„Pomodlę się za zwycięstwo” – napisał na czacie katolicki wiceprezydent USA, gdy sekretarz obrony zapowiedział dobre warunki do rozpoczęcia bombardowania celów w Jemenie. „Doskonale” – skwitował potem, gdy budynek, w którym przebywał dowódca Hutich, runął pod bombami, grzebiąc jeszcze pięćdziesięcioro innych mieszkańców. Oto mamy przypadkowo wgląd w to, jak o wojnie i życiu innych ludzi myśli katolik współprzewodzący atomowemu mocarstwu.
W całej niesławnej wymianie na Signalu to dla mnie jedna z bardziej wstrząsających wypowiedzi. Życie uczy nieufności do religijnej ostentacji, ta zaś miała miejsce w kontekście polityki i bombardowania budynku mieszkalnego. Wiara, militaryzm i triumf to niebezpieczne połączenie. Podobnie zresztą jak inna demonstracja religijności, gdy sekretarz stanu USA Marco Rubio wystąpił w Środę Popielcową w telewizji z nakreślonym popiołem znakiem krzyża na czole, gdy jego administracja masowo wyrzucała z kraju migrantów, i krótko po tym, jak prezydenta Zełenskiego upokorzono w Białym Domu.
Czy właśnie widzimy, jak wyłania się nowy wizerunek katolika? Takiego, co w kaszę sobie nie da dmuchać, każe dziękować za pomoc? Dzielnego i dumnego chłopaka? Zresztą takich dziarskich katolickich chłopców nie trzeba szukać za oceanem. Mnożące się rycerskie grupy dla katolickich mężczyzn organizują i u nas pasowania, pielgrzymki i zloty. Mnożą się też deklaracje kandydatów na prezydenta. Jestem katolikiem, chrześcijaninem, członkiem Kościoła katolickiego – deklarował w Bielsku-Białej Karol Nawrocki.
Troszkę bardziej po katolicku zadziorny okazał się Sławomir Mentzen, wyznając w programie Wojewódzkiego, że w zasadzie nie trawi obecnego papieża. „Nazwałem go południowoamerykańskim komunistą. Nie zgadzam się z nim w wielu sprawach. Kościół, uważam, kilkadziesiąt lat temu popełnił olbrzymi błąd, po Soborze Watykańskim II. Odszedł wtedy od swoich zasad”. W środowisku Konfederacji ponoć mówi się, że Sławek jest prawdziwym katotalibem. Taliban to jednak jest dość groźne skojarzenie.
„J.D. Vance to przyszłość katolicyzmu” – powiedział mi ostatnio znajomy teolog. Jak to możliwe? „Kobiety odchodzą od konserwatywnego katolicyzmu, więc nie wychowują w nim dzieci. Zatem przyszłość katolicyzmu to męscy konserwatywni konwertyci, tacy jak Vance” – wyjaśniał. I przyznam, że zmroziła mnie trafność tej obserwacji. Vance dokonał konwersji na katolicyzm dopiero 6 lat temu, nazywa ją dołączeniem do ruchu oporu.
Tak, katolicyzm bywa magnesem dla konserwatywnie myślących mężczyzn. Wabi ich jego wiekowość, trwałość niektórych przekonań. Ale też, powiedzmy sobie szczerze, przyciąga ich Kościół katolicki jako nobliwy rezerwat patriarchatu, miejsce, w którym nie trzeba się napinać na równość płci, bo jej specjalnie nie ma, i nie trzeba szanować osób LGBT+, bo tu się ich nie poważa. Kościół mający głębokie zasoby tradycji, by usprawiedliwić mizoginię i odesłać kobiety do ich głównego powołania: rodzenia dzieci.
Pytanie, czy oddamy nasz Kościół, uparcie chcący pozostać rezerwatem patriarchatu, dzielnym konserwatywnym chłopakom, czy uda się patriarchat ukruszyć? Żeby ukruszyć patriarchat, w czasie Wielkiego Postu dziewczyny z różnych miejsc świata ogłosiły Strajk Katoliczek w odpowiedzi na brak konkretnych decyzji synodu o synodalności w sprawach dotyczących kobiet. Nazwałyśmy to strajkiem, żeby pokazywać swoją nieobecnością i odmową wykonywania pracy odpłatnej lub wolontariackiej, jak bardzo kobiety są obecne w życiu swoich lokalnych Kościołów. Są wszak miejsca, gdzie prowadzą liturgię, administrują parafiami i diecezjami. Ale i w polskim Kościele bez kobiet trudno o schole, katechezę, charytatywne dzieła w parafiach. Ba, jak zauważyła jedna z dziewczyn na naszych przedstrajkowych naradach, bez poświęcających czas matek dzieci nie pojawią się na nabożeństwach.
Kobiety związane ze Stowarzyszeniem Tekla wyszły 29 marca w Krakowie na plac Marii Magdaleny z transparentami. Od hasła „Apostoł Julia pyta, gdzie jej następczynie?” po „Kościół taki pro-life, a przewijaka nie ma”. To był pewnie pierwszy uliczny protest polskich katoliczek w sprawie ich równości w Kościele. Jedne się już znały z demonstracji w Rzymie podczas synodu, inne usłyszały o tej manifestacji w mediach. „Trzeba kontynuować” – mówiły potem. No trzeba. Zapiszcie sobie w kalendarzach niedzielę, 22 marca 2026. Szykuje się dalszy ciąg.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















