Kiedy chrześcijanie w całej Europie przygotowywali się do obchodów Roku Jubileuszowego 1300, w Mediolanie grupka wyznawców szykowała się na przybycie Ducha Świętego. Miał zstąpić w Zielone Świątki i poprowadzić ludzkość ku nowej erze, kiedy nastanie powszechna szczęśliwość, wszystkie narody przyjmą wiarę chrześcijańską, a Kościół zostanie odnowiony i powróci do ewangelicznej prostoty. Planowali uroczystą mszę w mediolańskiej katedrze i zbierali pieniądze na stroje i liturgiczne tkaniny. Obstalowali też wspaniałą suknię ze szkarłatu, płaszcz z wielką srebrną klamrą i inkrustowane złotem sandały. Bo Duch Święty miał się wcielić w kobietę. W dodatku taką, którą niektórzy znali i pamiętali, bo nie tak dawno, 24 sierpnia 1281 r., zmarła w opinii świętości. Nazywała się Guglielma, czyli Wilhelmina.
Kim była Guglielma, uznana za wcielenie Ducha Świętego
Guglielma przywędrowała do Mediolanu ok. 1260 r. jako kobieta dojrzała, zapewne wdowa, w towarzystwie dorastającego syna. Nie złożyła ślubów zakonnych i nie wstąpiła do żadnego klasztoru. Ale nosiła brązową, prostą tunikę i wiodła apostolskie życie, jak wiele świeckich kobiet, które pragnęły naśladować Chrystusa. Szybko zebrała się wokół niej grupa uczniów i przyjaciół, których nazwano potem Dziećmi Ducha Świętego. Podobno wyjawiła im, że pierwotnie miała na imię Felice, przyszła na świat w Zesłanie Ducha Świętego i była córką czeskiego króla.
Zachęcała ich, by byli jak rodzina, okazując sobie miłość i szacunek. Wzywała kupców, by nie oszukiwali i nie czerpali zysków z lichwy. Modliła się za chorych, przypisywano jej cudowne uzdrowienia: komuś usunęła plamę w oku, innemu zamknęła przetokę. Mówiono, że przed śmiercią miała stygmaty, choć tylko jedna kobieta twierdziła, że je widziała i dotykała.
Guglielma nie spisała swych nauk. Wydaje się też, że nie uzurpowała sobie boskości. Powtarzała, że jest jedynie prostą, pokorną niewiastą, zrodzoną z mężczyzny i kobiety. Przestrzegała, że ci, którzy twierdzą inaczej, będą musieli odpokutować swe słowa, by nie pójść do piekła.
Bliskie związki łączyły ją z cystersami z Chiaravalle. Zapewne przekazała mnichom swój majątek w zamian za utrzymanie, włączenie do wspólnoty oraz pochówek w opactwie. Cystersi kupili jej dom nieopodal Porta Nuova, gdzie spędziła ostatnie lata życia. Ale gdy umarła, trwała wojna między Mediolanem i Lodi, pochowano ją więc w kościele s. Pietro all’Orto. Dopiero później cystersi z Chiaravalle wystarali się o list żelazny, by sprowadzić jej szczątki. W urządzonych z wielką pompą uroczystościach tłumnie wzięli udział obywatele miasta i mnisi.
Wilhelmici – wyznawcy Guglielmy, którzy chcieli zreformować Kościół
Już wówczas traktowano ją jak świętą. Jakaś kobieta schwyciła czerwonego motyla, który podczas pogrzebu pojawił się nad trumną, i ususzyła jako relikwię. W jednym z domów należących do zakonu humiliatów przechowywano wodę i wino, których użyto do obmycia jej ciała. Cystersi wytrwale walczyli z księżmi z s. Pietro all’Orto, by odzyskać jej oryginalną trumnę – potencjalną relikwię. W opactwie poświęcono jej ołtarz, na którym nieustannie palono świece. Wygłaszano o niej kazania, w okolicznych kościołach umieszczano jej wizerunki.
Wśród jej wyznawców – zwanych też wilhelmitami – było wielu przedstawicieli mediolańskich elit, pomniejszej szlachty, patrycjatu, tercjarzy, księży i mnichów z zakonu cystersów i humiliatów. Trafiali się też biedacy. W przeciwieństwie do innych ówczesnych religijnych ruchów, wilhelmici nie łączyli doskonałości z dziewictwem albo celibatem ani nie głosili krańcowej pogardy dla ciała. Początkowo tworzyli zapewne jedną z wielu wspólnot szukających apostolskich form życia i łączących milenarystyczne lęki z pragnieniem reformy instytucjonalnego Kościoła, przeżywającego – za pontyfikatu Bonifacego VIII – głęboki kryzys.
Wkrótce jednak część naśladowców Guglielmy zaczęła działać jak zakon, choć niezatwierdzony przez Kościół i głoszący poglądy dalekie od ortodoksji. Wydaje się, że jego doktrynę stworzyli Andrea Saramita i Maifreda da Pirovano, świadomie przekształcając obraz i nauki Guglielmy, by upodobnić ją do Chrystusa. Utrzymywali, że jak archanioł Gabriel nawiedził Maryję, tak narodziny Guglielmy zwiastował anioł Rafał. W swojej własnej historii widzieli odbicie dziejów apostołów, przewidując, że i wśród nich pojawi się Judasz. Przede wszystkim jednak uważali, że z powodu grzechów fałszywych chrześcijan Duch Święty musiał zstąpić na ziemię i przyjął postać Guglielmy. Tak samo, jak przed wiekami uczynił Syn Boży.
Inkwizycja prowadzi śledztwo w sprawie Dzieci Ducha Świętego
Już w 1284 r. inkwizycja przesłuchała kilkoro członków ruchu, w tym Andreę Saramitę, Maifredę da Pirovano i Giacomę Dei Bassano, dwie siostry z zakonu humiliatów. Ponieważ nie wyrzekli się nieortodoksyjnych poglądów, wyznaczono im pokutę i uwolniono. Możliwe, że na łagodnym potraktowaniu zaważyły koneksje przesłuchiwanych: na Guglielmę i wilhelmitów życzliwie spoglądali członkowie dwóch wpływowych zakonów – cystersów i humiliatów. Inkwizycja nie cieszyła się zresztą w Mediolanie sympatią, a miejscowe duchowieństwo postrzegało ją jako konkurencję i zagrożenie. Andrea Saramita od lat był związany z cystersami i działał jako świecki pełnomocnik mnichów z Chiaravalle, zaś Maifreda była siostrzenicą kardynała Conte Casatiego, przez matkę spokrewnioną z Viscontimi, wpływowym rodem, który z poparciem cesarza aspirował do władzy w Mediolanie.
W 1292 r. kolejny inkwizytor usiłował rozpocząć śledztwo przeciwko Dzieciom Ducha Świętego, ale życzliwi poinformowali kurię, że w innym postępowaniu przekroczył swe uprawnienia, co doprowadziło do jego odwołania. Skuteczne śledztwo zdołali przeprowadzić dopiero jego następcy, Guido da Cocconato i Rainerio da Pirovano, którzy w 1300 r. przesłuchali kilkudziesięcioro wyznawców. Zachowała się część akt z tego dochodzenia. Inkwizytorów interesowały przede wszystkim poglądy przesłuchiwanych, które interpretowali i opisywali w kontekście znanych już herezji. Nasza wiedza o wierzeniach wilhelmitów jest więc fragmentaryczna i niepewna ze względu na specyfikę źródła.
W co wierzyły Dzieci Ducha Świętego
Pierwszy w boskość Guglielmy uwierzył Andrea Saramita, którego ona nazwała podobno swoim pierworodnym synem i który stworzył teologiczne podstawy wierzeń wilhelmitów. Saramita twierdził, że tajemnicę prawdziwej natury Guglielmy powierzyły mu anioły. Wkrótce po śmierci Guglielmy wyruszył do Czech, by szukać jej królewskich krewnych, w nadziei, że sfinansują jej godny pochówek, a może nawet wesprą proces kanonizacyjny. Wrócił z niczym, bo – jak sam opowiadał – gdy dotarł do Pragi, król już nie żył. Niektórzy historycy widzą w Guglielmie córkę Przemysła Ottokara I, Blaženę, co jednak wydaje się wątpliwe. Ale pokrewieństwo z czeską rodziną królewską, choćby i wymyślone, w oczach współczesnych czyniło Guglielmę siostrą św. Agnieszki czeskiej i wiązało z wpływowym wtedy modelem kobiecej świętości.
Z akt inkwizycji wyłania się obraz wspólnoty, która stworzyła własną liturgię i spisała święte pisma, w tym żywot Guglielmy. Wilhelmici wierzyli, że Guglielma – jak Chrystus – powstanie z martwych, wstąpi do nieba i powróci na ziemię, by założyć nowy Kościół. Na jego czele, jako ziemska wikariuszka, miała stanąć Maifreda, pełniąc taką samą rolę, jaka u boku Chrystusa przypadła św. Piotrowi, czyli zostać papessą (papieżycą). Bo to kobiety miały, w nadchodzącej erze Ducha Świętego, nauczać i przewodzić w sprawach duchowych. Miały również zastąpić zepsutych rzymskich prałatów, zostając biskupkami i kardynałkami. Na jedną z nich wilhelmici wybrali Tarię Pontario, biedną niezamężną krawcową, żarliwą w wierze.
W oczach współwyznawców papessa Maifreda – „Pani wikariuszka” lub „Pani z łaski Boga” – górowała nad wszystkimi, także nad Saramitą. Odgrywała główną rolę w kulcie, wyznawcy całowali jej dłonie i stopy. Maifreda nauczała o ewangelii, świętych i cudach. Opowiadała o wizjach, w których Guglielma ukazywała się jej jako wcielenie Ducha Świętego – prawdziwie Bóg i prawdziwie człowiek. Przewodziła spotkaniom, na których wyznawcy modlili się i spożywali wspólnie posiłek. Rozdzielała konsekrowane hostie u grobu Guglielmy i namaszczała wyznawców wodą z winem, użytą do obmycia jej ciała.
Papessa Maifreda odprawia mszę pontyfikalną. I co z tego wynikło
Uwagę inkwizycji przykuła przede wszystkim msza, jaką Maifreda odprawiła w niedzielę wielkanocną 1300 r., odziana w szaty pontyfikalne, w otoczeniu czterech wyznawców w białych dalmatykach. Jak zeznał jeden z przesłuchiwanych, „robiła wszystko, co robi ksiądz”. Takiej uzurpacji inkwizycja nie mogła zlekceważyć, mimo że – co w tej historii najbardziej niezwykłe – wilhelmici sprawowali swoje obrzędy z poparciem części miejscowego duchowieństwa.
Dzieci Ducha Świętego niewątpliwie odwracały średniowieczną hierarchię płci, wierząc, że kobiety są nadzieją na zbawienie ludzkości. Ich poglądów nie da się jednak powiązać z żadną znaną herezją, choć niektóre przyznawały kobietom większą rolę i pozwalały im nauczać. Na pewno mocno wpłynęły na nich idee Joachima z Fiore, które podzielił dzieje ludzkości na trzy epoki, a ostatnią z nich, epokę wolności, doskonałości i odnowy Kościoła, łączył z Duchem Świętym. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób wilhelmici doszli do przekonania, że Duch Święty jest Guglielmą, która za życia realizowała bardzo ortodoksyjny i tradycyjny model kobiecej świętości, związany z miłosierdziem, ubóstwem, dobrymi uczynkami, opieką nad biednymi i potrzebującymi.
Samej Guglielmie inkwizytorzy na początku śledztwa nie przypisywali żadnych błędów i nazywali ją świętą. W miarę składanych zeznań stawała się dla nich „panią Guglielmą”, potem po prostu „Guglielmą”, a na końcu „tą Guglielmą”. To znamienna degradacja. Z perspektywy inkwizycji – i w ogóle Kościoła – odróżnienie prawdziwych świętych od fałszywych było kluczowe, bo fałszywi skłaniali chrześcijan do herezji i wystawiali na szwank ich dusze. Z tego właśnie powodu ostatecznie także Guglielmę potępiono jako heretyczkę, choć jej samej trudno było coś zarzucić (w przeciwieństwie do jej wyznawców). Szczątki Wilhelminy ekshumowano i spalono, popioły rozsypano. Spalono również jej wizerunki oraz pisma wilhelmitów. Siostra Giacoma dei Bassani da Nova spłonęła na stosie, a z późniejszych źródeł wynika, że na śmierć skazano również Andreę Saramitę i Maifredę da Pirovano.
Święta Guglielma w legendach i tradycjach
Pamięć o Guglielmie przetrwała jednak katastrofę jej wyznawców, być może dzięki dyskretnemu wsparciu Viscontich, którzy pomimo konfliktu z papiestwem umocnili swą władzę w mieście. Z czasem obraz Guglielmy uległ zmianie. Ok. 1425 r. Antonio Bonfadini, franciszkanin z Ferrary, spisał jej żywot w formie pełnego przygód i zwrotów akcji romansu hagiograficznego, wykorzystując wątki z popularnych legend. Uczynił ją córką króla Anglii i świątobliwą żoną świeżo nawróconego króla Węgier, który z jej namowy udał się na pielgrzymkę do Jerozolimy. Pozostawiona na Węgrzech jako regentka, Guglielma oparła się zalotom nikczemnego szwagra, który z zemsty oczernił ją przed powracającym z Jerozolimy władcą i doprowadził do skazania. Uniknęła śmierci i uciekła do Francji, by tam znów wpaść w kolejne tarapaty na dworze króla, po czym ponownie umknęła katu, tym razem dzięki cudownej interwencji Maryi i aniołów. Na podstawie tego fantastycznego żywota Antonia Pulci, florencka dramatopisarka, stworzyła pod koniec XV w. popularną sztukę (13 wydań drukiem w ciągu stulecia w samej Florencji).
Guglielma przetrwała też w innych tradycjach. Pisarze kościelni portretowali ją jako heretyczkę, przywódczynię sekty i organizatorkę pogańskich orgii. Możliwe, że jej ziemska namiestniczka, Maifreda da Pirovano, została przedstawiona jako papieżyca w brązowym habicie i papieskiej tiarze na słynnym tarocie namalowanym w XV w. na mediolańskim dworze Bianki Marii Visconti. Niewykluczone też, że dzięki patronatowi tejże księżnej, ostatniej z rodu, w odludnym górskim opactwie Brunate powstały freski przedstawiające Guglielmę jako świętą. Mniej pewne wydają się związki pomiędzy Maifredą a papieżycą Joanną, choć i takie hipotezy historycy niekiedy wysuwają.

Do opactwa Brunate wierni pielgrzymowali jeszcze w początkach XX w. Modlili się do św. Guglielmy, świątobliwej angielskiej królewny, przypisując jej liczne cuda. Ale niezwykły pomysł, że Duch Święty wcielił się w kobietę, przeminął bez śladu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















