Jak policzył dziennik „Washington Post”, ok. 20 proc. liberalnych i lewicowych polityków oraz influencerów wypowiadających się w mediach społecznościowych na temat strzelaniny na balu korespondentów 25 kwietnia używało sformułowań nacechowanych myśleniem spiskowym.
Nie ustępowali im oczywiście zwolennicy ruchu MAGA. Jest to kolejna demonstracja zjawiska, które od dawna widać gołym okiem. No ale, jak wiadomo, z tego, że coś widzimy, bynajmniej nie wynika, że istnienie tego czegoś automatycznie przyjmujemy do wiadomości. Czasami, a w zasadzie często, jest dokładnie na odwrót – im bardziej coś jest na widoku, tym mniej to uznajemy. Po prostu rzeczywistość bywa nam nie w smak. A wówczas ochoczo wybieramy iluzję.
Teorie spiskowe coraz częściej opisują rzeczywistość
Nie raz już tutaj pisałem, że myślenie spiskowe – ledwie dekadę temu traktowane jako element co najwyżej folklorystyczny, niszowa osobliwość i dziwactwo – staje się obecnie coraz powszechniejszym sposobem „rozumienia” i opisywania rzeczywistości. Najciekawszym zwrotem akcji – choć powtórzę: niezaskakującym – jest przy tym okoliczność, że rozprzestrzenia się ono z powodzeniem również w środowiskach liberalno-lewicowych.
A zatem tych, które do niedawna, przynajmniej deklaratywnie, pozostawały wobec takich skłonności jak najdalsze, ba, zapalczywie wytykały i piętnowały je u swoich politycznych przeciwników.
Działo się tak, nawiasem mówiąc – choć może nie całkiem nawiasem, bo to wszak jedna z głównych dźwigni teoriospiskowego mechanizmu – dopóty, dopóki reprezentanci tych środowisk sprawowali symboliczną władzę, a w każdym razie ich trwała pozycja w hierarchii społecznej nie wydawała się zagrożona.
Wraz z głębszymi zmianami porządków politycznych – oraz dojściem do władzy tzw. populistów – myślenie spiskowe, efekt uboczny braku sprawstwa, zaczęło ekspandować także tam, gdzie dotąd nie było widoczne. Dodajmy rosnącą niestabilność ekonomiczną, nieprzewidywalność, zagrożenie wojną i chaosem oraz, last but not least, aferę Epsteina – a uzyskamy idealne wprost podłoże hodowlane dla niekontrolowanego rozrostu spiskowej mentalności.
Spiskowe odwrócenie, czyli czym jest cygaro
Nie będzie chyba przesadą nazwanie tego zjawiska „spiskowym odwróceniem”. Na czym ono polega? Najkrócej rzecz ujmując: wobec wszechobecności spiskowego obrazu świata – a zatem takiego, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje, bo za wszystkim stoją jakieś ukryte siły oraz agendy realizujące swoje niecne interesy – niespiskowa interpretacja zdarzeń staje się czymś ekscentrycznym i osobliwym.
Traktuje się ją z pogardą, lekceważeniem lub, ma się rozumieć, podejrzliwością. Tych, którzy wyrażają sceptycyzm wobec powszechnej konspiracjologii, uprawianej namiętnie przez zmobilizowanych influencerów, polityków i innych użytkowników infosfery, uznaje się w najlepszym razie za głupców, w najgorszym zaś za łajdaków i/lub wspólników, a z pewnością sympatyków wroga.
W efekcie dochodzi do wspomnianego odwrócenia. Wbrew wcześniejszej proporcji, dziś to nie niewielkie grupy, lecz większość, łącznie z elitami, zaczyna coraz częściej operować paranoidalnym obrazem świata. Mniejszość zaś, kierując się racjonalnością i zasadą ekonomii myślenia, gotowa jest w poszczególnych sytuacjach zaakceptować, że – trawestując słynne powiedzenie niesłusznie przypisywane Zygmuntowi Freudowi – „czasami cygaro jest tylko cygarem”.
Choć twórca psychoanalizy nigdy nie wypowiedział tych słów – a przynajmniej nie odnaleziono dotąd żadnych na to dowodów – oddają one specyfikę tego, o co chodzi. Każda forma myślenia spiskowego sama się wyjaśnia i odporna jest na wszelkie krytyki. A niezbędnym elementem składowym jest w niej to właśnie założenie: wszystko ma inny, ukryty, prawdziwy sens, nasze zmysły i rozum nieustannie wyprowadzane są w pole.
Po co stawia się hipotezy
Cóż, doświadczenie i logika uczą jednak, że nie zawsze.
Czasami cygaro jest tylko cygarem, wypadek tylko wypadkiem, zamach natomiast tylko zamachem, a nie starannie przygotowaną inscenizacją. Naturalnie, hipoteza, że coś – np. strzelanina na balu korespondentów 25 kwietnia – mogło zostać zainscenizowane, jest hipotezą, której w toku śledztwa przyznaje się pewien poziom prawdopodobieństwa, a następnie weryfikuje.
Nie jest więc tak, że się cokolwiek z góry przyjmuje jako niemożliwe. Ale w spiskowym uniwersum nie obowiązują reguły weryfikacji, lecz niewywrotna dogmatyka i rozumowania a priori. Dlatego jest ono w całości utkane z iluzji, niezależnie od tego, że od czasu do czasu zasadnicze twierdzenie w nim obecne – „X jest wynikiem spisku!” – przypadkiem koreluje z faktami.
Dzięki połączonej pracy wielu instytucji kultury – mediów, nauki, filozofii, ale i wielkich tradycji religijnych – ludzkość stopniowo wypracowywała skuteczne narzędzia rozumienia i opisywania świata. Co istotne: owoce tego rozumienia stały się, dzięki powszechnej edukacji, dostępne niemal dla każdego.
Wydaje się jednak, że wkraczamy właśnie w epokę wspomnianego odwrócenia. Być może rozumienie rzeczywistości, a zatem umiejętność efektywnego wpływania na nią, będzie już niebawem dostępne tylko garstce wtajemniczonych, pozostali natomiast żyć będą w światach wprawdzie doskonale spójnych, ale pozbawionych ontologicznej realności.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















