu świętowania dnia szabatu uczyniliśmy świąteczną niedzielę. Co do innych przykazań, nasze rozumienie również różni się od literalnego. Przestrzegamy dekalogu w sposób, w jaki Jezus go nauczał, zwłaszcza gdy dokonał doniosłej reinterpretacji w Kazaniu na Górze. Także współczesny judaizm szerzej postrzega zakres biblijnych micwot (przykazań). Wracamy więc do tego, o czym była mowa wyżej: moralność ewoluuje wraz z rozwojem społeczeństwa, właściwe postępowanie etyczne to zaś coś, co należy odkrywać, a nie coś, co zostało nam dane raz na zawsze. Każde pokolenie kształtuje nowy obraz i wydobywa nową treść z takiego czy innego kodeksu moralnego postępowania. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Gdyby na sprawę spojrzeć bez teologicznego oszołomstwa, powinniśmy za oczywisty przyjąć fakt, że Bóg nie jest ograniczony kontaktowaniem się z pojedynczą jednostką ludzka, za pomocą świętych pism, czy kaznodziei. Więcej, takie ograniczeni powinniśmy przyjąć za coś absolutnie bzdurnego. Każdy z nas może powiedzieć, ze mną On nie rozmawia, modlę się, umartwiam, kontempluje, a On zupełnie nic na to. Nasza natura posiada ciekawą potrzebę nazwania wyjaśniania sobie wszystkiego co nas otacza, jeśli czegoś nie rozumiemy, puszczamy wodzę fantazji. Z pewnością Boga nie rozumiemy, to nas zmotywowało to wymyślenia sobie jego namiastki, takiej na miarę i potrzeby. Przy okazji wymyślony został skuteczny system ogłupiania i niewolenia współbraci. Ten system działa, cokolwiek by na ten temat powiedzieć. Jest na bieżąco modyfikowany, i uaktualniany na miarę potrzeb. Tylko z pozoru wygląda na archaiczny, nie przystający do naszego tu i teraz. Absolutnie zgadzam się, że moralność jest nam dana jak wszystkie inne instynkty, zapisana w genach, utrwalonych historią doświadczeń gatunkowych. To utrwalanie ciągle się dokonuje, w nas tu i teraz i jest przekazywane następnym pokoleniom. To nie jest coś co wykuwa się w Watykanie, Białym Domu, czy na jakichkolwiek stolcach. To siedzi w nas, w naszej świadomości, na którą wpływ ma wszystko co nas otacza. Jest tylko jeden mały haczyk, niewielu z nas posiada świadomość samego siebie, wolimy "owczy pęd", bo tak jest prościej i wygodniej.

wybieram tego drugiego. Argumenty Jerry Fodora są przekonujące dla ludzi, którym myślenie logiczne jest bliskie. EWOLUCJONIZM WYMAGA WIARY W CUDA. Fodor, który był ateistą nie chciał nikomu i niczemu wierzyć na słowo dlatego napisał z innym wybitnym naukowcem Platellim świetnie napisaną, bardzo profesjonalną, popartą licznymi argumentami nie do odparcia książkę. Wyszło im, że dobór naturalny rzeczywiście funkcjonuje w świecie ale w bardzo ograniczonym zakresie. Bardzo wiele rzeczy nie mogło powstać w efekcie doboru naturalnego. EWOLUCJONIZM WYMAGA WIARY W CUDA. Musi być jakiś inny mechanizm. Fodor jako ateista uznał, ze jest to jakiś mechanizm naturalny, którego jeszcze nie odkrylismy. https://nakanapie.pl/ksiazka/blad-darwina

Beka, ciekawe jest to że dawno temu to abp. Józef Życiński poddał krytyce Wilsonowskie brednie o tym że moralność jest wynikiem ewolucji. No ale tak, moralność ewoluuje kiedyś nie do pomyślenia było mordować nienarodzone dzieci
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]