Jak twierdzi „Rzeczpospolita”, polski rząd w ub. tygodniu zgodził się wreszcie na to, by wszystkie fundusze Europejskiego Funduszu Obronnego EDIP szły na zakup uzbrojenia europejskiego. Dotychczas Warszawa domagała się, aby 35 proc. funduszu pozostawało otwarte na zakupy spoza UE, głównie z USA. Z Niemiec też płyną krzepiące doniesienia, jakoby tamtejsza klasa polityczna powoli godziła się z koniecznością zaciągnięcia wspólnego europejskiego długu na rozbudowę zdolności produkcji uzbrojenia przez koncerny militarne z UE.
Przemysł zbrojeniowy w Europie
Bez zacieśnienie współpracy i dofinansowania się nie obejdzie. Europejski przemysł zbrojeniowy nie jest dziś w stanie podjąć zadania szybkiego doposażenia armii krajów Wspólnoty, nawet gdyby liderzy polityczni błyskawicznie uruchomili niezbędne do tego pieniądze (wspomniany fundusz EDIP w ostatnim rozdaniu na lata 2025-27 to raptem 1,5 mld euro). Europejskie koncerny zbrojeniowe, poza kilkoma wyjątkami, są nastawione na konkurowanie ze sobą, nie na współpracę. Komisja Europejska nie zgadza się nawet w ocenie mocy produkcyjnych krajów członkowskich, raz szacując je na 1,7 mln sztuk pocisków 155 mm rocznie, raz na 1,4 mln.
Według nieoficjalnych informacji Polska Grupa Zbrojeniowa jest w stanie w ciągu roku wyprodukować około 50 tys. pocisków artyleryjskich 155 mm. Dla porównania, armia ukraińska na froncie zużywa co miesiąc ok. 90 tys. sztuk takiej amunicji. Rosja w ub. roku zwiększyła produkcję amunicji artyleryjskiej do 4,5 mln sztuk rocznie.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















