Jerzy Dziekoński: Kiedy z medycznego punktu widzenia zaczyna się starość?
Prof. Jerzy Gąsowski: Starzenie się to proces rozciągnięty w czasie. Niektórzy uważają, że człowiek ma tyle lat, na ile się czuje, i jest w tym nieco prawdy. Żeby jednak dostać skierowanie do poradni geriatrycznej, trzeba mieć ukończone 60 lat. Nie jest to bezpodstawnie ustanowiona przez NFZ granica, bo ma uzasadnienie w fizjologii człowieka i pokrywa się z definicją starości określoną przez WHO. Nieco inaczej patrzy na tę kwestię Eurostat, który wyznaczył 65. rok życia na moment, w którym człowiek przestaje mieścić się w wieku produkcyjnym.
Żyjemy jednak coraz dłużej, również w dobrym zdrowiu, w związku z czym coraz częściej mówi się o wieku 70, a nawet 75 lat. Jest jeszcze określenie późnej starości i tu punkt odcięcia wyznacza się na 80. albo 85. rok życia, co wiąże się ze zjawiskiem pozytywnym, zwanym długowiecznością. Struktura piramidy demograficznej zmienia się: najszybciej przyrastającą statystycznie grupą wiekową w polskim społeczeństwie stanowią osoby, które ukończyły 80. rok życia.
A co z fizjologią w tym procesie?
Gdybyśmy ustawili na Rynku w Krakowie stoisko i postanowili zbadać ciśnienie tętnicze losowo wybranej grupy w wieku od 30. do 90. roku życia, to zobaczylibyśmy prawidłowość: ciśnienie skurczowe wzrasta razem z wiekiem, a rozkurczowe od ok. 55.-60. roku życia; dalej wypłaszcza się i zaczyna opadać. Punkt, w którym obie krzywe rozchodzą się – czyli ciśnienie skurczowe rośnie, a rozkurczowe opada, wypadłby ok. 60.-65. roku życia. I tu dyskusje się kończą, zmiany czarno na białym możemy zobaczyć za pomocą prostego urządzenia do mierzenia ciśnienia.
Wiąże się to z postępującym z wiekiem sztywnieniem aorty i ma daleko idące implikacje w patofizjologii chorób układu krążenia, zwłaszcza nadciśnienia tętniczego. Oczywiście wiele się zmieniło, dzisiejszy 75-latek często funkcjonuje lepiej niż 65-latek sprzed kilkudziesięciu lat. Stąd też propozycje przesuwania granicy starości. Niestety, rosnąca długość życia (również tego w dobrej jakości) na poziomie populacyjnym wiąże się ze wzrostem liczby lat przeżywanych w niesprawności.
Jakie są choroby charakterystyczne dla wieku senioralnego?
Zacznijmy od tego, że starość sama w sobie nie jest chorobą. W naszych ciałach zachodzą procesy związane z inwolucją układów i narządów i nie jesteśmy w stanie tego odwrócić. Najłatwiej dostrzec to po starzeniu się skóry i tkanki podskórnej: robią się zmarszczki, zmienia się jakość kolagenu, skóra jest mniej jędrna i elastyczna. Obok chorób ze starością wiążą się typowe objawy, wśród których dominują dolegliwości bólowe, zwłaszcza dotyczące układu kostno-szkieletowego.
Typowym dla starszego wieku schorzeniem jest nadciśnienie tętnicze. Każda osoba, która dożywa ok. 50-55 lat, musi mierzyć się z 90-proc. ryzykiem jego rozwinięcia. Innymi słowy, wartości ciśnienia tętniczego u 9 na 10 żyjących osób w pewnym momencie będą przewlekle na tyle wysokie, że niezbędne będzie przyjmowanie leków przeciwnadciśnieniowych.
A na czym polega migotanie przedsionków?
Pacjent odczuwa chaotyczną pracę serca, co spowodowane jest nieuporządkowanym przekazywaniem impulsów aktywujących skurcz komór, a w konsekwencji komory serca nie są w optymalny sposób wypełniane. U starszych osób ze względu na usztywnienie, zwłaszcza lewej komory, skurcz przedsionka jest bardzo istotny. W migotaniu przedsionków on wypada i go po prostu nie ma.
Wspólnym mianownikiem dla powstawania tej oraz innych arytmii czy np. zaburzeń przewodzenia jest rozwój miażdżycy naczyń wieńcowych, czyli choroby niedokrwiennej serca. Jej częstość występowania również rośnie z wiekiem. Choroba ta w niektórych przypadkach prowadzi do ostrego zespołu wieńcowego, a w skrajnej postaci do zawału serca. Trzeba jeszcze wspomnieć o niewydolności serca oraz o możliwych powikłaniach miażdżycowych w samej aorcie, takich jak tętniak aorty, czy powikłaniach mózgowych jak udar mózgu.
Ale człowiek to nie tylko układ krążenia.
Funkcja nerek mniej więcej od 35.-40. roku życia zmniejsza się o 1 proc. rocznie. Skoro na ten naturalny proces nakładają się rozmaite stany chorobowe, infekcje, niedokrwienie, ciężkie stany ogólne, to rozwinięcie przewlekłej choroby nerek w wieku podeszłym nie stanowi rzadkości. U osób w zaawansowanym wieku nie przeprowadza się przeszczepiania nerek, więc w skrajnych przypadkach do końca życia pozostają w programie leczenia nerkozastępczego przy pomocy hemodializ.
Dalej mamy choroby układu kostno-szkieletowego, chorobę zwyrodnieniową stawów – kręgosłupa, ale także stawów obwodowych. Zmiany te często widoczne są gołym okiem.
A schorzenia neurodegeneracyjne?
One w przestrzeni publicznej wiążą się z ogromnymi obawami. Przykładem jest choroba Alzheimera, najczęstsza przyczyna otępienia u osób po 60. roku życia. Szacuje się, że powoduje ona ok. 70 proc. przypadków demencji. Przy czym nie używamy określenia demencja starcza, bo nie u każdej osoby w starszym wieku rozwinie się otępienie. Mówimy o procesie neurodegeneracyjnym prowadzącym do zaburzeń funkcji poznawczych na tyle zaawansowanych, że zaczynają one mocno wpływać na codzienne życie. Oczywiście procesy neurodegeneracyjne wiążą się nie tylko z chorobą Alzheimera, ale też np. z zaburzeniami naczyniowymi.
Do chorób neurodegeneracyjnych, które występują u osób w starszym wieku, zaliczamy także chorobę Parkinsona, która powoduje zaburzenia koordynacji ruchowej z szeroką gamą możliwych zaburzeń neurologicznych.
Tymi wszystkimi chorobami zajmuje się geriatra?
Jeśli spojrzymy na przekrój schorzeń u osób starszych, na grupy układów i narządów, których dotyczą te patologie, okaże się, że do ich leczenia potrzebne będą różne specjalności medyczne: neurologia, psychiatria, kardiologia czy nefrologia. I tu dochodzimy do ważnej z punktu widzenia pacjenta i systemu kwestii, mianowicie do umocowania specjalności, jaką jest geriatria. Jej zadaniem jest w pewnym sensie „rekonstrukcja” człowieka w poprzek wszystkich wymienionych specjalności.
Próbujemy podchodzić do pacjenta w sposób holistyczny. Wiemy, że u starszej osoby, która ma dziesięć czy kilkanaście przewlekłych rozpoznań chorobowych, która przyjmuje codziennie kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt leków, trudno wyabstrahować pojedynczy narząd i nim się zająć. Podeszły wiek cechuje się rozwojem stanów, które określają pewną predyspozycję do chorób wychodzącą poza fizjologię starzenia. Sztandarowym przykładem jest tzw. zespół kruchości. Zwykle w jego centrum znajduje się ubytek masy mięśniowej, pogorszenie architektury mięśni i ich funkcji, czyli tzw. sarkopenia, zaś wokół rozgrywają się rozmaite fenomeny patofizjologiczne, jak przetrwały niskonasilony stan zapalny, nadmierna kumulacja czynników ryzyka sercowo-naczyniowego czy zmiany neuroendokrynne.
Czym się przejawia ta tzw. kruchość?
Możemy różnie ją mierzyć, np. poprzez ocenę jej składowych elementów. Przykładem niech będzie mała siła mięśniowa oceniana przy pomocy dynamometru albo prostego ćwiczenia pięciokrotnego wstawania z krzesła. Poza tym osoba obciążona kruchością ma małą energię życiową. Jeżeli pacjent zgadza się ze stwierdzeniem, że wszystko, co robi, sprawia mu trudność, możemy stwierdzić, że wynika to z osłabienia siły witalnej. To z kolei, razem z kilkoma innymi elementami, daje nam obraz kruchości będącej fenotypem niekorzystnego starzenia się. Osoba krucha ma większe ryzyko zachorowań, gorsze rokowanie w przypadku zachorowania i znacznie wyższe prawdopodobieństwo szybkiego pogorszenia w wymiarze codziennego funkcjonowania.
Co robić, żeby nie wspinać się po skali kruchości i starzeć się zdrowo?
W pierwszej kolejności warto spojrzeć na tzw. sieć połączeń społecznych. Okazuje się, że im bardziej angażujemy się społecznie: utrzymujemy relacje z rodziną, znajomymi, często rozmawiamy przez telefon, spotykamy się, chodzimy do teatru, na koncerty czy do kościoła – tym nasze życie ma wyższą jakość. Nawet jeżeli jesteśmy obciążeni rozmaitymi chorobami, żyjemy zdrowiej i dłużej.
Przytoczę słowa mojego nieżyjącego już pierwszego szefa, prof. Józefa Kocemby: jeżeli moglibyśmy wybrać jedynie dwie rzeczy, które mogą pomóc starszej osobie, to powinniśmy zalecić adekwatny do stanu ruch i odpowiednią dietę. To podstawy dobrego życia, które doskonale wpływają nie tylko na sylwetkę, mięśnie i układ kostno-stawowy i centralny system nerwowy. A także na metabolizm, odsuwanie w czasie insulinooporności, i co za tym idzie, ryzyka rozwoju cukrzycy typu 2.
Oczywiście, mamy na rynku wiele suplementów witaminowych, które mają pomóc zdrowo się starzeć. Istnieje koncepcja senolityków, mających opóźniać, a nawet odwracać procesy starzenia. W medycynie przeciwstarzeniowej wciąż trwa poszukiwanie kamienia filozoficznego. W mojej opinii nic nie zastąpi trzech elementów, o których wspomniałem: kontaktów społecznych, adekwatnego ruchu i odpowiednio zbilansowanej diety.

Prof. Jerzy Gąsowski pracuje w Katedrze Chorób Wewnętrznych i Gerontologii UJ CM, jest prezesem Kolegium Lekarzy Specjalistów Geriatrii w Polsce.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















